Nie wszystko na sprzedaż

Recenzja z filmu pt."Dzień dobry TV" w reżyserii Rogera Michella



Ostatnio dzięki zaproszeniu z Wici miałam okazję obejrzeć film nazwany komedią romantyczną pt. „ Dzień dobry TV” w reżyserii Rogera Michella z gwiazdorską obsadą: Harrisona Forda, Diany Keaton i Jeffa Goldbluma .

 Komedia romantyczna kojarzy się z reguły z lekkim acz nie pozbawionym romantyzmu humorem. Ten film troszeczkę jakby odbiegł od swojej konwencji. Zmienił swe oblicze dostosowawszy się do dzisiejszych realiów. Zawiódł się ten, kto myślał, że będzie tu mowa o romantycznym uczuciu dwojga ludzi. Fabułą są tu perypetie związane ze zdobywaniem i walką o utrzymanie satysfakcjonującego zatrudnienia w telewizji. Szczytem marzeń głównej bohaterki - producentki telewizyjnej nie jest żaden książę z bajki, lecz dobrze płatna praca w zgranym i przyjaznym zespole. Z przyklejonym do twarzy optymistycznym uśmiechem energiczna Becky Fuller (Rachel Mc Adams ) robi wszystko, by zdobyć nową pracę. Udaje jej się zostać producentką w programie pt „Poranek” TV IBC, na którym to stanowisku nikt dotychczas nie zagrzał dłużej miejsca.Od tej chwili zaczyna się ostra walka o utrzymanie tego miejsca pracy. Telewizja śniadaniowa (program , w której pracuje Becky) -używając słów złośliwego Mike’a- jest oglądana, gdy komuś zepsuje się pilot i nie może przełączyć na inny program albo w ogóle go nie ma. Wskaźniki oglądalności to priorytet, od którego zależy istnienie telewizji IBC. Becky postanawia je podnieść, by nie stracić pracy. Dlatego zatrudnia nowego prezentera, którym jest słynny  niegdyś dziennikarz Mike Pomeroy (Harison Ford). Pomeroy jest snobem, ale jego nazwisko może uratować telewizję. Prowadząc program mówi wiele rzeczy pozbawionych sensu, w pracy pije, robi to, co chce, ale Becky wciąż w niego wierzy.Pomeroy początkowo nie godzi się z wykorzystywaniem swego wizerunku do porannych gawęd o niczym ale pod wpływem młodej ambitnej Becky zmienia zdanie. Telewizja śniadaniowa jako taka, średnio interesuje odbiorców. Ramówka taka, jak wszędzie. To, co przyciąga uwagę widzów to są z pewnością prezenterzy. W telewizji IBC taką rolę mają pełnić Mike Pomeroy i Colleen Peck (Diana Keaton). Niektórzy mogą pamiętać Dianę Keaton z filmów choćby Eriki Barry w „Lepiej późno niż później”i tytułowej roli w „Annie Hall ”. Dystyngowana dama Colleen , dawna miss piękności odnajduje się w każdej sytuacji nawet, gdy całuje żabę na wizji. Diana Keaton potrafi być tak samo interesująca jako prezenterka mało oglądanej stacji. Mike, kapryśny dziennikarz to taka żaba, którą się całuje, żeby zamieniła się w księcia i przyniosła zyski. Przemiana ze ze zgorzkniałego i nie przebierającego w słowach starszego pana pamiętającego czasy swej popularności w wykazującego ludzkie cechy odważnego reportera jest prawdziwa i przekonywująca. Miło słyszeć jego z lekka chrypliwy głos. Harisona Forda znamy przede wszystkim z ról Indiany Jonesa m. in w „Poszukiwaczach zaginionej arki” oraz jako Hana Solo z „Gwiezdnych wojen”. Walka o oglądalność ciągle trwa, a prowadzący wyczyniają coraz dziwniejsze rzeczy, by zainteresować sobą widzów. Nie na wiele to się zdaje, a praca Becky Fuller nadal wisi na włosku. Wtedy do akcji wkracza wielki Pomeroy. Pragnie pomóc Becky. Nagłaśnia aferę z gubernatorem Wilisem, nawiedzając go w mieszkaniu wczesnym rankiem i nagrywając rozmowę z nim. Oglądalność znacznie wzrasta, a producentka otrzymuje liczne propozycje pracy ze znanych stacji telewizyjnych. Życie prywatne Becky praktycznie nie istnieje, a jeśli to - ogranicza się do spotkań ze znajomymi z pracy oraz bardzo konkretnych randek z Adamem Bennettem.

Główna bohaterka odbiera telefony z pracy o każdej porze dnia i nocy i nie ma mowy, by kiedykolwiek spóźniła się do pracy. Praca młodych ludzi w wielkich korporacjach ukazana tu na przykładzie Becky jest często ponad siły i odbywa się kosztem wielu wyrzeczeń. Czy warto poświęcać się dla dobra firmy, która w dowolnej  chwili może zwolnić każdego pracownika niezależnie od zasług i stażu? Czy warto sprzedawać własną prywatność? Współczesny trend hołdowania zasadzie ”wszystko na sprzedaż” wyśmiewa stary Pomeroy proponując Becky w końcowej scenie własną zgodę na sfilmowanie dla telewizji jego własnego badania prostaty. Do jakiego stopnia jesteśmy poświęcić się pracy i do jakiego stopnia decydujemy się sprzedać swoją prywatność, biegnąc w wyścigu szczurów. Gdzie tu czas i miejsce na jakieś love story czy zwyczajną przyjaźń? - to pytania kierowane do młodych ludzi stawiane w tym obrazie.

Ckliwe zakończenie mające wycisnąć łzy wzruszenia u widzów przypomina jedynie o tym, że film miał być komedią romantyczną.




Data publikacji: 05-04-2011 o godz. 17:33:13, Temat: Kino

Artykuł pochodzi z serwisu Wici.Info http://www.wici.info
Link do artykułu: http://www.wici.info/News,nie_wszystko_na_sprzedaz_,12815,html