O świętokrzyskich pradziejach...

Dawno dawno temu, czyli krótko o pradziejach regionu - historia ta rozpoczyna się przed ostatnim zlodowaceniem kiedy to na ziemi świętokrzyskiej pojawił się człowiek. Jego najstarsze odkryte ślady liczą sobie ok 60-50 tysięcy lat, a znaleziono je w Jaskini Raj i kamieniołomie Lipnik koło Ostrowca Świętokrzyskiego.



Nim na naszym terenie pojawiło się rolnictwo już istniały inne formy gospodarcze: eksploatacja bogactw mineralnych tej krainy, a także na prymitywne sposoby ich przetwarzania. I tak, między 11. a 4. tysiącleciem przed naszą erą istniała w okolicach dzisiejszego Skarżyska najstarsza znana kopalnia odkrywkowa hematytu. Archeologowi nazwali to miejsce Rydno. Nie było to jedno stanowisko, ani nawet osada. Profesor Romuald Schild twierdzi, że były to setki osad skupionych wokół kopalni ochry, czyli ziaren hematytu. Barwnika tego używano do garbowania skór oraz w celach kultowych (podobno nawet neandertańczycy posypywali ciała zmarłych ochrą). Na obszarze, który ma kilka kilometrów kwadratowych do tej pory odkryto 400 obozowisk z epoki kamienia. Nie tylko w Europie, ale nigdzie na świecie nie ma takiej koncentracji obozowisk z tego okresu. Można pokusić się o stwierdzenie, że była to "stolica" ówczesnej Europy. Należy ubolewać, że zabytek tej klasy był i nadal jest niszczony: dawniej przez eksploatację piasku, a obecnie nawet zasypywany śmieciami z pobliskiego wysypiska.

Nie mogę co prawda powiedzieć, że to "scyzoryk" ze świętokrzyskiego wynalazł koło, ale mogę za to powiedzieć że to u nas, w Bronocicach koło Działoszyc, odkryto najstarsze odwzorowanie koła. Na wykopanej tam przez archeologów wazie znajduje się wizerunek wozu czterokołowego, datowany (badanie stopnia rozkładu węgla C14 przeprowadzone w Holandii) na 3500 lat przed naszą erą. Sprawia to, że jest najstarszym odkrytym wizerunkiem koła na świecie. Jest starszy o 200 - 300 lat od wizerunków z Uruk Eanna (Irak) i z Flintbek (Niemcy). Szkoda tylko, że tak trudno znaleźć na ten temat informacje w języku polskim. Większość publikacji powstaje w języku angielskim.

Następne ślady działalności wydobywczej człowieka znajdujemy w Krzemionkach koło Ostrowca Świętokrzyskiego. Pięć tysięcy lat temu, wydobywano tam krzemień, który służył głównie do wyrobu toporów. Wyroby z tego kamienia można rozpoznać bezbłędnie: tak jakby zostały oznaczone znakiem "made in Krzemionki". Tylko w okolicy Ostrowca wydobywa się krzemień pasiasty (czekoladowo - biały). Wyroby rozchodziły się szeroko po całej Europie. Jeżeli gdzieś, w jakimś muzeum znajdziemy wyroby z krzemienia pasiastego możemy się założyć, że krzemień ten został wydobyty u nas - w Świętokrzyskiem.

Ziemie polskie zamieszkiwali także Celtowie. Ślady ich wspaniałej cywilizacji można znaleźć zaledwie kilkadziesiąt kilometrów na południe od Kielc, nad Nidą. Trudno określić precyzyjnie kiedy dokładnie Celtowie przybyli na Ponidzie, ale stało to się z pewnością przed połową III wieku p.n.e. Obszar ten był w tym czasie stosunkowo mało zaludniony. Miejscowa ludność albo poddana została eksterminacji albo szybko się przystosowała. Celtowie zakładali szereg niedużych osad rodowych obok których funkcjonowały nieliczne większe ośrodki pełniące role lokalnych centrów rzemieślniczo - handlowych. Do takich osad należały ponidziańskie Pełczyska, które swoją pozycje zawdzięczały usytuowaniu na Szlaku Bursztynowym.

Okres wpływów rzymskich to kolejny czas prosperity dla naszego regionu, kiedy to powstał i działał tu ogromny ośrodek produkcji żelaza. Od I w. do połowy III w. w Górach Świętokrzyskich powstawały tysiące pieców dymarskich, w których uzyskiwano żelazo z łatwo dostępnych rud. Prawdopodobnie w ciągu wieków wyprodukowano tutaj łącznie około 8 tysięcy ton żelaza. Wzdłuż rzeki Kamiennej przebiegało jedno z odgałęzień szlaku handlowego łączącego prowincje rzymskie nad Dunajem ze środkowa Polską. Osadami, które swoją historię rozpoczynają w okresie rzymskim są Kielce i Świętomarz (Tarczek).

W okresie plemiennym (VII-X w.) na wschodzie obecnego województwa świętokrzyskiego dominowali Lędzianie, a na zachodzie Wiślanie. Osadnictwo skupiało się wokół centralnych osad - grodów otoczonych wałami. W sąsiedztwie grodów powstawały otwarte podgrodzia, osady wiejskie oraz cmentarzyska. Ludność zajmowała się głównie rolnictwem. Z tego okresu pochodzi największe w Polsce grodzisko koło wsi Stradów. Stradów mógł być jedną ze stolic Wiślan, grodem znaczniejszym od Wiślicy, której nazwa miała prawdopodobnie jedynie podkreślać panowanie Wiślan na tych terenach. Wiślica znajdowała się na granicy państwa Wiślan, Stradów - znacznie bliżej centrum.

Z okresem plemiennym wiążą się też znane nam obecnie pogańskie miejsca święte takie jak Łysiec, Widełki - Zamczysko, Góra Grodowa koło Tumlina, Góra Witosławska, czy Dobrzeszowska. Co ciekawsze, na terenie świętokrzyskiego występują liczne anomalie magnetyczne spowodowane sąsiedztwem rud metali bogatych w żelazo. Mapa anomalii pokrywa się niemal idealnie z mapą miejsc świętych. Największa zmierzona przeze mnie anomalia występuje na Górze Witosławskiej i wynosi około 11 stopni odchylenia igły kompasu od kierunku północy magnetycznej. Święte piesca pogan powoli popadają w zapomnienie, a szkoda, bo tak duże nagromadzenie tych miejsc na tak małym obszarze nie zdarza się często.

Od pierwszych klas podstawówki uczą nas, że chrzest Polski miał miejsce w 966 za sprawą Mieszka I. Jest jednak bardzo prawdopodobne, że 100 lat wcześniej, w 880 roku Świętopełk Wielkomorawski podjął próbę chrystianizacji Polski. Jak czytamy w Żywocie Metodego: "Książę pogański, silny bardzo, siedzący na Wiśle, urągał wiele chrześcijanom i krzywdy im wyrządzał. Posławszy zaś do niego (kazał mu) powiedzieć (Metody): Dobrze (będzie) dla ciebie, synu, ochrzcić się z własnej woli na swojej ziemi; abyś nie był przymusem ochrzczony w niewoli na ziemi cudzej; i będziesz mnie wspominał. Tak się też stało". Jednak dopiero po przyjęciu chrztu przez Mieszka religia ta na trwałe zagościła w tym kraju.

Sądzę, że naprawdę mamy być z czego dumni. Bogata historia naszego regionu pozostawiła po siobie ślady w postaci naprawdę niezwykłych obiektów archeologicznych. Dziwić może niechęć lokalnych władz do chwalenia się nimi. Sądzę, że mogłyby one stać się jednym z magnesów przyciągających turystów w te rejony. Zamiast tego straszą, jak Rydno, które przykryte jest niemal śmieciami. Tylko niektóre miejsca - np. Krzemionki Opatowskie przystosowano do wizyt turystów. Jednak nawet i one nie są dobrze promowane i znane w naszym kraju.

Katarzyna Gritzmann




Data publikacji: 04-08-2006 o godz. 15:00:00, Temat: Świętokrzyskie

Artykuł pochodzi z serwisu Wici.Info http://www.wici.info
Link do artykułu: http://www.wici.info/News,o_swietokrzyskich_pradziejach,7860,html