Wici.Info - Kielce: Forums Warning: Missing argument 1 for OpenTable(), called in /home/users/wici/public_html/includes/page_header.php on line 21 and defined in /home/users/wici/public_html/themes/rafa/theme.php on line 12
Plusy to klimatyzacja i lane tyskie. Wielki minus za schodki. W lokalu między poszczególnymi "salami" jest różnica poziomów. W dwóch miejscach są w zwiazku z tym takie pojedyncze schodki. Co chwilę ktoś się potyka. Nie wiem po co te potykacze zbudowali. Ani to ładne ani praktyczne. No chyba, że zakłady będą urządzać.
Popieram przedmówcę. A na marginesie: czy ktoś z otwierających kluby, puby, restauracje itd. zastanawiał się kiedyś czego w Kielcach brakuje, na co mogłoby być zapotrzebowanie? Jestem jednym z wielu, którzy wciąż i wciąż zastanawiają się po co komu kolejny podobny do reszty pub. Niby nie jest ich wcale tak bardzo dużo, ale... od lat
1. Nie ma klubu z prawdziwego zdarzenia z niezłą powierzchnią ( chociaz na 200 osób, na więcej to chyba jednak za dużo ), gdze prezentuje się chociażby głowne nurty muzyki tanecznej, nawet w postaci złagodzonej, ale bez hitów z eski i in. stacji grających " wyłącznie dobrą muzykę "
2. Nie ma jazz klubu, jest tylko stowarzysz. alkoholików
3.Nie ma klubu w którym regularnie grywa się po prostu muzykę do tańca w parach przed wojna ludzie tańczyli do jazzu, czy teraz np. ktoś kto lubi taniec towarzyski ma gdzie tańczyć? ( poza pojedyńczymi eventami reklamującymi szkółki tańca )
A w ogóle to ilość akcji burdelowych typu taniec w pianie w stosunku do wielkości miasta budzi we mnie tylko zażenowanie.
Sorry, że akurat w tym temacie sobie pozwoliłem ale może masz jakieś zdolności sprawcze żeby to odmienić choć częściowo
Zgadzam sie w calej rozciaglosci.
Ale na tym poziomie klienteli (nikogo nie chce urazac)
niewiele mozna zrobic.
Wiekszosc ludzi z klasa i na poziomie znika z kielc.
Wiec jacy ludzie taki klimat.
Ja ciagle marze i widze oczyma wyobrazni swoj wlasny prywatny lokal
przy odnowionej sienkiewce na wysokosci Puchatka
Dwa poziomy, u gory bar+ mala sala ze stolikami
(styl poludniowo europejski) do ktorego od rana do wieczora mozna wjesc
napic sie piwa drinka lub kawy w zima na zewnatrz ogrodek z porzadna obsuga a nie z prymitywna malolata ktora nie wie co to zawod kelnera
a na dole sala na do tanaca gdzie wieczorem mozna dac upust swojej fatazji przy dobrej muzyce bez prostego disco i czy muzyki lat szesciedziatych. _________________ caly golota..... http://video.interia.pl/obejrzyj,film,46942,sortuj,t,st,reklama,pozycja,139,Czarnuchy_vs_biali
Dołączył: Jul 16, 2006 Posty: 88 Skąd: daleko od szosy
Wysłany: 07:06:2007, 16:17:02 Temat postu:
ano, ano... prawdę panowie piszecie, na razie nie doczekamy sie chyba niczego nowego oryginalnego... a na Sienkiewce dalej będziemy oglądać "jarmarki" "kebabowe okna" i co krok ogródki piwne i chyba nic poza tym...
racze sie wiec piwkiem (i nie tylko nim) zawsze w Dziurce gdzie cisza, spokój i muzyczka delikatnie całująca mój zmysł słuchu... _________________ Nie rozumiem ludzi, którzy nie piją.
Wstają rano i wiedzą, że cały dzień będą czuć się tak samo.
Skoro już w tym kierunku ten topic poszedł, to ja też napiszę, czego mi brakuje w Kielcach. Mianowicie brakuje mi klubu, o przynajmniej jednej dużej sali, ze sceną i człowieka, który chciałby organizować w nim muzykę live, fajnych zespołów jazzowych, yassowych, awangardowych, rockowych itp. Żebym mógł sobie zasiąść przy stoliku, z piwkiem czy drineczkiem, zapalić papierosa i posłuchać rzeczy, które naprawdę lubię. Żeby mogły grać w CK kapele, które nie przyciągną może 500osób ale ze 100-200 napewno. Takie miejsca ściągają do siebie wiele ciekawych eventów przy okazji. No takie mi się marzy Miasto Krakoff ś.p. jak ktoś był to wie o co cho.
albo mi sie wydaje albo ktos juz gdzies probowal takie rzeczy robic...z mniejszym lub wiekszym skutkiem ale raczej z tym mniejszym... wiec moze zejdzmy na ziemie ale zawsze mozna pomarzyc
miasto krakoff..ojej bylam tam na imprezie dnb kiedy w pl malo o tym sie jeszcze slyszalo ale dobrze wiedziec ze juz sp nie bede juz szukac
Nieśmiało zaprotestuję: wg mnie tylko w Hipnozie była powierzchnia jak trzeba, nieprzesmrodzony lokal i na dodatek piwo w normalnej cenie. I nawet muzyka była w 1szym roku działalności klubu zupełnie znośna. Reszta knajp albo za mała albo zdecyd. za duża ( chyba że ktoś miał zamiar robić imprezy techno ). Tak mi się wydaje
Zresztą sami właściciele narzekają, że nie ma w Kielcach pomieszczeń odpowiedniej wielkości w których możnaby coś zrobić. I nie mam tu na myśli hal, itp. Tak więc marzenie o knajpie która by spełniała chociaż podstawowe standardy wydaje mi się cały czas aktualne
W Hipnozie powierzchnia byla odpowiednia
Ja myslalem o Duchu, ale jak Ty moj drogi wyskakujesz z tym, ze Hipnoza byla odpowiednim wielkosciowo miejscem to ja sie nie bede udzielal
P.S. Od Hipnozy nawet Wagon byl wiekszy biorac pod uwage dwa poziomy i wcale
nie zmienialo go to w moloch
Pamietam jak w Wagonie na Hasarapasie (przeniesionej zreszta z Ducha) plasalo okolo 50 osob, kolejne 50 siedzialo, a inne goscily przed lokalem smazac kielbaski.
Nie mow mi, ze na "parkiet" Hipnozy wchodzilo wiecej gawedzi bo konczylo sie to tym, ze bylo ciasno jak w trumnie. Powierzchniowo nie byla ona napewno hitem i miejscem z mozliwosciami przestrzennymi do robienia chociazby koncertow rockowych. Nie mniej jednak milo ja wspominam
Lazy: w Wagonie ludzie pląsali tylko na dole ( max. do 20 osób ). Wiesz o tym?
Heh ja pamiętam, jak na jednej z pierwszych imprezek dnb w wago ( co grali chłopaki z krakowa z Kinetic Formation ) sprzedało się ponad 150 biletów i było tak ciasno, że ludzie tańczyli na stołach, schodach itp. I był ogień. Więc nie pisz takich farmazonów. Zresztą na wielu imprezach z udziałem KTS i in. było podobnie.
Jeśli chodzi o hipnozę to zupełnie nie o takiej wielkości myślałem, bardziej coś jak właśnie Duch, Off czy Re w krk. Hasło SCENA - i to taka, która pomieści kapelę np 5 osobową z osprzętem. A przed sceną duuużo miejsca na stoliki i wygibasy.
Byłem tam na jakichś 20 imprezach, nawet na Cpt. Sparkym było na dole paręnaście osób. Bajarze opowiadają, że było b.dużo ludzi ma MK Fever , niestety nie miałem przyjemności. Potem jakoś chyba nie miałem szczęścia.Patrzę na Wagon bez zbędnego rozrzewnienia, jako na niewielki duszny ale gościnny lokal w którym poznałem paru b.fajnych ludzi.
Uważałbym z tekstami typu: farmazony, bzdury, są bardziej kulturalne określenia, prawda!?
Byłem tam na jakichś 20 imprezach, nawet na Cpt. Sparkym było na dole paręnaście osób. Bajarze opowiadają, że było b.dużo ludzi ma MK Fever , niestety nie miałem przyjemności. Potem jakoś chyba nie miałem szczęścia.Patrzę na Wagon bez zbędnego rozrzewnienia, jako na niewielki duszny ale gościnny lokal w którym poznałem paru b.fajnych ludzi.
Uważałbym z tekstami typu: farmazony, bzdury, są bardziej kulturalne określenia, prawda!?
No to uważaj, uważaj. Nie sądzę żeby słowo"farmazony" było obraźliwe...
Powinienem napisać, "nie pier...głupot" Marku. MK Fever NIGDY NIE GRAŁ W WAGONIE. Kultura kulturą, ale fakty faktami.
Wiem to tylko ze słyszenia. Mogło też mi się coś pokiełbasić. Czyli pewnie chrzanię jak potłuczony Ale od kultury to Cię nie zwalnia. Ciekaw jestem dlaczego w cztery oczy nie jesteś nigdy taki odważny. Zresztą szkoda gadać, więcej jest takich chojraków internetowych, to jest pewnie nieuleczalne.
Jeśli masz jeszcze jakieś uwagi to kieruj je na gg, bo ja się wypisuję z tego interesu.
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa) Idź do strony 1, 2, 3, 4Następny
Strona 1 z 4
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach