Ten włóczęga, który we mnie tkwi, nie pozwala…

Z Magdaleną Marczewską, kielczanką, dziennikarką największej polonijnej rozgłośni w Stanach Zjednoczonych – Polskiego Radia 1030 WNVR w Chicago – rozmawia Andrzej Piskulak.



Andrzej Piskulak: Co skłoniło Cię do opuszczenia Kielc i Polski? Czy było Ci tu aż tak źle?

Magdalena Marczewska: Ależ absolutnie nie było mi źle w Polsce! Mam niezwykły sentyment do Kielc. Powody wyjazdu były ściśle prywatne, rodzinne. W Chicago mieszka moja najbliższa rodzina. Przyszedł moment, kiedy zapragnęłam jakiejś zasadniczej zmiany życiowej – Stany nasunęły się same.

Jakie były początki pracy i Twojej działalności? Z jakimi trudnościami przyszło Ci się zmierzyć?


Myślę, że z typowymi – nowe miejsce oznacza konieczność zaadaptowania się, dla dziennikarza nawiązanie kontaktów zawodowych, zapoznanie się z sytuacją, zarówno lokalną, jak i kraju, w którym przyszło mu pracować, wczucie się w lokalny koloryt. Oczywiście dochodzi także konieczność posługiwania się na co dzień językiem obcym.

Słuchałem w chicagowskim Polskim Radiu serwisów informacyjnych w twoim wykonaniu, ale także powieści, które czytałaś na antenie…

Powieści, które czytałam (co sprawiało mi niekłamaną przyjemność) cieszyły się dużym zainteresowaniem słuchaczy. Nadal nie do końca rozumiem ten fenomen, żyjemy wszak w dobie audiobooków – nikt nie musi czekać 24 godziny, żeby usłyszeć kolejny odcinek książki, wystarczy włożyć płytę do odtwarzacza.

A czym, na co dzień zajmujesz się w redakcji?

Przygotowuję serwisy informacyjne, prowadzę audycję publicystyczną „Kontrowersje”, w której dziennikarze komentują bieżące wydarzenia, mam stały segment, w którym recenzuję książkowe nowości wydawnicze…

Jak oceniasz pracę w mediach polskich w USA w kontekście swojej pracy dziennikarskiej w Kielcach? Jakie widzisz różnice?

Myślę, że zasadniczą różnicą jest znaczenie roli edukacyjno-doradczej. Duży nacisk kładziemy na to, by pomóc Polakom mieszkającym w USA w odnalezieniu się w nowej rzeczywistości. Nie można nie wspomnieć również o tym, że media polonijne spełniają nieocenioną rolę w zakresie integracji Polonii.

Spróbuj też w kilku zdaniach scharakteryzować środowisko polonijne dziennikarzy w Chicago. Z tego, co wiem nie jesteś jedyną dziennikarką z Kielc. Czy dużo nas tam jest?

W Chicago mieszka wielu kielczan. Często telefonują do mnie słuchacze, czy to z najnowszymi ploteczkami kieleckimi, czy żeby po prostu powspominać jak to w Kielcach bywało. Z tego, co wiem, jedynym, oprócz mnie, dziennikarzem z Kielc jest Robert Szabla.

Okay! Zamykamy Twój dziennikarski rozdział. Powiedz teraz o swojej pasji fotografowania. Skąd się ona wzięła? Na czym ona polega?

Fotografia jest moją prawdziwą pasją, odskocznią od codzienności, możliwością pokazania własnego widzenia świata i ludzi, środkiem wyrazu często dużo bogatszym niż słowa. Rzeczywistość zamknięta w kadrze, przefiltrowana przez indywidualną wrażliwość, tworzy zupełnie oddzielny świat, który mogę kreować według własnych reguł i zasiedlać swoimi postaciami. Oczywiście mówię o zdjęciach, jakie sama robię, nie mam tu na myśli fotografii reporterskiej, dokumentacyjnej, czy tzw. ulicznej (street photo).

Co najczęściej fotografujesz?

Najczęściej fotografuję ludzi, ale kocham także włóczęgę z aparatem. Stany Zjednoczone są przepięknym, ogromnym krajem, różnorodnym i oferującym fotografowi nieliczone okazje do zrobienia wspaniałych zdjęć. Zaułki Nowego Orleanu oświetlone lampami gazowymi, Góry Montany czy Wyoming, gejzery i gorące źródła w Yellowstone, pustkowia Utah, pustynie Nowego Meksyku czy Arizony, niepowtarzalna energia Nowego Jorku, bagna Everglades, szaleństwo Las Vegas, klify Kalifornii... Chciałabym kiedyś połączyć mój głód podróży, pasję fotografowania i naturalną potrzebę pisania w całość, na razie szukam odpowiedniej formuły.

Czy fotografowanie jest tylko Twoją pasją? Czy też działalnością komercyjną?

Firma Image Revolution, której jestem współwłaścicielką to z kolei komercyjna strona mojej działalności fotograficznej. Oferuje profesjonalne usługi w zakresie fotografii mody, produktu, wnętrz…

Czy swoje prace fotograficzne gdzieś szerzej prezentowałaś?

Wystawiam głównie w Chicago, choć kilka lat temu moi przyjaciele z Marcinem Wroną na czele zorganizowali wystawę moich prac w Kielcach. Brałam udział w kilkunastu wystawach zbiorowych, miałam także indywidualną ekspozycję. Ostatnim przedsięwzięciem, w jakim brałam udział była wystawa „Unzipped”, zorganizowana w znanej chicagowskiej Galerii należącej do The Society For Arts.

Czy utrzymujesz kontakty z przyjaciółmi z Kielc?

Oczywiście, choć z biegiem lat więzi się rozluźniają. W tej chwili stały i ścisły kontakt mam z kilkorgiem najbliższych przyjaciół, choć portale społecznościowe sprzyjają podtrzymywaniu także dalszych znajomości.

Czy nie korci Cię, by wrócić do Polski?

To chyba najtrudniejsze pytanie... Tak, miewam momenty tęsknoty, chwile, w których zastanawiam się nad tym, gdzie jest moje miejsce. Jednak ten włóczęga, który we mnie tkwi, nie pozwala, by trwały zbyt długo i podsuwa kolejne pomysły na coraz to nowe wyprawy, kusi jeszcze niewidzianym i niezaznanym.

Dziękuję za rozmowę.



Nota:
Magdalena Marczewska pracę w dziennikarskim zawodzie zaczynała jako korespondent Radia RMF FM, potem prowadziła audycje w kieleckim Radiu FaMa. Roczną przygodę z telewizją w roli dziennikarki miała w kieleckim oddziale TV Polsat. W Radiu TAK pełniła funkcję dyrektora programowego. Obecnie jest dziennikarką największej polonijnej rozgłośni w Stanach Zjednoczonych – Polskiego Radia 1030 WNVR w Chicago. Przygotowuje serwisy informacyjne i ma własne programy autorskie. Jest współwłaścicielką firmy fotograficznej Image Revolution. Prywatnie oddaje się swojej największej pasji – fotografii artystycznej.

Rozmawiał Andrzej Piskulak, zdjęcia: Magdalena Marczewska


Data publikacji: 05-10-2011 o godz. 23:12:02, Temat: Kultura

Artykuł pochodzi z serwisu Wici.Info http://www.wici.info
Link do artykułu: http://www.wici.info/News,ten_wloczega_ktory_we_mnie_tkwi_nie_pozwalai8230,13066,html