Prawo
Od maja, a może nawet od koÅ„ca kwietnia, to zależy od pogody, do wrzeÅ›nia winoroÅ›l roÅ›nie jak szalona. Bez umiaru.... Chociaż, kto to wie: może jej siÄ™ wydaje, że robi to dyskretnie i z wdziÄ™kiem, szanujÄ…c otoczenie i nie narzucajÄ…c mu siÄ™ zbytnio. Wszak różne sÄ… punkty widzenia. W każdym razie poÅ‚udniowÄ… Å›cianÄ™ domu zarasta winoroÅ›l uszlachetniona. Z naszego, ludzkiego punktu widzenia, bo nie wiadomo, czy ona nie czuje siÄ™ zhaÅ„biona tymi wszystkimi zabiegami hodowlanymi, które uczyniÅ‚y z niej niewolnika i całą dumÄ™ istnienia sprowadziÅ‚y do karÅ‚owatego krzaczka o gałązkach powyginanych w pÄ™tle – ta nie powinna narzekać, przynajmniej z tego powodu, jest przecież krzakiem prawie już gigantycznym, już zadusiÅ‚a i zmiażdżyÅ‚a Å›liwÄ™ na której w mÅ‚odoÅ›ci siÄ™ opieraÅ‚a, a teraz zapewne zadusiÅ‚aby i dom (a róża? ta monstrualna co rzuciÅ‚a siÄ™ na gruszÄ™ i grusza już prawie uschÅ‚a, a róża nie wytrzymaÅ‚a ciężaru swej wielkoÅ›ci i któregoÅ› roku zapadÅ‚a siÄ™, zaÅ‚amaÅ‚a i od tej pory nie jest już białą chmurÄ…, lecz tylko strzÄ™pami porannej mgÅ‚y? a ten dÄ…b co nagle pojawiÅ‚ siÄ™ w koronie jabÅ‚oni? a smukÅ‚y jesion w krzaku czarnego bzu? jakby jakaÅ› epidemia niedozwolonych miÅ‚oÅ›ci miÄ™dzygatunkowych lub zupeÅ‚nie dozwolonych miÄ™dzyrodzajowych sabotaży) .... WinoroÅ›l oplatajÄ…ca dom od póÅ‚nocy i zachodu i pokrywajÄ…ca znaczne poÅ‚acie dachu nie jest uszlachetniona – lub piszÄ…c inaczej: jest szlachetnie dzika i nie zostaÅ‚a cywilizacyjnie zmanierowana. Co zmanierowane, co dzikie, a co ucywilizowane to inne gÄ…szcz, inna plÄ…tanina, inna bagnista dżungla. Nie w niÄ… teraz bÄ™dÄ™ siÄ™ zagłębiaÅ‚, choć kiedyÅ› zapewne bÄ™dÄ™ musiaÅ‚ to zrobić. Chyba, że uczyniÄ™ z tego Å›cisÅ‚y rezerwat, tak Å›cisÅ‚y, że nikt nie bÄ™dzie miaÅ‚ prawa, ani odwagi, ani chÄ™ci, ani woli go badać. Tak Å›cisÅ‚y i tajny on bÄ™dzie, że nikt nie bÄ™dzie nawet wiedziaÅ‚ o jego istnieniu, nie bÄ™dzie siÄ™ go domyÅ›laÅ‚, ani go o istnienie podejrzewaÅ‚..... WiÄ™c przez całą prawie wiosnÄ™ i przez caÅ‚e lato muszÄ™ odpierać ataki rozbestwionej, rozbuchanej winoroÅ›li. CiÄ…gle muszÄ™ coÅ› przycinać, coÅ› skracać, coÅ› trzebić. A ona nic. Ona na to nie zwraca uwagi. RoÅ›nie i roÅ›nie. Jakbym nie zamykaÅ‚ okna to by wrosÅ‚a do Å›rodka, rzuciÅ‚aby siÄ™ na książki, siedziaÅ‚aby na fotelu, spaÅ‚aby na kanapie, a może nawet zechciaÅ‚aby zażywać kÄ…pieli w wannie, chÅ‚odzić siÄ™ w lodówce, oglÄ…dać satelitarnÄ… telewizjÄ™. Ha! tego by nie mogÅ‚a, bo w swojej gÅ‚upocie i pazernym zagarnianiu przestrzeni przykryÅ‚aby gÄ™stym kożuchem czaszÄ™ anteny i konwerter. Bezczelna! Jakim prawem siÄ™ tak panoszy?
Właśnie: jakim prawem?
Jakim prawem tu stoi mój dom?
Prawo.
Czyli co komu wolno, a czego nie wolno. Co kto musi, a czego nie musi. Co kto powinien, a czego nie powinien. Co kto może, a czego nie może. Co kto chciaÅ‚by, a czego nie chciaÅ‚by.... Nie. To ostatnie już nie. To byÅ‚yby życzenia. A to przedostatnie? Chyba tak. Chociaż tam znalazÅ‚yby siÄ™ także zwykÅ‚e stwierdzenia, na przykÅ‚ad: nie mogÄ™ usÅ‚yszeć ultradźwiÄ™ków (bo mi na to nie pozwala budowa moich uszu), co nie znaczy że nie mogÄ™ sÅ‚uchać ultradźwiÄ™ków – przecież mogÄ™ sÅ‚uchać ich nie sÅ‚yszÄ…c ich: nie sÅ‚yszenie nie wyklucza sÅ‚uchania, tak jak nie sÅ‚uchanie nie wyklucza sÅ‚yszenia. Czyli już na wstÄ™pie pojawiajÄ… siÄ™ komplikacje. Czyli jak zwykle... Ale to pierwsze to byÅ‚oby prawo. To drugie i trzecie raczej też. A potem coraz mniej pewnoÅ›ci. A pewność powinna być. Nie może być wahaÅ„. NiepewnoÅ›ci i wahania prowadzÄ… do różnych interpretacji, a te prowadzÄ… do strasznych komplikacji i w rezultacie mamy sytuacjÄ™ takÄ…, że niby prawo jest, ale nikt go nie przestrzega, jest, ale nie wiadomo po co - chyba tylko po to żeby poprawić nasze samopoczucie – jest, a jakby go nie byÅ‚o. I nadal trwa chaotyczna przepychanka..... A o co miaÅ‚oby tu chodzić: żeby ta przepychanka byÅ‚a uporzÄ…dkowana? czy żeby nie byÅ‚o jej wcale? czy żeby byÅ‚o chaotyczne nieprzepychanie? czy żeby byÅ‚o uporzÄ…dkowane nieprzepychanie?
MuszÄ™ coÅ› postanowić. Czy muszÄ™, czy może tylko powinienem? Chyba powinienem. ChcÄ™. Raczej chciaÅ‚bym. A czy mogÄ™? No mogÄ™. Zawsze mogÄ™ coÅ› postanowić. Nie zawsze z tego postanowienia może coÅ› wynikać. To zależy co postanowiÄ™. MogÄ™ wybrać już jakiÅ› istniejÄ…cy model. MógÅ‚bym go zastosować bez żadnych zmian, ulepszeÅ„ i pogorszeÅ„, ale mógÅ‚bym też spróbować go lepiej dopasować do tej specyficznej sytuacji. MogÄ™ też próbować stworzyć nowy, zupeÅ‚nie nowy model, taki który by jak najlepiej pasowaÅ‚ do tej wÅ‚aÅ›nie sytuacji i który zadowoliÅ‚by wszystkich w tÄ™ sytuacjÄ™ zamieszanych. Czyli miaÅ‚bym szansÄ™ być pierwszym, który wszystkim dogodziÅ‚. To bardzo kuszÄ…ce. Ale też niebezpieczne, bo mogÄ™ siÄ™ jakże Å‚atwo roztrzaskać, mogÄ™ zostać zmiażdżony, przytÅ‚oczony, zgnieciony, zmaltretowany, zmasakrowany, rozerwany na strzÄ™py. Zatem najpierw rozejrzÄ™ siÄ™ w ofercie modeli gotowych do natychmiastowego wrÄ™cz zastosowania.
Oto bardzo popularny model dwupoziomowy: prawo naturalne i prawo stanowione. Dwa warianty: prawo naturalne nad prawem stanowionym lub odwrotnie. Może jest też i trzeci wariant: obok siebie. A może i czwarty: jedno w drugim, przemieszane i pomieszane. Być może sÄ… jeszcze inne warianty, jak również ich kombinacje, ale to nie jest tak istotne. Istotne jest to, że sÄ… dwa poziomy. I to że majÄ… one być różne, wrÄ™cz do siebie równolegÅ‚e. Bowiem prawo naturalne ma być staÅ‚e i niezmienne i jako takie ma stanowić podstawÄ™ do tego stanowionego, które można zmieniać. To naturalne nie może być zmieniane, bo jak sama jego nazwa wskazuje, wynika ono z natury. Po prostu tak jest i już – jest tak jak jest i nic siÄ™ nie zmieni, bo zmienić siÄ™ nie może..... I tu znowu, jak zwykle już na samym poczÄ…tku, pojawiajÄ… siÄ™ wÄ…tpliwoÅ›ci. Bo jeÅ›li prawo naturalne ogranicza siÄ™ do stwierdzania faktów, to bÄ™dzie ono zbiorem stwierdzeÅ„, a nie zbiorem zakazów i nakazów, ani też wskazaÅ„, zaleceÅ„ i przywilejów. Bardziej mylÄ…ce jest jednak okreÅ›lenie naturalne, albowiem wbrew pozorom wcale nie odnosi siÄ™ ono do Natury, lecz do istot boskich, czyli nadnaturalnych. I wcale nie jest tak jak byÅ›my mogli siÄ™ spodziewać, że prawo naturalne jest zbiorem stwierdzeÅ„ – jest ono zbiorem zakazów i nakazów wydanych przez istotÄ™ boskÄ… i dotyczÄ…cych istot nie-naturalnych czyli ludzkich. Prawo naturalne niewiele zatem ma wspólnego z naturÄ…. Chyba że z tÄ… drugÄ…. Czyli z przyzwyczajeniami. Czyli z kulturÄ…. Zawsze jednak można dojść do wniosku, że to istoty ludzkie sÄ… naturalne, a wszystko co je otacza jest nienaturalne. Tak. To bardzo interesujÄ…ce, że prawo naturalne nie dotyczy wcale Natury. Ani też nie pochodzi od Natury. Chyba że NaturÄ™ (piszÄ™ z dużej litery, bo chodzi mi w tym przypadku o przyrodÄ™) utożsamimy z bogiem (piszÄ™ z maÅ‚ej litery, bo chodzi mi w tym przypadku o jakiegokolwiek boga, a nie o jednego, szczególnego i konkretnego), ale jak wiadomo tego raczej nie zrobimy, bo gdybyÅ›my tak zrobili, to wyszÅ‚oby na to że Przyroda stworzyÅ‚a samÄ… siebie, co byÅ‚oby wodÄ… na mÅ‚yn nauki, a kijem w szprychach roweru religii ..... Dlaczego piszÄ™ w pierwszej osobie liczby mnogiej? Bo niby tak siÄ™ mówi, tak siÄ™ pisze. Niby ma to znaczyć, że nie wiadomo o kogo chodzi. Dziwne. Bardzo dziwne. Zatem muszÄ™ pisać inaczej .... W przekonaniu wierzÄ…cych, prawo naturalne pochodzi nie od Natury, lecz od boga który je stworzyÅ‚, tak jak stworzyÅ‚ NaturÄ™. Ten bóg jest z reguÅ‚y wszechmocny i wszechwiedzÄ…cy. Z Å‚atwoÅ›ciÄ… zatem może wiÄ™c zmienić prawo, które ustanowiÅ‚. A jeÅ›li tak, to trudno raczej uznać zbiór takich wskazaÅ„, które w każdej chwili mogÄ… być zmieniane, za fundament, za opokÄ™, na której można wznosić gmach prawa stanowionego.
Czyli muszę szukać dalej.
Ale mogÄ™ też dokonać modyfikacji. A wÅ‚aÅ›ciwie remodyfikacji. Reinterpretacji. Bo sama idea dwupoziomowoÅ›ci jest ponÄ™tna. Pod warunkiem, że ten pierwszy poziom, poziom prawa naturalnego, rzeczywiÅ›cie bÄ™dzie tym czym być powinien: zbiorem praw, reguÅ‚ i zasad dotyczÄ…cych Natury. Na przykÅ‚ad: prawo Kepplera, reguÅ‚a nieoznaczonoÅ›ci, zasady termodynamiki, prawo Kalego.... I tak dalej. I na takiej opoce można by dopiero wznosić gmach praw stanowionych. To prawo stanowione powinno być wtedy niesprzeczne z prawem naturalnym. Czy byÅ‚oby to możliwe? Czy daÅ‚oby siÄ™ stanowić takie prawa, które byÅ‚yby niesprzeczne z NaturÄ…, a przez to wykonalne? Czy byÅ‚oby to dobre? Urok praw sprzecznych z NaturÄ…, a przez to niewykonalnych, polega bowiem na tym, że stawia czÅ‚owieka na straconej pozycji, wpÄ™dza go w poczucie nieustannej winy, nÄ™dzy i marnoÅ›ci, a przez to uÅ‚atwia manipulowanie nim. Czy dobrze jest pozbawiać siÄ™ tak potężnego narzÄ™dzia? Dobrze, dobrze. Niewiele dobrego jak dotÄ…d z posiadania tego narzÄ™dzia wynikÅ‚o.
No tak. WiÄ™c tu chodziÅ‚oby o to, żeby Kultura nie byÅ‚a sprzeczna z NaturÄ….... No cóż, sprzeczna to ona w zasadzie nie jest. W zasadzie Kultura jest częściÄ… Natury i jako taka podlega prawom Natury (czy istoty należące do Natury, czyli Naturalne, mogÄ… stworzyć coÅ› co nie należaÅ‚oby do Natury, co byÅ‚oby nienaturalne?). Problem w tym, że KulturÄ™ postrzega siÄ™ jako coÅ› co jest w opozycji do Natury, coÅ› co z NaturÄ… walczy, zmaga siÄ™, toczy z niÄ… Å›miertelny bój: albo Natura albo Kultura. GÅ‚ównie z potrzeby wyróżnienia siÄ™, oddzielenia, wyalienowania, wywyższenia.... czy jest to potrzeba naturalna czy kulturalna? hmm ...... No wiÄ™c zamiast albo-albo trzeba wstawić i-i. Czyli żeby byÅ‚o tak jak jest, a nie tak jak nam siÄ™ wydaje że jest, jak uważamy że być powinno, jak chcielibyÅ›my żeby byÅ‚o.....
WÅ‚aÅ›nie. Lecz można by odnieść wrażenie, które z pewnoÅ›ciÄ… byÅ‚oby w dużym stopniu zdziwieniem, że lista praw, zasad i reguÅ‚ należących do Prawa Naturalnego (tego naprawdÄ™ naturalnego czyli wywodzÄ…cego siÄ™ z Natury – dlatego użyÅ‚em dużej litery, żeby siÄ™ nie pomyliÅ‚o) obejmuje prawa, zasady i reguÅ‚y niewiele, albo wrÄ™cz nic nie majÄ…ce wspólnego z ludźmi, a przez to w ogóle nieprzydatne do stanowienia na ich podstawie przepisów porzÄ…dkujÄ…cych życie naszych spoÅ‚ecznoÅ›ci i spoÅ‚eczeÅ„stw. Jest to jednak wrażenie tak mylne jak powszechne. (PamiÄ™tam, że wiele lat temu, czyli w epoce, kiedy trzy-i-póÅ‚calowa dyskietka byÅ‚a podstawowym noÅ›nikiem zapisu danych, zaÅ‚ożyÅ‚em firmÄ™. Jednoosobowe legalne wydawnictwo. KupiÅ‚em od razu książkÄ™ przeczytanie której miaÅ‚o pomóc mi w prowadzeniu ksiÄ™gowoÅ›ci, rozliczeniach i wielu innych podobnych i niepodobnych rzeczach i sprawach. DowiedziaÅ‚em siÄ™ z tej książki, że na przykÅ‚ad dyskietka jest zarówno Å›rodkiem trwaÅ‚ym jak i nietrwaÅ‚ym i może być ksiÄ™gowana albo tak albo tak jak również i tak i tak. OlÅ›niewajÄ…ce! ZupeÅ‚nie jak elektron, który albo jest falÄ… albo czÄ…steczkÄ… lub jest i falÄ… i czÄ…steczkÄ…. Po lekturze owej książki postanowiÅ‚em wyrejestrować firmÄ™. Moje jednoosobowe wydawnictwo istnieje dalej, jako wydawnictwo nadziemne – dyskietki jeszcze istniejÄ…, ale sÄ… już na zupeÅ‚nym wymarciu.) Weźmy na przykÅ‚ad prawo Kalego. Jest to absolutnie podstawowe prawo regulujÄ…ce relacje miÄ™dzy żywymi i nie-żywymi istotami. Przypominam, że nie ma ono nic wspólnego z okrutnÄ… boginiÄ… Kali, ma za to bardzo wiele wspólnego z pewnym dosyć Å‚agodnym afrykaÅ„skim chÅ‚opcem, który nie wiadomo czy byÅ‚ równie Å‚agodny kiedy już staÅ‚ siÄ™ królem. Brzmi ono tak: Kali ukraść krowy - dobrze, Kalemu ukraść krowy – źle. Prawo to zostaÅ‚o sformuÅ‚owane przez znanego pisarza Henryka Sienkiewicza. Chociaż uważam, że Nagroda Nobla jakÄ… otrzymaÅ‚ nie należaÅ‚a mu siÄ™ za napisane książki (bo żyli i tworzyli wówczas lepsi i poważniejsi od niego pisarze), to z całą pewnoÅ›ciÄ… należaÅ‚a mu siÄ™ za to jedno zdanie. Nikt bowiem nie sformuÅ‚owaÅ‚ tak jasno i dobitnie owego prawa bÄ™dÄ…cego podstawÄ… wszelkiej etyki i moralnoÅ›ci. WÄ…tpliwoÅ›ci budzi co prawda to, na ile Sienkiewicz byÅ‚ Å›wiadom tego co napisaÅ‚. Wszak wÅ‚ożyÅ‚ to zdanie w usta Kalego, chcÄ…c w ten sposób pokazać, że to dzicy majÄ… takie zgoÅ‚a faÅ‚szywe pojÄ™cie o moralnoÅ›ci i etyce, podczas gdy on, czÅ‚owiek cywilizowany myÅ›li inaczej i pojmuje moralność i etykÄ™ wÅ‚aÅ›ciwie. I może rzeczywiÅ›cie myÅ›laÅ‚ on inaczej, z całą pewnoÅ›ciÄ… jednak postÄ™powaÅ‚ dokÅ‚adnie tak samo, albowiem nie mógÅ‚ postÄ™pować inaczej....
No tak.
No właśnie.
I co teraz robić?
Jak zwykle iść do sadu albo na łąkę. A tam dzicz. Bezhołowie. Chaos. Brutalność. Bezprawie. I jaki porządek. Zadziwiający. Jak w bibliotece. Każde drzewo, każdy krzew jak książka. Każdy liść jak strona. Zadziwiające.