Clubbing

Weekend wreszcie nadszedł, tylko zabawa się teraz liczy, 48 godzin, totalnego luzu.
Będę pier^^^^^ bzdury do obcych.
Będę tańczył aż padnę. Dzi¶ będę Jip Travolta.
Lecę do Neverneverland z moj± cał± zgraj±.
Będę ważniejszy niż Neil Armstrong.
To będzie najlepsza noc w moim życiu.
Uwaga, nadchodzę. Widzę tylko zielone ¶wiatło.
Ł±czmy siły. I zaczynajmy!



Właśnie tak bohaterowie filmu Human Traffic rozpoczynają swoją weekendową przygodę, zwaną clubbingiem. No dobra, tylko co to u licha jest, ten clubbing? Ogólnie rzecz biorąc jest to nocne podróżowanie po klubach. Odwiedza się kilka lokali aby zmienić klimat i towarzystwo. Ważni są ludzie, ale również muzyka i (niestety coraz częściej) różnego rodzaju prochy.

Club jak clubbing

Centrum światowego imprezowania stał się Londyn, z ponad 600 lokalami – najmniejsze mieszczą 300-400 osób, największe „tylko” 5-6 tysięcy (dla porównania w jednym z większych warszawskich klubów Qult Clubie może bawić się jednocześnie 3-4 tys. osób). Najważniejsze to Ministry of Sound, Fabric i The Cross, do których bilety trzeba kupować z miesięcznym wyprzedzeniem, a ceny drinków zaczynają się od 60-80 złotych.

W Wielkiej Brytani królują takie gatunki jak drum'n'bass, house, jungle, breakbeat, garage i 2step, dlatego taką właśnie muzykę można najczęściej spotkać w brytyjskich lokalach. Innymi ważnymi ośrodkami europejskiego clubbingu są Ibiza i Paryż.

W Polsce do lepszych klubów należą (wg autora): warszawskie Piekarnia, Club70, Punkt, poznański Eskulap i nowo powstała Esencja, krakowski Prozak i Frantic oraz katowicki Mega Club.

Każdy region ma inną definicję muzyki klubowej, i „co grane powinno być, a co nie” jest kwestią wielu sporów i kłótni.
- Śląsk, z Katowicami na czele postrzegany jest, jako stolica różnych odmian techno i dance (niestety również z tzw. „łupaniną”).
- Łódź to stolica drum’n’bass,
- Warszawia i Kraków dominuje muzyka house. Mimo tych różnic najważniejsza jest dobra zabawa i rytmy, do których można podrygiwać nie tylko nóżką. Dlatego istotni są też DJ-e, jacy grają w klubach.

W UK na imprezy z udziałem najlepszych bilety kosztują od 100 złotych wzwyż. W Polsce kult discjockeya nie jest aż tak akcentowany - elita didżejska to grupa 20-30 osób, które są rozpoznawane w całym kraju. Cena wejściówek do klubów, gdzie grają danego wieczoru nie przekracza zazwyczaj 40-50 złotych. Jednak „znanie się” klubowicza z mistrzem czarnych krążków jest uznawane za pewną formę lansu.

Ciekawą sprawą, zarówno u nas, jak i za granicą, jest selekcja. Czasami trzeba się nieźle napocić aby przekonać selekcjonera/selekcjonerkę, że to właśnie nas powinno się wpuścić do środka, a nie wielkiego mięśniaka za nami. Niestety, „widzimisię” bramki może nam skutecznie uniemożliwić imprezowe spędzenie wieczoru - czasem aby dostać czerwoną kartkę wystarczy mieć buty w nieodpowiednim kolorze. W bardziej snobistycznych lokalach wpuszczani są tylko posiadacze karty klubowej albo elita zwana też warszawką - przeciętny „pożeracz” imprez nie ma czego szukać w takich miejscach.

Być klubowiczem

Przeciętny klubowicz ma od 18 do 26 lat. Jest uczniem liceum lub szkoły wyższej oraz przedstawicielem klasy średniej. Prawdziwe życie rozpoczyna się dla niego w piątek po południu, kończy w niedzielę wieczorem. Reszta tygodnia to czekanie na kolejny weekend.

Prawdziwy klubowicz zmienia lokal kilka razy na wieczór. Ubiera się modnie, elegancko, luźno i kolorowo. Im bardziej krzykliwie tym lepiej. Panowie zwykle w koszulach lub w T-shirtach z gustownym napisem. Panie w zwiewnych bluzeczkach i spodniach lub obcisłych spódnicach. Do tego wszystkiego czapeczka i podręczna torebka. Bycie modnym jest w tym środowisku podstawą, kto lepiej i oryginalniej wygląda, zwróci na siebie większą uwagę. Styl ważny jest!

Odlot na maxa

Niestety, (chociaż niektórzy twierdzą, że stety) nocne imprezowanie coraz częściej nie może się obyć bez „dopalaczy”. Na całym świecie, również w Polsce, coraz popularniejsze jest zażywanie narkotyków miękkich (jak ecstasy czy marihuana) jak i twardych (kokaina, amfetamina), które bardzo łatwo jest kupić na imprezie i przed nią. Wiele osób twierdzi, że bez „kopa” nie potrafią się bawić. Szkoda.

Ogólnie rzecz biorąc - mimo że nieco przebrzmiała w większych miastach - moda na clubbing trzyma się nieźle - wciąż jest podstawową formą rozrywki zabieganej i zapracowanej młodzieży, jedyną okazją na odpoczynek i relaks. Więc byle do piątku!

Paweł Ufnalewski/www.o2.pl


Data publikacji: 11-02-2005 o godz. 15:00:00, Temat: Lokale

Artykuł pochodzi z serwisu Wici.Info http://www.wici.info
Link do artykułu: http://www.wici.info/News,clubbing,3849,html