Kielce v.0.8

Turystyka i Podróże
Bruno czuwa, czyli moje wędrowanie po Drohobyczu

 drukuj stronę
Turystyka i Podróże Świat Kultura Literatura Sztuki plastyczne
Wysłano dnia 03-06-2011 o godz. 12:18:16 przez rafa 2941

Śladami polskiego artysty Bruno Schulza po jego rodzinnym mieście Drohobyczu oprowadza nas Magdalena Wolff.



Miasto

Miasto przywitało nas w ciepły majowy wieczór, po bohaterskim pokonaniu dziur w drogach ukraińskich (przejazd z przejścia granicznego w Medyce, odległość od Przemyśla do Drohobycza wynosi 90 km). Piękny spokojny rynek z ratuszem i letnie kawiarenki wokół kamienic na rynku to pierwszy widok miasteczka po przywitaniu.

Drohobycz (ukr. Дрогобич, jid. דראָהאָביטש) to miasto rejonowe w obwodzie lwowskim, którego powstanie jest ściśle związane z jego położeniem na tzw. szlaku solnym i z wydobyciem soli w okolicach. Kazimierz Wielki przyczynił się do powstania w Drohobyczu parafii rzymskokatolickiej, a w 1340 roku nadał miastu herb przedstawiający 9 topek solnych (tradycyjna miara soli) umieszczonych na granatowej tarczy, nad którą widniała korona królewska. Obecnie miasto liczy około 80.000 mieszkańców.

Przed wybuchem II wojny światowej w 1939 roku, Drohobycz był miastem powiatowym, liczącym 39 tys. mieszkańców. Działało tu 5 rafinerii ropy naftowej. W czasie II wojny światowej Niemcy wymordowali większość żydowskich mieszkańców miasta w pobliskim lesie Bronickim, przy którego wjeździe stoi obecnie pomnik ofiar, zaś w samym lesie wstrząsające wrażenie robią ogromne betonowe płyty mogilne wymordowanych mieszkańców pochodzenia żydowskiego.

Niestety, zaraz przy wjeździe do lasu i nieopodal tego pomnika wybudowano pole piknikowe dla turystów, co niestety nie tylko moim zdaniem, jest niedopuszczalne i zakłóca spokój i możliwość kontemplacji oraz zadumy nad tą tragedią.
Jednym z najbardziej znanych mieszkańców miasta jest Bruno Schulz, który spędził w Drohobyczu całe życie, a jego małomiasteczkową rzeczywistość uczynił przedmiotem swoich dzieł literackich.

Bruno czuwa

Bruno Schulz, polski prozaik, grafik, malarz, rysownik i krytyk literacki pochodzenia żydowskiego urodził się i zmarł w Drohobyczu (ur. 12 lipca 1892 r., zm. 19 listopada 1942 r.). Wychowywał się w domu przy Rynku w Drohobyczu. Rodzina mieszkała na piętrze narożnej kamienicy, na parterze którego znajdował się należący do Schulzów sklep towarów tekstylnych. To właśnie ten dom, dziś już nieistniejący można odnaleźć w cyklu opowiadań Sklepy cynamonowe. Schulz był uczniem gimnazjum im. Cesarza Franciszka Józefa w Drohobyczu, a z zachowanych do dziś świadectw wynika, że był jednym z najlepszych uczniów w szkole, maturę zdał z wyróżnieniem. Jako kierunek studiów wybrał architekturę na Wydziale Budownictwa Lądowego Politechniki Lwowskiej. Po roku jednak ciężko zachorował na serce i płuca, w wyniku czego przerwał studia. Po krótkim pobycie w Wiedniu, do którego rodzina Schulza uciekła przed rosyjską ofensywą w roku 1914, Schulzowie wrócili do Drohobycza, lecz w tym samym roku, w czerwcu, w wieku 69 lat zmarł ciężko chory Jakub Schulz. Jak ogromna była to dla Brunona strata, świadczą jego opowiadania, w których ojciec jest jedną z naczelnych postaci. Od 1918 r. Schulz należał do drohobyckiej grupy "Kalleia" (Rzeczy piękne), skupiającej żydowską inteligencję o zainteresowaniach artystycznych. Sporo czytał, głównie literaturę piękną, ale też książki z dziedziny nauk ścisłych – fizyki i matematyki. Schulz utrzymywał się z pracy jako nauczyciel kontraktowy w szkole, którą wcześniej sam ukończył, początkowo uczył jedynie rysunku, później prowadził zajęcia z prac ręcznych, a okresowo także z matematyki. Należy podkreślić tu fakt, że jego jedyny ostatni żyjący uczeń mieszka dalej w Drohobyczu, a jest nim Alfred Schreyer - polski skrzypek, śpiewak i działacz społeczno-kulturalny żydowskiego pochodzenia. Drobny i skromny Schulz nie zawsze radził sobie z niesforną młodzieżą i często podkreślał że nie lubił swojej pracy. 11 września w wyniku kampanii wrześniowej Niemcy wkroczyli do Drohobycza. Od razu doszło do aktów przemocy, szczególnie brutalnych wobec ludności żydowskiej. W wyniku agresji ZSRR na Polskę, Niemcy wycofali się z Drohobycza 24 września, ustępując pola Armii Czerwonej. Schulz nadal pracował w szkole, ale sytuacja materialna jego i rodziny się pogorszyła, był też zmuszony do ustępstw na rzecz nowej, komunistycznej władzy. Musiał zasiadać w komisji podczas wyborów radzieckich władz politycznych, malował propagandowe plakaty i obrazy okolicznościowe, na przykład portrety Stalina. 1 lipca 1941 r. wojska III Rzeszy, które wcześniej zaatakowały ZSRR, ponownie wkroczyły do Drohobycza. Niemcy rozpoczęli represje wobec Żydów. Jesienią utworzyli getto, do którego trafiła i rodzina Schulza, zamieszkując w znacznie mniejszym domu przy ul. Stolarskiej, dziś już nieistniejącym. Sam pisarz stracił pracę, gdyż szkoły zostały zamknięte. Żydów poddano niewolniczej pracy, konfiskowano im mienie, zaczęły się także masowe mordy we wcześniej wspomnianych lasach. Działania te docelowo miały spowodować eksterminację ludności żydowskiej.

Feralny dzień nadszedł w czwartek (tzw. "czarny czwartek"), 19 listopada 1942 r., około południa. Pisarz prawdopodobnie szedł do Judenratu po chleb na drogę i niestety natrafił na tzw. "dziką akcję" gestapowców mordujących Żydów na ulicy w odwecie za postrzelenie jednego z Niemców. Schulz został zastrzelony na skrzyżowaniu ulic Mickiewicza i Czackiego (dziś to tragiczne wydarzenie upamiętnia tablica wmontowana w chodnik). Schulz zginął około 100 metrów od swego pierwszego domu rodzinnego przy Rynku. Ciało pisarza cały dzień leżało na ulicy, gdyż nie pozwolono go pochować. Przypuszcza się, że zostało złożone we wspólnej mogile, której po wojnie nie udało się odnaleźć (ktora prawdopodobnie jest na tzw. „nowym cmentarzu” Żydowskim przy ul. Orlika).
Dorobek pisarski Schulza jest skromny ilościowo — to raptem dwa tomy opowiadań: Sklepy cynamonowe oraz Sanatorium pod Klepsydrą, które są swoistym opisem życia małomiasteczkowych polskich Żydów oraz autobiografią pisarza utrzymana w poetyce snu. Zaciera się tu granica między rzeczywistością a mitem. Autor podróżuje po krainie dzieciństwa, które widzi jako najważniejszy okres w życiu człowieka. Czas wydaje się zataczać koło, powtarzalność pór roku i dnia ma pierwszeństwo przed linearnym następstwem zdarzeń.

Współczesny Drohobycz

Współczesne życie miasteczka, mam wrażenie kręci się wokół handlu na bazarach, na których można dostać przysłowiowe mydło i powidło, choć osobiście polecam przepyszne wyroby nabiałowe; ukraińska śmietana oraz swojski biały ser nie pobiją żadnych innych tego typu wyrobów kupionych gdziekolwiek na świecie. Ogromne wrażenie oraz swoisty powrót do przeszłości zrobił na mnie zadaszony targ warzywny, na którym panie w pięknych kolorowych chustach wychwalają oraz sprzedają swój towar.
Ale współczesny Drohobycz to nie tylko targ, oraz spokojne uliczki z małymi sklepikami oraz barami, których nazwy przypominają o jego najsłynniejszym mieszkańcu, to także siedziba Państwowego Uniwersytetu Pedagogicznego im. Iwana Franki, w którym znajduje się m.in. kierunek filologii polskiej oraz działa od roku 2002 Polonistyczne Centrum Naukowo-Informacyjne jako samodzielna jednostka Uniwersytetu. Tak więc w samym miasteczku na towarzyskich i nie tylko spotkaniach nie odczuwa się barier językowych, ponieważ większość młodych osób bardzo dobrze zna albo przynajmniej próbuje się porozumiewać po polsku, ze świetnym zresztą skutkiem.
Drohobycz oraz Uniwersytet to także stolica prężnie działającego alternatywnego teatru Alter. Zespół młodych aktorów wystawia sztuki związane oraz inspirowane sztuką oraz klimatem utworów Brunona Schulza. Podczas naszego pobytu mieliśmy szczęście zobaczyć oraz podziwiać rewelacyjną grę aktorów na Małej Scenie Lwowskiego Obwodowego Akademickiego Muzyczno-DramatycznegoTeatru im. Jurija Drohobycza (siedziba którego jest w Drohobyczu), którzy wystawili sztukę pt. „Dziennik mojego bólu zębów czyli Moje spotkanie z Bruno Schulzem albo Cierpienia biednego tłumacza” wg tytułowego tekstu Lorenzo Pompeo (Rzym, 2009).

Festiwal


Pisząc o Drohobyczu nie sposób nie wspomnieć o odbywającym się co dwa lata Międzynarodowym Festiwalu im. Brunona Schulza, którego twórcą był Igor Meniok (1973 – 2005), pierwszy Kierownik w/w Polonistycznego Centrum Naukowo-Informacyjnego Uniwersytetu. Pomysł Festiwalu wywodzi się z idei przywrócenia Wielkiemu Brunonowi jego autentycznej przestrzeni twórczej i życiowej, jego „jedynego miejsca na świecie”. Pierwsza edycja Festiwalu odbyła się w roku 2004.

W następnym roku 2012 odbędzie się jubileuszowa piąta edycja festiwalu, tym bardziej uroczysta, że odbywa się w Europejskim Roku Kultury Brunona Schulza oraz uświetniająca 120-lecie narodzin pisarza! Jednak ze względu na wydarzenia związane z Euro 2012, festiwal odbędzie się we wrześniu (a nie jak co roku w maju). W zeszłym roku gościli m.in. zespół Kroke z Krakowa oraz Redaktor Naczelny Gazety Wyborczej, Pan Adam Michnik z wykladem inauguracyjnym. Podczas festiwali, swoją twórczość pokazują międzynarodowi artyści malarze, fotograficy, którzy mają możliwość prezentowania swoich prac we wnętrzach nieczynnej, ale jakże pięknej synagogi (dość zniszczonej) oraz będącej w nieustannym remoncie Willi Rajmunda Jarosza (dawnego Burmistrza i Prezydenta Drohobycza, zm. w roku 1937). Te pomieszczenia to moim zdaniem niepowtarzalna okazja zobaczenia ukrytych i niedostępnych pomieszczeń historycznych często zapomnianych budowli, które składają się na klimat i niezwykły urok miasta Drohobycza, w którym … „przed południem gdzieś w jakimś punkcie przestrzeni przez wielkie spęczniałe ciało chmur wykłuło się słońce bladym kiełkiem – wtedy nagle w gałęzistych koszach drzew zaświeciły gęsto wszystkie pączki i szary welon ćwierkania oddzielił się powoli bladozłocistą siatką z twarzy dnia, który otworzył oczy. I to była wiosna”.  Nasza wiosna na Ukrainie…

Na koniec przytoczę jedną z miejskich legend, która mówi że w Drohobyczu znajduje się "ulica trzech dat" - W czasach II RP była to ul. 11 Listopada, w czasach ZSRR była to ul. 17 Września, a obecnie w czasach Republiki Ukrainy ul. 22 Stycznia.

Dziękujemy Pani Wierze, Leonidowi oraz Koleżankom i Kolegom z Teatru Alter

Reportaż z naszego pobytu w Drohobyczu: maydan.drohobych.net


Magdalena Wolff (tekst oraz fotografie)

Drohobycz śladami Bruno Schulza


Reportaż Magdaleny Wolff z Drohobycza....

  Album Drohobycz śladami Bruno Schulza


Komentarze

Ocena: 4.0/5 (176)

Pokrewne linki

W temacie Turystyka i Podróże

Bałtów zaprasza

Sielpia

Greenpoint w Nowym Jorku

Pogański Łysiec

Stradów - zapomniane grodzisko

74-678 exam products is that they can enable the candidates to get certified in 200-125 pdf 200-125 70-483 200-125 exam 642-999 300-210 pdf cism  |  200-125 IIA-CIA-PART3  |  cca-500  |  gpen  |  you can enjoy the full refund of purchasing fees policy. 70-534  |  cissp  |  300-101 pdf 1z0-062  |  200-125 pdf 210-260