W plener chodzę z aparatem i spryskiwaczem

Z Marzeną Słowik, autorką zdjęć do kalendarza „Bliżej natury” o muzyce, fotografii i spotkaniach rozmawia Agnieszka Sadowska.



Patrzysz na świat jak na fotografię?

- Trochę tak. Zdarza mi się widzieć coś i myśleć, że fajne byłoby z tego zdjęcie. Ale sądzę, że ma tak każdy, kto zajmuje się fotografią.

Jak to się stało, że Ty się nią zajęłaś?

- Wcześniej próbowałam pisać, tworzyć muzykę, ale to mnie nie wciągnęło, szukałam więc dalej. Kiedyś w Internecie znalazłam zdjęcia Michała Maciążka. Później okazało się, że chodziliśmy razem do szkoły, ale go nie pamiętałam. W każdym razie napisałam do niego, spotkaliśmy się i tak to się zaczęło.

Ale co się zaczęło? Ja Cię pytam o fotografię...

- No tak, fotografia też. Fascynują mnie ludzie, którzy robią coś swojego, mają pasję, są ciekawi świata. Tak było z Michałem i pewnie on tą swoją pasją mnie zaraził. Mieliśmy aparat kompaktowy i wszędzie go ze sobą zabieraliśmy. Robiliśmy zdjęcia wszystkiemu, co nas ciekawiło.

Tym jednym aparatem?

- Tak. Ja do dziś nie mam swojego, korzystam ze sprzętu Michała. Na początku nie było z tym problemów, bo podobnie patrzyliśmy na świat, widzieliśmy dobre kadry w tych samych miejscach. Później okazało się, że interesują nas inne rzeczy. Ja skupiam się na szczególe, Michał woli całościowe ujęcia, krajobrazy.

To dosyć zabawne, że ktoś, kto robi zdjęcia, bierze udział w konkursach, ma swoje wystawy nie posiada aparatu.

- Ale już niedługo. Dostałam stypendium z „Talentów świętokrzyskich” i już zamówiłam aparat. Taka inwestycja oznacza, że na pewno nie wycofam się z fotografii.

Myślisz o tym czasem? Na przykład wtedy, gdy Twoje zdjęcia się nie podobają?

- Od początku wiedziałam, że mogą się nie podobać. Dużo czasu spędzam na internetowych forach poświęconych fotografii. Tam ludzie, którzy znają się na robieniu zdjęć wielokrotnie mówili mi, co jest źle, co powinnam zmienić, co im się nie podoba. Bardzo często słyszałam też, co robić, aby było lepiej. Korzystałam z tych rad nie raz, zwłaszcza na początku.

Nie przejmujesz się krytyką?

- Jeśli jest anonimowa i niczego nie wnosi, to nie.

Długo pracujesz nad jednym zdjęciem?

- Kiedyś tak było. Robiłam zdjęcie, a potem długo nad nim pracowałam. Tę pracę można by nazwać ratowaniem. Teraz jest inaczej. O wiele więcej czasu spędzam w plenerze, ale dzięki temu potem ingerencja w zdjęcia jest niewielka.

Planujesz sobie wcześniej, że na przykład we wtorek po południu będziesz fotografować?

- Czasem planuję, że wstanę wcześnie i pójdę na łąkę, bo wtedy jest najlepsze światło. Zdarza się, że mi się udaje, choć przyznaję, że nieczęsto, bo jestem strasznym śpiochem. Problem z planowaniem polega na tym, że trzeba iść kiedy są warunki, a nie kiedy się chce lub ma czas.

Jeśli na Twoim zdjęciu widzę deszcz, to znaczy, że robiłaś je, gdy padało?

- Bardziej prawdopodobne, że miałam ze sobą swoje gadżety, które czasem pomagają mi stworzyć warunki. Akurat deszcz robię przy pomocy spryskiwacza, ale tylko wtedy gdy muszę, bo oczywiście najlepiej jest, kiedy warunki są naturalne.

Twoje zdjęcia są bardzo estetyczne, kolorowe, takie po prostu ładne i dziewczęce. Nie boisz się zamknięcia w szufladce?

- Nie, choć przyznaję, że zdjęcia, które robię trochę zaczynają mnie nudzić. Fotografuję przyrodę, bo w pewnym sensie jest to dość proste, właśnie przez to, że ona jest martwa, nieożywiona. Kiedy już więc trafię na te odpowiednie warunki, mogę poświęcić tyle czasu, ile chcę na zrobienie jednego zdjęcia. Wszystko tam zależy ode mnie, ale jednocześnie ta fotografia nic o mnie nie mówi, jest po prostu estetyczna, prosta do oglądania.

A Ty zaczynasz chcieć pokazywać emocje?

- Tak to chyba można ująć. Choć to jest o wiele trudniejsze. Bo przecież można zrobić zdjęcie zwierzątka, które będzie jak z katalogu, ale można też spróbować uchwycić jego ruch, jakąś emocję lub relację z kimś. Tyle, że to wymaga więcej czasu, wysiłku, spostrzegawczości, no i lepszego sprzętu. Tak więc dróg rozwoju w fotografii jest dużo. Ale to dobrze, bo skoro chcę się nią zająć na poważnie, to przecież muszę się rozwijać.


Marzena Słowik jest studentką V roku Filologii polskiej na Uniwersytecie Humanistyczno-Przyrodniczym w Kielcach, laureatką wielu konkursów fotograficznych oraz autorką zdjęć do kalendarza na 2009 rok - „Bliżej Natury” wydanego przez Fundację Kultury Wici dzięki wsparciu finansowemu Funduszu Inicjatyw Lokalnych. Wystawę zdjęć Marzeny, zatytułowaną właśnie „Bliżej Natury” do 20 stycznia oglądać można w Galerii Lakiernia w Bazie Zbożowej w Kielcach.

www.marzenaslowik.wici.info


Data publikacji: 09-01-2009 o godz. 13:00:00, Temat: Fotografia

Artykuł pochodzi z serwisu Wici.Info http://www.wici.info
Link do artykułu: http://www.wici.info/News,w_plener_chodze_z_aparatem_i_spryskiwaczem,11197,html