Blachodachówki - rozmowa z Jackiem Żakowskim

Jacek Żakowski to jeden z najbardziej znanych polskich publicystów - obecnie współpracuje z „Polityką” - pracę dziennikarza zaczynał w tygodniku „Na przełaj”, następnie udzielał się w Biurze Informacji Prasowej NSZZ Solidarność, jest jednym z założycieli „Gazety Wyborczej”. Współtworzył również program Tok2Szok z Piotrem Najsztubem. Na spotkaniu w Kielcach gościł 18 marca z inicjatywy Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej. Rozmawia Magda Kołodziej.



Pan Daniel Passent, który gościł niedawno na spotkaniu w Kielcach określił większość dziennikarzy jako schamiałych. Jak Pan uważa, skąd taka opinia o polskich dziennikarzach?

Ja nie znam większości dziennikarzy w Polsce, więc nie byłbym taki odważny. Myślę, że w naszym kraju mamy do czynienia z dziwnym zjawiskiem, bo codzienny poziom agresji jest wyraźnie wyższy niż w innych krajach. To nie dotyczy tylko mediów. Nie znam wszystkich języków świata, ale znam dosyć dobrze angielski i często czytam posty w tym języku. Tam nie ma takiego chamstwa jak tu. U nas właściwie nie-chamska wypowiedź w Internecie, nawet na głównych portalach, jest dziwna. Z polityką mam większy problem niż z mediami. Na tym tle media są jeszcze dość grzeczne…

Czy więc biorąc pod uwagę chamstwo w polityce, można używać takiego pojęcia jak „wielka polityka”?

Dla mnie pojęcie „wielka polityka” określa politykę globalną, natomiast polska klasa polityczna przeżywa to, co zachodnia klasa polityczna przeżywała na początku lat 90, czyli zachłyśnięcie się niby-polityką. Przy czym jest zasadnicza różnica różnica, bo lata 90-te były spokojnymi czasami - znośny wzrost gospodarczy, żadnej wielkiej wojny i problemów. Była to era takich osobistości jak Gerhard Schroeder, Tony Blair i Bill Clinton. To są plastikowi politycy. W ich działaniach nie chodziło o nic specjalnego, jak tylko o to, żeby mieć władzę. I taki jest polski model polityki dzisiaj uprawianej, dominującej.

Dziś jest kompletnie inna sytuacja i my niestety z naszą klasą polityczną, która teraz zaczyna przerabiać tę plastikową politykę sprzed prawie dwudziestu lat, wchodzimy w epokę gigantycznych zawirowań w gospodarce i całym porządku globalnym. Polska prowadzi wojny, w Afganistanie walczą nasi żołnierze. Niedawno walczyli w Iraku. Mamy wojsko w Czadzie. Wielkie zamieszanie na świecie, a w Polsce rządzą fajni chłopcy! Ja ich nawet lubię. Oni nie posiadają ciężaru gatunkowego, który ma Angela Merkel czy Gordon Brown i Barack Obama. Na Zachodzie są różni politycy, to już nie są ci sami, plastikowi sprzed 15 lat.

Co Pan sądzi o incydencie w roli głównej z Kamilem Durczokiem?

Ja tego nie przeceniam. To się zdarza. Dla mnie dziwne jest raczej robienie z tego problemu, bo to znaczy, że Ci koledzy, którzy wywołują z tego aferę są małostkowi i nie lubią Kamila. Rozumiem to, każdego z nas można nie lubić, ale oni zawracają tym głowę naszej publiczności, odbiorcom…

Piotr Najsztub wyraził krytykę wobec Kamila Durczoka…

Nie zawsze się z Piotrkiem zgadzam. Mam natomiast do Kamila Durczoka pretensje o to, co zrobił z Wiktorami. To mi się bardzo nie podobało, bo niepotrzebnie obraził koleżankę. Ja się nie porównuję, ale z taką idiotką nie będę brał udziału w plebiscycie - jego zachowanie miało de facto taki wydźwięk. Nie wiem, dlaczego rozgorzała histeria, bo powiedział, że ten stół jest zapieprzony czy zajebany. W stresie to się zdarza.

Czy można Pana i Piotra Najsztuba porównać do Sekielskiego i Morozowskiego? Szorstka przyjaźń, czułe słówka, „misiu” na dobranoc…

Ja bardzo mało o nich wiem w gruncie rzeczy, ale my z Piotrkiem zawsze pilnowaliśmy, żeby poza pracą nie utrzymywać ze sobą żadnych kontaktów, udawać, że nie istniejemy. Jak przestaliśmy pracować, zdarzyło się, że raz czy dwa towarzysko się spotkaliśmy. Nie rozszerzanie i nie zawężanie współpracy było warunkiem jej przetrwania.

Z tego co słyszałem, Sekielski i Mrozowski przyjaźnią się, jeżdżą razem na wakacje. Ja sobie tego nie wyobrażam z Najsztubem. To, co było ciekawe w naszej współpracy, to to, że się istotnie różniliśmy, a im więcej ze sobą przebywaliśmy, tym ta różnica stawała się mniejsza. Gdybyśmy chcieli obcować ze sobą jeszcze towarzysko, to zaczęlibyśmy mówić jednym głosem. Wtedy nie byłoby sensu razem pracować.

Bierze Pan udział w „Manifach” na rzecz równouprawnienia. Czuje się tam miłość i optymizm bijący od kobiet. Czy wyobraża Pan sobie w takiej sytuacji mężczyzn?

Wie Pani co, mężczyźni są teraz bardzo różni. Jest duża grupa kolegów metroseksualnych i jest też duża grupa taki „maczo” osobników. Z mężczyznami jest problem. Ta cywilizacja, w której żyjemy, nie akceptuje takiej dawki testosteronu, która ciągle w polskich mężczyznach jest. Jak się patrzy na porażki polskich polityków, to 80% z nich to są te wynikające z zaburzeń nadmiaru testosteronu. Taki Jarosław Kaczyński. Mały człowiek, a tu proszę.

Polityka i wysoka cywilizacja wymagają łagodności i kompromisów. To jest bardzo niemęskie. Tu nie ma miejsca na dawanie po zębach. Seksmisja się spełnia.

Uważa Pan, że kobiety są dyskryminowane w polityce?

Niewątpliwie są.

Więc jak się ma do tego faktu nowa kampania reklamowa PiS’u?

To jest jak moja ulubiona reklama dachówki. Piękna blachodachówka, a na blachodachówce pręży się blondynka i podpis: „ Zawsze gorąco”. Jeżeli więc można zachęcać do kupienia dachówki przy pomocy prężącej się blondynki, to można zachęcać do „kupienia” Jarosława Kaczyńskiego przy pomocy blondynek i brunetek.

To jest dokładnie ten sam pomysł, ale on nie ma nic wspólnego z władzą polityczną w tej partii. Te kobiety są wystawiane na pokaz i, nie chcę nikogo obrażać, eksploatowane. Kaczyński mógłby położyć te panie równie dobrze na dachu jaguara.

Jeżeli już mamy mówić o władzy, to prawda jest taka, że kobiety nie mają jeszcze żadnej władzy w polityce. We wszystkich partiach mamy do czynienia z kompletną dyskryminacją.

Od dłuższego czasu zajmuje się Pan polityką. Czy nie odnosi Pan takiego wrażenia, że polityka wymywa z nas dojrzałość i wpycha ludzi dorosłych do podwórka pełnego krzyczących dzieci, które sypią piaskiem po oczach?

Tak, ludzie w niej infantylnieją. Ale to dzieje się głównie w polskiej polityce. Obserwuję dość dokładnie amerykańską i tam takie zachowania, jak tutaj, są nie do pomyślenia.

Wierzy Pan jeszcze w polską politykę?

Ja bez przerwy powtarzam, że wierzę, tylko to jest długa droga. Francuzi, jak chcieli zbudować demokrację, to musieli ściąć kilkadziesiąt tysięcy głów na gilotynie, a potem jeszcze rozpętać wojnę na całą Europę. Normalną demokrację zbudowali po 50 latach zawieruchy. Anglicy 200 lat toczyli wojnę w Anglii, żeby dokończyć budowę demokracji. Niby już mieli parlament, a tu ciągle Cromwell i odcinanie sobie głów. A u Amerykanów jak to wyglądało? Pierwsze sto lat – strasznie! Wojna, niewolnictwo, abstrakcja. My jesteśmy gdzieś na początku tej drogi, która na razie bardzo łagodnie przebiega. Jeszcze nikt nie został ścięty, nie ma wojny domowej.

Z drugiej strony to powoduje wydłużenie tego procesu, normy będą się dłużej wytwarzały. Nie należy oczekiwać zbyt wiele. Idzie nieźle. Może nasi politycy są niepoważni, ale jakoś się powstrzymują przed ostateczną katastrofą. Kaczyński na przykład, mógł zrobić zamach stanu i ustanowić IV Rzeczpospolitą, ale tego nie zrobił. Cofnął się, chociaż był blisko. Program Tuska jest pełen oczywistych absurdów, ale jak dochodzi do władzy, hamuje się i nie realizuje tych najgłupszych pomysłów. A że politycy są tak niekulturalni, dziecinni… Naprawdę, dobrze, że się nie mordują. Niech Pani popatrzy, w Niemczech z kolei pełną demokrację wprowadzili po pierwszej wojnie światowej. Piętnaście lat i co się potem stało? A u nas, dwadzieścia lat i całkiem dobrze idzie.

Chwyciłby Pan za broń w razie ataku Gabonu na Polskę?

Boję się, że umarłbym ze śmiechu. Jest taki fajny dowcip o Maklakiewiczu, jak opowiadał swój sen. Leży w okopie, ckm, ostatnie sześc nabojów, Niemcy nacierają. Celuje, celuje, ma ich na muszce. Patrzy… a tu NRD’owcy! Z Gabonem jest to samo.

Dziękuję za rozmowę.




Data publikacji: 25-05-2009 o godz. 13:04:21, Temat: Kultura

Artykuł pochodzi z serwisu Wici.Info http://www.wici.info
Link do artykułu: http://www.wici.info/News,blachodachowki_rozmowa_z_jackiem_zakowskim,11639,html