Kielce v.0.8

Internet
Cyberataki na Google, koniec z cenzurą w Chinach?

 drukuj stronę
Internet Świat
Wysłano dnia 22-01-2010 o godz. 13:00:56 przez rafa 2478

Google informuje, że przestaje cenzurować wyniki wyszukiwania w Chinach, po tym jak wykryło "wysoce wyrafinowane i ukierunkowane" ataki na konta GMail chińskich działaczy na rzecz praw człowieka.

Google nie chce już cenzurować wyników wyszukiwania w swojej chińskiej wersji wyszukiwarki internetowej. Przyczyną tej decyzji były przemyślane ataki na konta GMail chińskich działaczy na rzecz praw człowieka. Co prawda internetowy gigant nie oskarża bezpośrednio chińskiego rządu, jednak rzuca dość wyraźne aluzje w tym kierunku. Zapowiadając, iż kończy z cenzurą w Chinach, Google prawdopodobnie całkowicie opuści najludniejszy kraj świata.

- Te ataki i inwigilacja, którą odkryły, w połączeniu z wieloletnimi próbami ograniczenia wolności słowa w Sieci, poprowadziły nas do decyzji, że powinniśmy zrewidować wykonalność naszych operacji biznesowych w Chinach - napisano na oficjalnym blogu Google'a. - Zdecydowaliśmy się, że nie będziemy więcej cenzurować naszych wyników na Google.cn, a w ciągu kilku najbliższych tygodni będziemy ustalać z chińskim rządem, w jaki sposób zgodnie z prawem możemy dostarczyć niefiltrowane wyniki wyszukiwania, jeśli w ogóle. Zdajemy sobie sprawę, że to może oznaczać konieczność zamknięcia Google.cn i potencjalnie naszych biur w Chinach.

Google twierdzi, że dziesiątki kont e-mailowych działaczy na rzecz praw człowieka w Chinach zostało zaatakowanych przez osoby trzecie, przy pomocy narzędzi phishingowych lub złośliwego oprogramowania. Aktywiści ci pracują nie tylko w Chinach, ale również w Stanach Zjednoczonych i Europie. Google to nie jedyna firma, która została zaatakowana - co najmniej 30 innych firm (w tym Adobe Systems), z którymi gigant z Mountain View od razu się skontaktował. Google o całej sprawie poinformowało również amerykańskie władze.

Hillary Clinton, amerykańska sekretarz stanu, wzięła sprawę na poważnie. W jej oświadczeniu czytamy - Amerykański rząd przygląda się temu atakowi, który według Google'a pochodzi z Chin, bardzo poważnie. Budzi to nasze obawy i rodzi wiele pytań. Będziemy domagać się wyjaśnień od chińskiego rządu.

Yahoo! w swoim oświadczeniu napisało - Stoimy w jednym szeregu z Google. Uważamy, jako jeden z internetowych pionierów, że tego typu ataki, a także ograniczanie wolności słowa i pogwałcanie wolności słowa, są niedopuszczalne. Nie wiadomo jednak, czy Yahoo! również było celem ataków.

Google jest drugą co do popularności wyszukiwarką w Chinach, ustępując Baidu. Kontroluje tam około 30 procent największego internetowego rynku świata. Firma z Mountain View informuje również, że wszystkie dane, które były celem cyberataków, są bezpieczne.

Amerykańska organizacja CDT (Centrum Demokracji i Technologii) chwali Google za poczyniony krok - Google poczyniło śmiały i bardzo trudny krok w stronę internetowej wolności, wspierając przy tym fundamentalne prawa człowieka. Żadna firma nie powinna być zmuszana do działania pod groźbami rządu - powiedział w swoim oświadczeniu prezydent CDT, Leslie Harris.

Do całej sprawy nie ustosunkował się jeszcze Microsoft, zatem nie wiadomo czy gigant z Redmond również był celem cyberataku i czy Bing również pożegna się z Chinami, jeśli tamtejszy rząd nie zmieni swojej polityki.

Autor: Marcin Chmielewski, chip.pl


Komentarze

Ocena: 4.3/5 (157)

W temacie Internet

Jak obejść Giertycha i na gołe baby popatrzeć

Zarobiłem milion dolarów

Drugieżycie.com

Tłok w sieci

Hiphopowcy wabieni na moherowe berety

74-678 exam products is that they can enable the candidates to get certified in 200-125 pdf 200-125 70-483 200-125 exam 642-999 300-210 pdf cism  |  200-125 IIA-CIA-PART3  |  cca-500  |  gpen  |  you can enjoy the full refund of purchasing fees policy. 70-534  |  cissp  |  300-101 pdf 1z0-062  |  200-125 pdf 210-260