The Thors - Każdy jest inny

W przerwie w pracy nad płytą, w uroczych plenerach Bazy Zbożowej z zespołem The Thors rozmawia Sylwia Gawłowska.



Sylwia Gawłowska: Rozmawiam z zespołem The Thors. Zespół dziwaczny, bo powstały z potrzeby serca. Czy tak?

P. Fuczyk (FUNEK): Zespół powstał spontanicznie, bo trzeba było zagrać koncert dwa lata temu. I od tej pory istniejemy z przerwami.

Michał Krysiński (KARAZ): Zespół powstał z potrzeby serca, żeby zagrać koncert ku czci Wembleya, który zginął w wypadku. BF MEMORIAL 2010 r. Wydarzenie odbyło się w Pałacyku Zielińskich.

Funek: Przy okazji chciałem pozdrowić Krakersa, który grał wtedy w The Thors i prosić o wzmiankę, ze na tym koncercie - zamiast naszego obecnego basisty - grał Krakers.

S. Gawłowska: Jakie macie oczekiwania w stosunku do grania? Robicie to dla pieniędzy, dla funu...

M. Gawęcki (DIABEŁ): Ja zacząłem grać trochę później. Pierwszym basistą był Krakers, tak jak powiedzieli koledzy. Teraz robimy nowy materiał. Nagrywamy stary materiał. Zespół się zmienia, coś się dzieje. Robimy to, bo to ewoluuje.

S. Gawłowska: Czy macie intuicyjne podejście do grania muzyki? Czy może działacie według jakiegoś ustalonego schematu?

Diabeł: Trochę rzeczy robimy w domu na komputerze, trochę na próbach. Intuicyjnie. Nie układamy tego dla kogoś i pod kogoś.

Marcin Michniewski (MINTAJ): Chłopaki mówią całą prawdę. Czasami wymyślimy cos na próbie, czasami przynosimy coś w głowie, czasami Karaz przynosi coś ze sobą. Próbujemy, gramy, cos z tego wychodzi. Cos lepszego lub coś słabszego. Po prostu.

S. Gawłowska: Jakie jest Wasze podejście do tekstów, które tworzy Karaz? Energia koncertowa The Thors zdaje się przesłaniać istotę tych tekstów... Jak na to patrzycie?

Karaz: Po pierwsze. Muza hip-hopowa ma to do siebie, że...

Funek: Ale my nie gramy hip-hopu!

Karaz: Gramy, tylko Ty nie grasz i dlatego tak cięzko to idzie! (śmiech wszystkich) Muza hip-hopowa jest muzą, której najpierw się słucha, a potem na koncerty. Dopiero wtedy się wszystko rozumie. W drugą stronę to trochę ciężko jest. Ale trudno - chcemy zapierdalać słowami, a nie śpiewać trzy słowa na krzyż.

Diabeł: Jest inna konwencja zespołu, dlatego, ze nie ma grania z playbackami, podkładami, tylko gramy jako zespół żywy. Połączenie z wokalistą hip-hopowym to dość inne połączenie...

Funek: Uważam, że zespół cały czas szuka swojego stylu i cały czas się rozwija

Gawłowska: Mimo, ze nagrywacie płytę?!

Funek: Stary materiał nagrywamy.

Karaz: Nagrywamy materiał, a nie płytę.

Mintaj: Chodzi o to, ze my gramy muzykę przeróżną. Gramy reggae i heavy metal. Jest to wynikiem doświadczeń. Słuchamy muzyki od lat.

Diabeł: Taki zlepek trochę jest. To prawda.

Gawłowska: Jeśli powstanie The Thors ma czystą motywację. nie gracie dla pieniedzy, dla lansu itd... Czy Waszym zdaniem to chroni Was przed typowym dla kieleckich zespołów rozpadem? (Mam tu na myśli np. sytuację rozpadu MENoMiNi i innych ciekawych projektów muzycznych z Kielc)

Karaz: Te zespoły zawsze się rozpadają, kiedy pojawiają się konkrety. Płyta, wytwórnia, pieniądze. Nie doszliśmy do tego punktu, więc jeszcze się nie rozpadamy. Jak dojdziemy to się rozpadniemy i będziemy historia (śmiech reszty zespołu)

Gawłowska: W tym zespole pojawia się również znany kielecki DJ, muzyk, kompozytor Adam Dabek i jego kultowe, gitarowe "kłycie, kłyci". Adamie, czy Ty dobrze się bawisz czy ciężko pracujesz z The Thors?

Adam Dabek: Dobrze się bawię i ciężko pracuję. Szczególnie pracuję w domu (śmiech reszty zespołu). Wymyślam bardzo dużo piosenek, które później chłopaki odgrywają na próbach.

Gawłowska: Jakie jest Wasze nastawienie do kieleckiego środowiska muzycznego? Czujecie się troszkę w aucie, dlatego, ze gracie próby w tak awangardowym miejscu jak Baza Zbożowa? Czy czujecie się nieodłącznym elementem tego środowiska?

Karaz: Ponieważ jesteśmy bardzo fajni i wychodzimy na długie proste to często spotykamy się na spalonym i nam gwiżdżą, ale ogólnie kiedyś trafimy bramkę.

Gawłowska: Kiedy koncerty?

Diabeł: Najbliższy chyba we wrześniu. Jak się coś nie pozmienia

Karaz: We wrześniu, potem mamy 14 koncertów w październiku, siedem w listopadzie, 32 w grudniu, potem nie gramy, bo mi się rodzi dziecko. Potem w lutym mamy trasę aż do maja, więc jest ciężko będzie. (śmiech)

Mintaj: Jak zrobimy to co mamy zrobić, to z koncertami może być nieźle.

Gawłowska: Czy jesteście otwarci na współpracę z wokalistami?

Karaz: Jesteśmy otwarci. Właśnie do tej pierwszej epki będziemy współpracować z kultowym WOJTASEM.

Gawłowska: A jakie inne postaci z kieleckiego środowiska muzycznego budzą Wasz respekt, z kimś szczególnie się przyjaźnicie?

Karaz: Ze wszystkimi.

Funek: Utożsamiamy się ze wszystkimi.

Diabeł: Przede wszystkim gramy z wieloma osobami.

Funek: Chciałem dodać, że serdecznie pozdrawiam wszystkich muzyków i wszystkich, którzy grają i pracują w tym mieście. Składam im hołd i szacunek. Wszystkim, bez wyjątku. Strzelczykowi I Kolce też.

Gawłowska: No tak, Fuczyk - Jedyna Maść, Diabeł, z Kiniorem, Karaz - Luka, Lesbollah, Dabek z Markiem Terczem ostatnio. Mintaju, a Ty gdzie się udzielasz:

Mintaj: Ja się udzielam na ulicy. Biorę bęben i gram dla ludzi.

Gawłowska: Czy to granie z różnymi ludźmi uczy czy wprowadza chaos, bo jesteśmy wszędzie czyli nigdzie?

Karaz: Fifty fifty

Diabeł: Ja myślę, że to działa dobrze. To rodzaj rozwoju. Nie robimy coverów. To jest nowe wszystko. Więc się uczysz.

Karaz: Jamm session tak, ale nie przy robieniu muzyki. Poza tym totalna autorskość , a nie festyniarstwo.

Gawłowska: Inspiracje?

Dabek: Ja się inspiruję moim smutkiem na przykład, nostalgią i empatią. Dlatego wszystkie numery, które gramy pochodzą ode mnie. Oczywiście jestem najlepszy - to chyba oczywiste. (śmiech)

Gawłowska: Czy dobrze Wam się pracuje w tym mieście?

Dabek: To miasto sprzyja rozwojowi gangsterki, dilerów i innych koksiarzy.

Mintaj: Dla chcącego nic trudnego - jak ktoś chce mieszkać w Kielcach i się nie nudzić, to może to zrobić. Jak ktoś jest łajzą i tylko gada, ze jest do dupy wszystko to niech spada gdzieś. Taka jest prawda.

Funek: Kielce są fajne, ale niestety przez okres czasu, który tu mieszkam, obserwuję taką tendencję, że wszystkie zespoły, które tu grają odbijają się od takiej "BAŃKI". Kopuła wokół Kielc. W pewnym momencie wszyscy dochodzą do tego miejsca i odbijają się i wracają z powrotem. Nie da się wyjść dalej. I to jest najgorsze.

Mintaj: A kiedyś było na odwrót. Wtedy były inne czasu. Mniejsza konkurencja

Gawłowska: Mniejsza dostępność.

Mintaj: Dokładnie, ale tak to wyglądało. Kapela nagrywała płytę i gdzieś wskakiwała. Mimo, ze niszowe to im się udawało. My gramy oryginalnie wiec jest szansa na to.

Karaz: Chciałbym to podsumować krótkim cytatem naszego kolegi Ukania, który powiedział: "W latach dziewięćdziesiątych było za******ście, a teraz jest żenada i lipa".

Gawlowska: Czego Wam życzyć?

Wszyscy: "Nagrać płytę, szarpnąć kasę i z kapelą ruszyć w trasę!" (śmiech), (cyt. za: Paweł Kukiz)

Rozmawiała Sylwia Gawłowska, Fotografie: Kamil Smuga


Data publikacji: 30-08-2012 o godz. 12:41:54, Temat: Muzyka

Artykuł pochodzi z serwisu Wici.Info http://www.wici.info
Link do artykułu: http://www.wici.info/News,the_thors_kazdy_jest_inny,13432,html