Libloo
Co to jest igloo wszyscy, lub prawie wszyscy wiedzÄ…. Nikt, lub prawie nikt nie wie co to jest libloo.
Otóż libloo to tradycyjny dom liberlandzki.
Pytanie zasadnicze brzmi: czy ogrzewać siebie, czy całe państwo?
Skoro jednak powinienem powtórzyć za pewnym znanym, aczkolwiek niezbyt chyba lubianym wÅ‚adcÄ…, że „paÅ„stwo to ja”, wiÄ™c powyższe pytanie jawi siÄ™ jako gÅ‚upie i bezpodstawne, a pytanie naprawdÄ™ zasadnicze i fundamentalne brzmieć powinno: jak siÄ™ ogrzewać? To, że ogrzewać siÄ™ trzeba nie podlega dyskusji, a zatem i pytać o to nie należy.
Odpowiedź jest bardzo prosta: najlepiej ogrzewać siÄ™ za darmo, a jeÅ›li nie da siÄ™ za darmo, to jak najtaÅ„szym kosztem. OczywiÅ›cie należy też rozważyć możliwość caÅ‚kowitego i raz-na-zawsze rozwiÄ…zania tego drÄ™czÄ…cego problemu, a mianowicie przenoszÄ…c siÄ™ do ciepÅ‚ych krajów, gdzie ogrzewanie jest zbÄ™dne. Wbrew pozorom takie przenosiny nie sÄ… proste i mogÄ… wygenerować znaczne koszty wszelakiego rodzaju. Poszukajmy wiÄ™c rozwiÄ…zania zdecydowanie taÅ„szego.
Wydaje siÄ™, że na pierwszym miejscu takiej nigdy nie sporzÄ…dzonej listy powinna znaleźć siÄ™ tybetaÅ„ska technika medytacyjna zwana tumo. StosujÄ…c jÄ… możemy nawet siedzieć na golasa na lodowcu i jest nam ciepÅ‚o. Co wiÄ™cej, nie dość, że niczego sobie nie odmrozimy, to jeszcze możemy stopić trochÄ™ lodu, czyli nie tylko ogrzewamy siebie, ale także najbliższe otoczenie. Koszty mamy zatem ujemne – gdybyÅ›my potrafili ten pewien nadmiar ciepÅ‚a zmagazynować i przechować, moglibyÅ›my go sprzedać... Tylko po co? Co byÅ›my z tymi pieniÄ™dzmi zrobili? OczywiÅ›cie moglibyÅ›my je przekazać na cele dobroczynne, lecz jeÅ›li tak, to lepiej byÅ‚oby od razu przekazać ta takie cele ciepÅ‚o. Niestety, rzeczywistość wcale nie przedstawia siÄ™ tak różowo, a bycie czÅ‚owiekiem-kaloryferem, albo czÅ‚owiekiem-piecem, do Å‚atwych nie należy. Podstawowa trudność polega bowiem na tym, że takie samoogrzewanie siÄ™ prowadzi to caÅ‚kowitego paraliżu: po prostu, nie możemy robić nic innego jak tylko samoogrzewać siÄ™. ProszÄ™ sobie wybić z gÅ‚owy takÄ… sytuacjÄ™, że oto siedzimy na lodowcu, wicher wiucha, a nam jest cieplutko i czytamy sobie ulubionÄ… książkÄ™ – nic takiego.
Jak zatem widać, to co wydawaÅ‚o siÄ™ wrÄ™cz idealnym rozwiÄ…zaniem, okazuje siÄ™ rozwiÄ…zaniem wrÄ™cz odwrotnym od ideaÅ‚u. Cóż nam bowiem po cieple, z którego nie możemy korzystać? Cóż nam z bycia w stanie jest-mi-ciepÅ‚o, skoro prócz bycia w tym stanie nie możemy robić nic innego. Można by sparafrazować znane powiedzenie: toż to ciepÅ‚o dla samego ciepÅ‚a. To już lepiej trochÄ™ pomarznąć, a móc robić różne rzeczy. Na przykÅ‚ad kilka przysiadów, a potem wypić filiżankÄ™ dobrej herbaty... Skoro caÅ‚kowicie darmowe ogrzewanie okazaÅ‚o siÄ™ niebywale kosztowne, musimy poszukać innych rozwiÄ…zaÅ„. Ale nie tak bardzo odlegÅ‚ych ideologicznie.
Może zatem wystarczy czytać książki o gorÄ…cych krainach. Albo takie, które sprawiajÄ…, że dostajemy wypieków na twarzy. Lecz nie takie, które wywoÅ‚ujÄ… dreszcze emocji. O nie, dreszcze sÄ… niepożądane, tych bowiem mamy w nadmiarze. Jakie mankamenty ma ta metoda nawet nie trzeba tÅ‚umaczyć. Można jÄ… modyfikować poprzez czytanie takich książek pod ciepłą pierzynÄ… – ile jednak można leżeć pod ciepłą pierzynÄ…? Albo chodzić do ciepÅ‚ej czytelni – no ale jak tam dojść gdy zacina deszcz albo mróz przenika do szpiku koÅ›ci?
Tu pojawia siÄ™ jeszcze jedna istotna wÄ…tpliwość. Å»eby ogrzewać siÄ™ za darmo czytajÄ…c książki o ciepÅ‚ych krajach i w ogóle o rzeczach ciepÅ‚ych i rozgrzewajÄ…cych, musimy takie książki posiadać. Czyli najpierw musimy sporo zainwestować w bibliotekÄ™. Zgadza siÄ™, niemniej jednak trzeba pamiÄ™tać, że nie musimy już dodatkowo inwestować w wÄ™giel, gaz, prÄ…d, brykiet czy drewno.
W tym momencie rodzi siÄ™ pokusa, wywodzÄ…ca siÄ™ gÅ‚ównie ze Å›wiadomoÅ›ci gigantycznej nadprodukcji książek, że przecież można by palić książkami. To niebywale kontrowersyjna pokusa, chociaż gdy siÄ™ jej bliżej przyjrzeć kontrowersyjna może zacząć wydawać siÄ™ jej kontrowersyjność. Istnieje przecież caÅ‚a masa książek gÅ‚upich, dla których bardziej odpowiednim miejscem jest piec niż póÅ‚ka – zawsze jednak znajdzie siÄ™ ktoÅ›, dla kogo gÅ‚upia książka wcale nie jest gÅ‚upia, z chÄ™ciÄ… natomiast spaliÅ‚by niejednÄ… książkÄ™ mÄ…drÄ… i piÄ™knÄ…, bo takowa jest wedÅ‚ug niego esencjÄ… gÅ‚upoty i obrzydlistwa. Zostawmy to zatem, bo prawdÄ™ powiedziawszy i napisawszy, gÅ‚upotÄ… jest zajmować siÄ™ takÄ… segregacjÄ… książek. Zdecydowanie ważniejszy od tego problemu ideologiczno-moralnego jest problem technologiczny. Otóż, wbrew pozorom, książki palÄ… siÄ™ niedobrze, bo zamkniÄ™te nie dopuszczajÄ… tlenu do Å›rodka. NależaÅ‚oby wyrywać po kolei kartki, a to jest wielce uciążliwe i czasochÅ‚onne, chociaż można siÄ™ przy tym nieźle rozgrzać. (Przy okazji i na marginesie należy stwierdzić, z niejakim zdziwieniem, że o ile palenie książek wywoÅ‚uje oburzenie, to oburzenia nie wywoÅ‚uje oddawanie książek na makulaturÄ™ i ponowne przerabianie ich na masÄ™ papierowÄ… – ciekawe dlaczego; czyżby ponowne produkowanie z owej masy caÅ‚ej masy gÅ‚upich i mÄ…drych książek byÅ‚o uważane za coÅ› znacznie wartoÅ›ciowszego niż bezpowrotna zamiana masy gÅ‚upich i mÄ…drych książek w ciepÅ‚o?) Znacznie wygodniej jest siÄ™gnąć po gazety. Te bowiem palÄ… siÄ™ Å›wietnie i można by nawet pokusić siÄ™ o stwierdzenie, że zrobiÅ‚y zawrotnÄ… karierÄ™ jako podpalacze. Dziwi też to, iż palenie gazet nie wzbudza żadnych wÄ…tpliwoÅ›ci moralnych, ani nie powoduje niepokojów ideologicznych tudzież wyrzutów sumienia, a przecież zdarza siÄ™, że znajdujÄ… siÄ™ w nich teksty nieporównanie wartoÅ›ciowsze niż w niejednej książce. Co bynajmniej nie neguje celnoÅ›ci uwagi poczynionej przez pewnego sÅ‚ynnego poetÄ™, iż „dziennikarstwo to zgliszcza literatury”. Może i z tego powodu gazety palÄ… siÄ™ lepiej niż książki (wiadomo, że jakość palenia siÄ™ jest odwrotnie proporcjonalna do jakoÅ›ci papieru – ciekawe, czy jak jest proporcjonalna do jakoÅ›ci wydrukowanego tekstu; obawiam siÄ™ jednak, że nikt takich badaÅ„ nie przeprowadziÅ‚). Niestety, pala siÄ™ krótko. I to je dyskwalifikuje jako opaÅ‚. Książki też. ZresztÄ…, jak wiadomo, kwestia ogrzewania to przede wszystkim kwestia utrzymania ciepÅ‚a, czyli izolacji.
Książka wydaje siÄ™ znakomitym materiaÅ‚em izolacyjnym, chociaż nikt chyba nie badaÅ‚ książek pod tym wzglÄ™dem i nie wyliczaÅ‚ dla nich wspóÅ‚czynnika k. (Tym bardziej wiÄ™c nie byÅ‚o badaÅ„, które okreÅ›liÅ‚yby wartość izolacyjnÄ… książek w zależnoÅ›ci od zawartego w niej tekstu.) Tak jak Eskimosi budujÄ… igloo ze zmrożonego Å›niegu, jak powinienem zbudować dom z książek. Grube mury z podwójnych rzÄ™dów dostÄ™pnych z wewnÄ…trz i z zewnÄ…trz. Taka chatka-liberatka. KsztaÅ‚tu nieokreÅ›lonego. O Å›cianach krzywych, nierównych, zmiennych, zrobionych z wyjmowalnych książek-cegieÅ‚. I już nie musiaÅ‚bym kupować styropianu lub weÅ‚ny mineralnej. Tylko książki. Wszystkie książki grube i cienkie. Jedna na drugiej. Jedna obok drugiej. Po prostu libloo.