Kielce v.0.8

Świętokrzyskie
Karnawał - jak się dawniej bawiono

 drukuj stronę
Świętokrzyskie Karnawał,Cywilizacja Kultura
Wysłano dnia 06-03-2014 o godz. 12:36:04 przez rafa 3198

Karnawał już za nami. Jak bawiono się dawniej, przypomina Ewa Tomaszewska, etnolog z muzeum w podkieleckiej Tokarni.



Karnawał to okres rozpoczynający się po świętach Bożego Narodzenia, trwający aż do Środy Popielcowej czyli początku Wielkiego Postu. Dziś jest przede wszystkim okazją do dobrej rozrywki, przed wiekami jednak miał głęboki wymiar kulturowy. Stanowił bowiem kwintesencję doczesności i przyjemności towarzyszących ziemskiemu życiu. W rygorystycznym obyczajowo i religijnie średniowieczu okres karnawału, a szczególnie jego końcówka, czyli tzw. ostatki, czasowo wywracały wszelkie hierarchie. Nawet kościół długo przymykał oko na huczne imprezowanie, obżarstwo, pijaństwo, rozwiązłość i… parodiowanie swych własnych obrzędów.

Karnawał stanowił zakwestionowanie codzienności, dlatego Michaił Bachtin określał go mianem „świata na opak”. Prawdopodobnie pełnił rolę swoistego wentylu bezpieczeństwa, pozwalającego ludziom trwać w ciężkiej codzienności. – Hulanki karnawałowe potwierdzone zostały już w źródłach z XVI w., kiedy były ostro ganione przez duchownych piętnujących swawolę i zabawy prowadzące do grzechu – mówi Ewa Tomaszewska, etnolog z Muzeum Wsi Kieleckiej.

Wiele norm i reguł życia społecznego ulegało zawieszeniu, a tradycje hucznych zabaw ochoczo podjęły wszystkie warstwy społeczne. – W Polsce nazwa karnawał przyjęła się przede wszystkim w warstwach wyższych. W rodzimej tradycji okres ten nazywano zapustami, a jego ostatnie, najbardziej szalone dni, mięsopustem (od pożegnania mięsa), ostatkami czy kusakami – opowiada Ewa Tomaszewska. Bawiono się, spożywano tłuste jedzenie, pito alkohol, tańczono. Panowała duża swoboda, następowało wielkie rozluźnienie obyczajów, również w sferze seksualnej.

Elity bawiły się na balach w miastach i dworach, lud okupował karczmy i gospody. Na dworach organizowano wystawne biesiady, mężczyźni brali udział w turniejach walk, urządzano polowania. Od XVII w. z zachodu przywędrowała moda na bale maskowe. –Zabawę w maskach w Warszawie zapoczątkował Włoch Salwador, to u niego w eleganckim lokalu w karnawałowe wtorki i czwartki organizowane były tzw. reduty, na których wszystkich gości obowiązywały maski – mówi Tomaszewska. Na prowincji popularne były kuligi, ich uczestnicy wędrowali zaprzężonymi w konie saniami od dworu do dworu, zatrzymując się w nich, by biesiadować i bawić się. Zabrawszy kolejnych towarzyszy – kuligi ruszały w dalszą drogę.

Lud bawił się w wiejskich karczmach. Pito wódkę i hulano. Również kobiety brały udział w tych imprezach, choć na co dzień karczmy stanowiły zdecydowanie męski świat. W karnawale jednak odbywały się nawet zabawy wyłącznie dla kobiet, na które mężczyźni nie mieli wstępu. Dziś ta tradycja jeszcze gdzieniegdzie funkcjonuje jako tzw. „babskie combry”.

Karnawał był również czasem swatania par. Z jednej strony był okazją zawiązania nowych znajomości, z drugiej – piętnował samotnych. Starym pannom i kawalerom przyczepiano na plecach kawałki drewna, by naśmiewać się i wytykać tych, którzy ciągle nie zmienili stanu cywilnego.

Zapusty wiązały się z licznymi zwyczajami i obrzędami mającymi zapewnić płodność i urodzaj. Tzw. tańce na len czy konopie polegały na wysokim skakaniu w górę. Wierzono, że dzięki nim gwarantowany będzie urodzaj – im wyżej skoczą ich uczestnicy, tym wyżej urosną rośliny i tym większe będą z nich plony. Len jako surowiec do produkcji płótna wiązał się z kobietami, a konopie, z których pleciono sznury i powrozy – z mężczyznami.

Bogatsi w karnawale sporo podróżowali – był to czas tradycyjnych odwiedzin i wizyt. Mieszkańcy wsi korzystali z tego w ograniczonym stopniu. Podczas karnawału po wsiach natomiast wędrowali kolędnicy. Na świat przybywały wówczas niezwykłe istoty, na drogach pojawiały się grupy przebierańców, osobliwe stwory mające wyobrażać kozły, bociany, niedźwiedzie, turonie, Żydów, królów czy śmierć. Kolędnicy żartowali, zaczepiali przechodniów i natarczywie domagali się datków. – Wierzono, że ich wizyta przynosi do domu dostatek i urodzaj, a także, że ich harce pobudzają życie w przyrodzie i są zapowiedzią zbliżającej się wiosny – dopowiada Ewa Tomaszewska.

A jak dziś można się bawić w karnawale? Świętokrzyskie kusi bogatą ofertą wydarzeń i imprez. Bale i zabawy taneczne organizują liczne w regionie restauracje, kluby i hotele. Niektóre z obiektów, np. Hotel Paradiso z Suchedniowa, zapraszają na kuligi. Inne – np. Zespół Pałacowy w Kurozwękach – mają specjalne oferty na Walentynki. Zatrzymując się w którymś z gospodarstw agroturystycznych można mieć szczęście i wpaść na poprzebieranych kolędników.

W planowaniu karnawałowej rozrywki pomocny będzie świętokrzyski Szlak Przygody. – Na stronie www.SzlakPrzygody.eu można znaleźć kontakty do kilkudziesięciu naszych partnerów i informacje o ich karnawałowych atrakcjach – mówi Piotr Sadłocha, koordynujący ten wyjątkowy projekt, łączący najciekawsze miejsca w województwie i przedsiębiorców obsługujących ruch turystyczny. – Ze swej strony gorąco zachęcam do korzystania z naszej bezpłatnej karty lojalnościowej – dodaje. Karta pozwala zbierać punkty, które można później wymieniać na nagrody lub atrakcyjne rabaty u partnerów. – Dzięki niej można w karnawale skorzystać z większej liczby atrakcji i mniej za nie zapłacić Karta dostępna jest bezpłatnie na stronie Szlaku – zachęca Piotr Sadłocha.

Fundamentalną opozycję ascezy i bachanaliów symbolicznie pokazuje obraz Pietera Bruegela (starszego) Walka postu z karnawałem z 1559 r. Z jednej strony kościół, wraz z charakterystyczną dla niego pobożnością, ale i sygnałami hipokryzji, z drugiej – pozbawiona refleksji beztroska zabawa i szydercze poczucie humoru związane z budynkiem miejskiej karczmy. Na pierwszym planie odbywa się swoisty pojedynek pomiędzy personifikującym post wychudłym ascetą uzbrojonym w łopatę piekarską z dwoma śledziami i otyłym jegomościem, który wymachuje rożnem z nadzianymi na niego tłustymi kawałami mięs.

Załączone zdjęcie: „Kolędnicy” H. Cichockiego, z wystawy „Polski Rok Obrzędowy”, która prezentowana będzie do 15 marca w Dworku Laszczyków należącym do Muzeum Wsi Kieleckiej. Fot. Ewa Wielgus.


Marek Tobolewski


Komentarze

Ocena: 3.5/5 (454)

W temacie Świętokrzyskie

Park Jurajski w Bałtowie

Młyn w Morawicy popularnym miejscem weselnym

Tajemnice Świętego Krzyża

Bałtów - nie tylko dinozaury

Szukamy Miss Lata!

74-678 exam products is that they can enable the candidates to get certified in 200-125 pdf 200-125 70-483 200-125 exam 642-999 300-210 pdf cism  |  200-125 IIA-CIA-PART3  |  cca-500  |  gpen  |  you can enjoy the full refund of purchasing fees policy. 70-534  |  cissp  |  300-101 pdf 1z0-062  |  200-125 pdf 210-260