Londyn klęka przed Potterem

To już koniec. Zrozpaczeni fani płakali, łzami zalewali się aktorzy, a zadowoleni krytycy  dla odmiany pieli z zachwytu nad definitywnie ostatnią odsłoną filmowej sagi o Harrym Potterze na podstawie powieści J.K Rowling. Londyńska premiera drugiej części  "Insygniów śmierci" odbyła się 7 lipca, przyciągając aż 10 tysięcy miłośników młodego czarodzieja.



Wielu z nich w centrum Londynu koczowało od poniedziałku, nocując w deszczu pod namiotami. Wreszcie w czwartkowy dzień premiery pomiędzy Trafalgar Square a Leicester Square powstała Diagon Alley - fikcyjna londyńska ulica ze scenerią przeniesioną z filmów. Oprócz tego rozwinięto czerwony dywan o długości 1,2 km, którym przeszli odtwórcy głównych ról - Daniel Radcliffe, Emma Watson i Rupert Grint.

Na premierze pojawiła się także sama J.K. Rowling, autorka książek o Harrym Potterze. W pełnym emocji wystąpieniu podziękowała aktorom za fantastyczne rzeczy, które zrobili dla wymyślonych przez nią postaci i fanom za stanie w kolejce za książkami przez tyle lat i teraz moknięcie na Trafalgar Square.

Własnego wzruszenia nie była w stanie także powstrzymać filmowa Hermiona. Premiera nowego obrazu jest jednocześnie końcem 10-letniej odysei widzów i aktorów, którzy dorastali wraz z granymi postaciami. Pierwsza i najbardziej kasowa (974 miliony dolarów zysku) część sagi, "Harry Potter i kamień filozoficzny", miała swoją premierę w 2001 roku.

Odtwórca roli tytułowej, Daniel Radcliffe, na premierę przyleciał specjalnie z Nowego Jorku, gdzie obecnie występuje na Broadwayu. Powiedział, że saga o Potterze nie skończy się nigdy.

Każda jedna osoba, nie tylko tu na placu, ale na całym świecie, która oglądała te filmy przez ostatnie 10 lat, będzie je wspominać do końca swojego życia - mówił Radcliffe.

Zapowiedział również, że w przyszłości zamierza coś udowodnić wszystkim tym, którzy twierdzą, że młodzi aktorzy,  osiągnąwszy szybką popularność, później nie radzą sobie w zawodzie.

Fani gorąco witali także odtwórcę roli najlepszego przyjaciela Harry'ego - Ruperta Grinta. Na jednym z transparentów widniał napis: "Rupert, odwiedź moją komnatę tajemnic!".

Nie mniej entuzjastycznie film został przyjęty przez zachodnich krytyków. Media komplementują nie tylko efekty specjalnie (ich zdaniem, największe wrażenie robi pojedynek wszech czasów - czyli Harry Potter kontra jego odwieczny wróg Lord Voldemort), ale też świetną konstrukcję fabuły. Kiedy oglądałem konfrontację między Voldemortem i naszym młodym bohaterem, siedziałem na krawędzi fotela - pisze recenzent "Guardiana". "A kiedy oglądałem finałową scenę filmu - cóż, wydaje mi się, że zakręciła mi się łezka w oku" - dodaje.

Jeden z krytyków stwierdził, że obraz jest "tak przepełniony magią, że aż się od niej przelewa". Gazety chwalą też kreacje aktorskie Ralpha Fiennesa (Voldermort), Alana Rickmana (Severus Snape) oraz Maggie Smith (Minerwa McGonagall).

Zdaniem dziennika "Independent", druga część "Insygniów" to fantastyczny koniec serii o Potterze, który rzucał czar na kino przez ostatnie dziesięć lat.

Twórcy filmu uzasadniali, że podział siódmej książki w filmie na dwie części był konieczny ze względu na objętość ostatniej książki J.K. Rowling. Ale taki zabieg stworzył jeszcze jedną możliwość - po prostu reżyser David Yates chciał umieścić wszystkie nudne i zagmatwane momenty w pierwszym filmie, żeby w drugim przygotować przejmującej dreszczem jazdę i finał, na jaki zasługuje ta seria - argumentuje "Independent".

Hollywoodzki magazyn "Variety" pisze, że dzieło gna przed siebie z niezwykle wartką akcją, fantastycznym spektaklem i potężną, nawet przytłaczającą emocją, chwiejąc się jedynie zbyt pośpiesznym zakończeniem, które wydało się nie udźwignąć ciężaru oczekiwań widowni. Łzy poleją się, kiedy fani będą żegnać się z Hogwartem, ale katharsis pozostanie poza zasięgiem.

Hollywood Reporter:

Ekscytujący i, delikatnie mówiąc, naszpikowany akcją finał, który wciągnie i wspaniale zadowoli każdego, który od początku do końca był fanem serii

Kolosalnym osiągnięciem filmu jest to, że jego bohaterowi dorastali wraz z publicznością: Harry starzał się wraz z granym przez niego aktorem Daniellem Radcliffem i jak żaden inny film lub książka wcześniej, uświadomił mi, jak dzieciństwo jest strasznie krótkie - podsumowuje Guardian.

Polska premiera filmu odbędzie się już za tydzień, 15 lipca. Wtedy też ukaże się jego recenzja na portalu Wici.info.

Źródła:
Gazeta.pl
Variety.com
BBC.com
Hollywoodreporter.com

Grzegorz Rolecki


Data publikacji: 09-07-2011 o godz. 11:57:38, Temat: Kino

Artykuł pochodzi z serwisu Wici.Info http://www.wici.info
Link do artykułu: http://www.wici.info/News,londyn_kleka_przed_potterem,12952,html