Kielce v.0.8

Muzyka
Piękni chłopcy grają piękne piosenki

 drukuj stron�
Muzyka Rozmowy
Wys�ano dnia 20-01-2008 o godz. 15:56:33 przez sergio 7761

Z Dj-em Animisiewasz Startt oraz Pięknym Chłopcem Tym Piękniejszym, podczas Festiwalu Firmament 2007, rozmawiała Sonja.

Skąd pomysł na tak piękną nazwę Waszego duetu?
Maciek: Chodzi o Tandem Dyskdżokejski Piękni Chłopcy? Zaczęło się od tego, że poznałem Wojtka, który był pasjonatem i kolekcjonerem muzyki. Zaproponowano nam cotygodniową godzinną audycję muzyczną w nieistniejącym już szczecińskim Radio ABC, które promowało wielu dj-i. Mieliśmy grać muzykę, jaką lubimy i pewnego dnia któryś z nas powiedział "Piękni chłopcy grają piękne piosenki", co zostało tytułem tej audycji. Później Wojtek postanowił zostać dj-em i zaczęliśmy grać we dwóch, ja pod pseudonimem Animisiewasz Startt, a Wojtek - Piękny Chłopiec Ten Piękniejszy. Nie twierdzę, że Piękni Chłopcy to poważna nazwa, ale wyróżnia się, a my bynajmniej nie traktujemy tego zbyt poważnie. Jesteśmy fanami Kabaretu Starszych Panów i dlatego też bawić się słowami. Ludzie częściej po imprezie zapamiętają, że grał Piękny Chłopiec niż jakieś angielskie wygibasy, które niektórzy sobie wymyślają. Zresztą tak naprawdę dj to facet, który przychodzi do klubu i puszcza płyty po to, żeby ktoś się bawił. Robienie z tego niesamowitej historii jest trochę niepoważne, a jest związane z nimbem, który wykreowały media - żeby dj miał kultowy status. To absolutna bzdura.

Gracie energetyczną i żywiołową muzykę, choć dość nietypową, jak na klub.
Wojtek: Zazwyczaj gramy dancefloorowy jazz.
Maciek: Nie ograniczamy się do jednego stylu, gramy muzykę, którą naprawdę lubimy. Niezależnie czy to są numery z list przebojów czy takie, o których mało kto słyszał. Gramy różne style funk, soul, jazz, latin jazz, reggae, dancefloor jazz - inaczej zwany jazz dance oraz trochę starszej rockowej muzyki. Staramy się prezentować ciekawe utwory, po które większość dj-i rzadko sięga.

"Dancefloorowy jazz" - to brzmi nowomodnie.
Maciek: Oznacza muzykę jazzową przeznaczoną do tańczenia. Można to porównać do breakdance'u, tu zamiast b-boy'i ludzie tańczą do utworów jazzowych, najbardziej dzikich.

Wojtek: Jest to akurat stary termin, jeszcze z lat 70-tych, tak mi się przynajmniej wydaje. Jazz dance - w Londynie grane jest dużo takiej muzyki. To także nazwa tańca, istnieje francuska i brytyjska szkoła jazz dance'u.

"Piękni Chłopcy" w Chillout Clubie.

















Taki gatunek ma szansę powodzenia w polskich klubach?
Wojtek: O dziwo tak. Kiedy zaczynałem grać taką muzykę, wydawało mi się, że spodoba się to niewielu osobom. Okazało się, że jest to całkiem popularne i ludzie to lubią. Występujemy w różnych miejscach, nawet po kilkanaście razy w miesiącu.
Maciek: Mamy pewną renomę, choć to zależy na jakich ludzi się trafi w klubie. Jeśli publiczność jest otwarta i chce się pobawić przy utworach, których nie znają, jest ok.

Gracie na co dzień tylko w Krakowie?
Wojtek: Nie tylko, także wyjeżdżamy, min. do Katowic, Poznania, Kalisza, Szczecina.
Maciek: W Krakowie, w klubie Ministerstwo, staramy się promować dj-i dość mało znanych, choć cenionych w pewnych kręgach. Często są to osoby, których płyty gramy, np. Paul Murphy - dj, który zaczynał grać, kiedy ja się rodziłem. Bardzo się cieszę, kiedy uda mi się zainteresować ludzi muzyką, która nie jest mainstreamowa, nie ma jej zbyt wiele w TV. Choć nie mam w domu telewizora, a radia słucham rzadko, ewentualnie Trójki albo Radia Jazz. Raczej słucham płyt, które kupuję i czasami nie wiem, co dzieje się na typowo mainstreamowym rynku muzycznym. Często nie znam wykonawców, o których mnie ludzie pytają na imprezach, np. dopiero niedawno znajomy na moją prośbę puścił mi "Umbrella" Rihanny, żebym wreszcie wiedział, o co chodzi.

Wybierając się na tą imprezę, spodziewałam się koncertu, bo jazz kojarzy się z koncertami. Nie myśleliście aby to, co gracie przelożyć na wersję instrumentalną?
Wojtek: Nie mam wykształcenia muzycznego, więc gramy tylko z płyt. Teraz jesteśmy w trakcie przygotowań do wydania mixtape'u z serii "Footprints", na której będziemy miksowali jazz i może zaprosimy znajomych artystów o dogranie partii instrumentalnych i cutów na adapterach.
Maciek: To nie jest nasz autorski materiał, bo nie jesteśmy muzykami. Seria "Footprints" opiera się na miksach i jest skierowana na rynek jazzowy. Wykorzystywane są tam utwory z tzw. sceny "okołojazzowej". W naszym miksie znajdą się utwory, które cenimy - starsze i nowsze, polskie i zagraniczne.

Kiedy możemy się spodziewać tego wydawnictwa?
Wojtek: Myślę, że uda nam się to wydać w lutym albo w marcu. Nie wiem jeszcze, na jaką formę wydania się zdecydujemy, gdyż serię "Footprints" można ściągnąć za darmo z internetu, a także kupić płytę.

Ściąganie za darmo z internetu to dość ryzykowne rozwiązanie w dobie zmniejszającego się popytu na płyty.
Wojtek: Akurat w środowisku dj-i i miłośników muzyki przeważnie jeśli ktoś ściągnie coś z internetu i mu się spodoba, to i tak kupi płytę. Sam dużo ściągam z internetu, ale później najczęściej decyduję się na zakup tej muzyki na winylu.
Maciek: Seria "Footprints" jest przeznaczona do internetu aczkolwiek my mamy zamiar własnym sumptem, wydać naszą płytę w ilości 300 sztuk, żeby je wysyłać i rozdawać znajomym dj-om, gdyż nie mamy praw autorskich, by wydać to legalnie. Będzie także dostępna w wybranych sklepach płytowych, choć nie będziemy na niej zarabiać, bo zyski pokryją nam koszty wydania. Będzie to wydawnictwo profesjonalnie wykonane. Wiele osób tak robi, np. Daniel Drumz, który wydał swój mix w ilości 500 egzemplarzy i jest dostępny w wybranych sklepach muzycznych przeznaczonych dla dj-i. Tą płytkę zresztą bardzo polecam.

Muzyka to Wasza pasja, a co robicie na co dzień?
Wojtek: Piszę teraz doktorat. Wcześniej zajmowałem się dziennikarstwem, nawet pracowałem w kieleckiej telewizji.
Maciek: Jestem ojcem, grafikiem i dj-em. Projektuję plakaty, okładki płyt min. dla hiszpańskiej wytwórni, oprócz tego zarabiam graniem na imprezach. Nie narzekam na brak zajęć.

Wojtek: doktorat, dj-ing - da się pogodzić dwa tak skrajne zajęcia?
Wojtek: Oczywiście, bo bycie dj-em to moja pasja. Uczelnia to tylko fragment mojego życia.

Maciek, zajmujesz się dj-ingiem już 7 lat, skąd to zainteresowanie?
Maciek: Już od dzieciństwa interesowałem się muzyką offową - np. punkową czy zimnofalową, zbierałem płyty, kasety. Pracowałem też jako barman w klubie, do którego nosiłem swoje płyty. Kiedyś zaproponowano mi, żeby zaczął puszczać muzykę - wtedy nie umiałem miksować, więc puszczałem jedną płytę po drugiej. Wszystko zaczęło się od przyjemności kolekcjonowania płyt. To bardzo czasochłonne zajęcie, trzeba dużo szukać: w internecie, na pchlich targach, w sklepach muzycznych, a później wszystko przesłuchać.
Lubię być dj-em i pewnie będę to robić jeszcze wiele lat. Dobrymi przykładami są dj-e po 50-tce, którzy dzięki graniu zwiedzili cały świat. Ja bardzo chętnie też to zrobię.

Wojtek pochodzisz z Kielc, choć rzadko tu bywasz. Widzisz jakieś zmiany?
Wojtek: Wyjechałem stąd 8 lat temu na studia. Teraz przyjeżdżam przeważnie, żeby odwiedzić rodzinę. Widzę, że miasto wypiękniało i dziś w klubie jest wiele osób, którym się podoba to, co gramy, choć obawiałem się, że w Kielcach się akurat to nie sprawdzi.

Dlaczego?
Wojtek: Bo muzyka, którą gramy sprawdza się przeważnie w dużych miastach, tam gdzie istnieje prawdziwy clubbing. Można by powiedzieć, że to rozrywka wielkomiejska, nie urągając tu Kielcom.

Dziękuję za rozmowę i powodzenia.


Komentarze

Error connecting to mysql