Naród
Moje państwo nie jest państwem narodowościowym.
Moje państwo jest państwem prywatnym.
Å»aden naród go nie stworzyÅ‚. Å»aden naród go nie zamieszkuje.
Nie ma Liberlandczyków. Nie istniejÄ…. Nie bÄ™dÄ… istnieć.
Po co mi naród? Zaraz by siÄ™ zaczÄ…Å‚ wywyższać nad inne narody. Zaraz by zaczÄ…Å‚ inne narody szkalować i oczerniać. Zaraz by chciaÅ‚ innym narodom narzucić swoje racje, swojÄ… tradycjÄ™, kulturÄ™, jÄ™zyk, swoje pokrÄ™tne wartoÅ›ci przekonany, że sÄ… one niepodważalne, jedynie prawdziwe, na wskroÅ› obiektywne. Zaraz by siÄ™ ogÅ‚osiÅ‚ narodem wybranym i oÅ›wieconym, wszystkie inne uznajÄ…c za barbarzyÅ„ców godnych najwyższej pogardy. Wystarczy, że ja siÄ™ wywyższam. Już to jest trudne do zniesienia, a cóż dopiero dziesięć tysiÄ™cy wywyższajÄ…cych siÄ™. A milion chcÄ…cych pomÅ›cić zniewagi praprakuzynów i jeszcze dalszych prapraprakuzynek... A dziesięć milionów zniewolonych i gotowych zabijać i dać siÄ™ zabić w obronie kolorowej szmaty na kiju to już caÅ‚kowite szaleÅ„stwo. (Tu mieliby trochÄ™ trudniej, bowiem Liberlandia nie ma ani godÅ‚a, ani hymnu, ani flagi, ani żadnych widocznych, sÅ‚yszalnych lub wyczuwalnych symboli, które można by bezczeÅ›cić. Można by siÄ™ też zastanowić, czy Liberlandia ma cześć. Czelność ma, ale czy cześć?) ....... Po co mi to. Po co mi tu te narody, te nacjonalizmy, te patriotyzmy. GÅ‚owa od tego boli, i brzuch, i plecy też. UmysÅ‚ zmÄ…cony, bielmo na oczach, uszy zatkane. A takie na łące i w koronach drzew piÄ™kne wojny do oglÄ…dania...
A gdyby to byÅ‚ naród książek?