Kielce v.0.8

Kino
Zbigniew Rybczyński: w obrazie tkwi potęga

 drukuj stronę
Kino Rozmowy Zbigniew Rybczyński,Cywilizacja Fotografia Kultura Sztuki plastyczne
Wysłano dnia 18-06-2009 o godz. 08:00:00 przez rafa 6161

Po 30 latach Zbigniew Rybczyński zdecydował się powrócić do Polski, by studentów nauczać eksperymentalnej odmiany sztuki filmowej. Jest pierwszym Polakiem, który został laureatem Oscara (1983 rok, w kategorii: najlepszy krótki film animowany).



Zrealizował teledyski dla Micka Jaggera, Yoko Ono czy Pet Shop Boys. W Kielcach opowiedział nam o swojej pracy badawczej.

Jakie są pana sny, wyobrażenia i lęki?

Zazwyczaj jestem tak zmęczony, że jak śpię, to mi się nic nie śni.

To brzmi jak porażka pańskiej wyobraźni?

Oczywiście trochę przesadzam. Snów mam dużo. Mówiąc o snach, myślę o snach ludzkości. O tym, co jest w procesie myślenia.



W podświadomości...?

To jest ciekawa rzecz, bo kiedy spotykamy kogoś, to natychmiast budujemy obraz. Nieważne, czy zasłużony, czy nie; prawdziwy, czy nieprawdziwy. Od razu budujemy historię tego człowieka – co zrobił, kim jest. To taka projekcja. To się wiąże nawet z masowymi morderstwami. Ci ludzie ujmowali swoje ofiary swoim wyglądem i zachowaniem.

Nasz wewnętrzny realizm jest największym tematem. To jest do tej pory nieprzedstawione. Ciekawe jest, że mało jest tych najbardziej fascynujących obrazów ludzi, czyli wszystkich elementów surrealizmu w sztuce, jak na przykład Salvadora Dali. Wyobraźnia od zawsze najbardziej fascynowała ludzkość, a mimo to przedstawień jej w obrazach, filmach jest bardzo niewiele.

Gdyby rzeczywiście zastanowić się, co jest dla nas realnym obrazem, to dojdziemy do wniosku, że teraźniejszość jest zbyt krótka, by być teraźniejszością. Więcej czasu spędzamy w przeszłości i przyszłości. Często opowiadam to na przykładzie rozmowy telefonicznej. Wstajemy, chodzimy po pokoju, patrzymy się w białą ścianę – dwie, czasem trzy godziny. Tak naprawdę nie widzimy tej ściany czy podłogi. Widzimy rozmowę. Z drugiej strony trudno nam wysiedzieć półtorej godziny na filmie czy operze – po takim czasie jesteśmy już prawie martwi. To wszystko, dlatego że widzimy zupełnie co innego, niż to, co dzieje się przed naszymi oczami. Jakie więc są te obrazy?

Robimy niesamowite metamorfozy. Widzimy samych siebie w różnym wieku, scenach, w przyszłości. Na tym spędzamy większość życia. W obrazach jesteśmy obecni w czasie nawet przed naszym urodzeniem.

Wywyższa pan to do kwestii życia przed i po życiu?

Raczej nie, ale jest dużo fantastycznych rzeczy z tym związanych. Na przykład Isaac Newton, największy umysł początku XVIII wieku. Wyobraźmy sobie, co by było, gdyby opowiedzieć mu wtedy – po tym, jak już odkrył wszystkie swoje teorie – jakie my dziś mamy wynalazki, czyli skrzynka na ścianie, w której widzimy obraz. Jak byśmy mu to wytłumaczyli, że w tej skrzynce mamy taką Marylin Monroe, która nie żyje od ponad 40 lat, ale w tej skrzynce chodzi, mówi, rusza się. Newton odpowiedziałby, że stworzyliśmy technologię, dzięki której widzimy duchy. I miałby absolutną rację. To jest świetny sposób opisania tego, co my widzimy.

Ciekawe jest, dlaczego można to zrobić w obrazie. Obraz zawsze był wcześniej przed każdą technologią i to jest prawda. Bez tego niemożliwy byłby żaden wynalazek rejestrujący ruchomy obrazek.

Patrząc na niebo, rozumiemy, że są to obrazy z różnych czasów – odległe od nas o 50 tysięcy lat świetlnych i więcej. Powiedzmy, że widzimy przeszłość gołymi oczami - jeśli spojrzeć na ziemię z jakiejś odległości czasu, to musi być cały czas. To tylko kwestia odległości, ale i kąta widzenia. Możliwe, że w tej zakresie energii elektromagnetycznej coś istnieje zawsze. Dla nas to jest science-fiction, ale wierzę, że rozwinie się taka technologia, dzięki której nastawimy sobie dzień 15 września 1593 roku i będziemy widzieć obrazy.

To jest pana marzenie?

Wierzę, że można gołymi oczami zobaczyć stare obrazy z dokładnością do minuty, w zależności od odległości od ziemi. Ten obraz musi istnieć wiecznie. Nie mamy takiej technologii. Nie wiemy, jak to odebrać, skomunikować się i złapać sygnał. Przy obecnym poziomie fizyki i innych nauk to jest niewyobrażalne. Ale to nie znaczy, że to nie istnieje.


Rozmawiał Jakub Wątor


Komentarze

Ocena: 3.1/5 (371)

Powiązane video

W temacie Kino

3. Przegląd Kieleckiego Kina Niezależnego

Muliplex w Galeri Echo

Na co Polacy chodzą do kina?

Prosiaczek i przyjaciele

Jeszcze raz witajcie w naszej bajce

Szkoła uczuć

74-678 exam products is that they can enable the candidates to get certified in 200-125 pdf 200-125 70-483 200-125 exam 642-999 300-210 pdf cism  |  200-125 IIA-CIA-PART3  |  cca-500  |  gpen  |  you can enjoy the full refund of purchasing fees policy. 70-534  |  cissp  |  300-101 pdf 1z0-062  |  200-125 pdf 210-260