Kilka historii na temat Ani Dąbrowskiej

Z Anią Dąbrowską, po jej koncercie w DŚT Pałacyku Zielińskiego w grudniu 2006 rozmawiała Agnieszka Kozłowska-Piasta.



To chyba Twój czas Wspaniała, świetnie przyjęta przez krytyków druga płyta, zainteresowanie mediów, sympatia słuchaczy. O tym świadczyć może chociażby dzisiejszy koncert w Pałacyku (8 grudnia 2006) - nadkomplet, świetna atmosfera. Czy czujesz się gwiazdą?
- Nie czuję gwiazdą i nigdy się tak nie czułam. Ale bardzo fajnie jest robić to, co się lubi. Muzyka daje mi bardzo dużo radości i bardzo lubię, kiedy na koncertach jest taka atmosfera, jak dzisiaj. Było wspaniale. Mimo to cały czas zaskakuje mnie, kiedy tak się dzieje, że na mój koncert przychodzi tyle ludzi..

Jeszcze nie wierzysz w to, że jesteś tak popularna?
- Nie mogę jakoś w to uwierzyć, bo wciąż mogę na przykład chodzić po ulicach i jestem całkowicie anonimowa.

Czytałam o tym, że kiedyś weszłaś do sklepu, żeby obejrzeć swoją pierwszą płytę. Wtedy rozpoznał Cię tylko sprzedawca. Teraz by już się chyba nie udało.
-Wciąż tak samo się udaje. Naprawdę. To jest właśnie fenomen. Ale właśnie to lubię: mogę być sobą, mogę wciąż robić to co lubię, ludzie to akceptują, ale nie narzucają mi się w taki sposób, który byłby dla mnie męczący.

-W wywiadach mówisz, że robisz to co lubisz i robisz tak jak lubisz. Czy to oznacza, że wytwórnia nie narzuca Ci niczego? Aż trudno w to uwierzyć...
-Wytwórnia nic nie narzuca i pogłoski o tym, że wytwórnia cokolwiek narzuca są naprawdę przesadzone. Wytwórnia robi to tylko wtedy, kiedy ktoś, komu wydaje płytę tak naprawdę nie ma pomysłu, w którą stronę pójść, jaki obrać kierunek, jak wyrazić siebie. Ja to wiem, wiem, jaką muzykę chcę robić, więc wytwórnia nie wchodzi mi w drogę.

-Jesteś osobą bardzo poukładaną, która nie ma problemu z demonstrowaniem swojej indywidualności. Świetnie to było widać w programie Kuby Wojewódzkiego, nie dałaś mu się wkręcić. Czy silna osobowość jest pomysłem na to, aby obronić się w showbiznesie?
-Ciężko mi powiedzieć. Tak naprawdę - jestem sobą i przede wszystkim nie staram się udawać kogoś innego. Zawsze próbuję być szczera i reagować w taki sposób, jaki podpowiada mi serce. Dzięki temu tak naprawdę gdzieś tam pozostaję troszeczkę zdystansowana do tego wszystkiego. Stres pojawia się wtedy, gdy zaczynasz udawać, wchodzić w rolę. W związku z tym ja staram się to jakoś ograniczyć. Nie wchodzę w role, nie udaję. Przez to mam spokój ducha, a lubię czuć spokój wewnętrzny. Dążę do tego, żeby tak było.

-Czy myślisz, że również z powodu Twojej osobowości, "nieudawania" - nie interesują się Tobą kolorowe czasopisma?
-Nie interesują się, bo tak naprawdę jestem zwyczajną osobą. Wiedzą, że nie zrobię nic, co mogłoby być uznane za skandal. Dlatego wolą iść za takimi osobami, które dadzą im powód do pisania. Ja nigdy takich powodów nie daję.

-Czy jesteś w stu procentach zadowolona z Twojej drugiej płyty "Kilka historii na ten sam temat"?
-Tak, choć w pewnym momencie się traci dystans do tego, nad czym się pracuje. W tym wypadku chodzi o płytę. Słuchałam przecież tych piosenek bardzo wiele razy. Już w tej chwili nie mogę powiedzieć obiektywnie, czy coś bym zmieniła, czy nie. Taki czas weryfikacji przyjdzie za parę lat. Gdy wtedy wrócę do tej płyty, to będę mogła powiedzieć, jaka byłam wtedy i czy się z tym zgadzam, czy nie. Zresztą mam specyficzne podejście: kiedy już nagram płytę, odstawiam ją na półce i biorę się za kolejną rzecz. Nie wchodzę dwa razy do tej samej rzeki. Nie staram się na siłę czegoś zmieniać, poprawiać, bo wiem, że to tylko hamuje mój własny rozwój. Być może mogłabym tą energię kreacji zużyć na jakiś nowy projekt. Nie warto trwonić go na poprawianie płyty.

-"Kilka historii" powstało z Twojej fascynacji muzyką lat 60. i 70. Czy do nowej płyty znajdziesz nową fascynację? A może już ją znalazłaś?
-Nie wiem tego. Nigdy nie planuję. Na pewno jest tak, że dwa lata temu odkryłam muzykę lata sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Pewnie nadejdzie taki moment, że do tego też się zdystansuję. Na razie jest to dla mnie bardzo silna inspiracja, którą wlewam do swojej twórczości. Myślę, że w pewnym momencie przyjdzie na mnie takie "wypośrodkowanie" i być może nie zwrócę się ku jakiemuś innemu nurtowi, ale bardziej zajmę się wypracowaniem własnego stylu. Do tego dążę.

-Piszesz nie tylko muzykę do swoich piosenek, ale i słowa. Czy sprawia Ci to przyjemność?
-No cóż, dla mnie zawsze było to trudne. I poświęcam temu bardzo dużo czasu. Wiem, że tekst musi być bardzo silny. Takie robię założenia: musi być najsilniejszą częścią piosenki i musi oddziaływać na słuchacza naprawdę mocno. Najpierw słucham piosenki i wyobrażam sobie, o czym właściwie to jest. Kiedy temat już przyjdzie mi do głowy, to tak zwyczajnie staram się sobie wyobrazić, jak można się czuć w takiej sytuacji przeżywając pewnego rodzaju zdarzenie, uczucie, pewne emocje. Wprowadzam się w pewnego rodzaju trans, wyobrażam sobie o czym to mogłoby być.
Gdy już mam pewien obraz w głowie, to przelewam to na słowa.

-Czy wyobrażasz sobie śpiewanie poezji?
-Powiem szczerze, że nigdy nie próbowałam. Zawsze sprawiało mi trudność stworzenie melodii do tekstu. Robię zawsze odwrotnie.

-A jaka jesteś prywatnie? Wiem, że w wolnych chwilach szydełkujesz, masz dwa koty, kiedyś nazwałaś siebie leniuchem. Jaka jest Ania Dąbrowska?
-Na co dzień jestem tak naprawdę obibokiem, staram się jak najwięcej odpoczywać kiedy mam taką okazję i nic nie robię. Wtedy leżę w łóżku, chodzę w szlafroku do późnych godzin popołudniowych, nie robię makijażu, nie czeszę włosów. Po prostu - robię sobie wolne.

-Czy jesteś jeszcze studentką?
-Formalnie jestem. Skończyłam studia, natomiast praca magisterska została do napisania.
-Czy jest już temat?
-Temat jest. Ale nie ma czasu.

-A jaki, jeśli można zapytać?
-Zachowania eksploracyjne szczurów.
-O! Bardzo ciekawe.... Zaraz zaraz, czy będziesz robiła doświadczenia z tymi szczurami?
-Nie, nie. One już zostały doświadczone w bardzo prosty sposób, została im wpuszczona zabawka do akwarium i miały na to zareagować.

-I to obserwowałaś?
-To są całe moje obserwacje.
-I koty Ci towarzyszyły?
-Nie, nie, wtedy nic by nie wyszło z eksperymentu.

-A czego byś sobie życzyła najbardziej?
-Teraz? Odrobiny spokoju.
-W taki razie życzę ci odrobiny spokoju i bardzo dziękuję za rozmowę.





Data publikacji: 16-01-2007 o godz. 13:00:00, Temat: Muzyka

Artykuł pochodzi z serwisu Wici.Info http://www.wici.info
Link do artykułu: http://www.wici.info/News,kilka_historii_na_temat_ani_dabrowskiej,8821,html