Kielce v.0.8

Teatr
Dobrymi intencjami piekło brukują - premiera w Teatrze Żeromskiego

 drukuj stronę
Teatr Recenzje Kultura
Wysłano dnia 02-04-2006 o godz. 00:00:00 przez pala2 9063

Mamy czwartą premierę w tym roku - mamy "Kłopot Pana Boga" i mamy straszliwą manipulację.

Kto traktuje tekst Krzysztofczyka wystawiony, akurat tutaj i akurat w tym momencie, tylko jako zjawisko artystyczne jest jak to dziecko we mgle stąpające, które za moment spadnie do ciemnej studni i gramolić się z niej będzie. Pewnie, aż do wczesnej dorosłości - która obawiam się nigdy nie nastąpi.

Tekst Krzysztofczyka, wystawiany tu i teraz to zjawisko wykraczające poza ramy teatru - to już niestety fakt o charakterze socjotechnicznym, cynicznie i umiejętnie wkomponowany w atmosferę budowaną w Polsce w okresie ostatnich miesięcy.

Najbiedniejszy w tym wszystkim autor - piszący w swoistym zapewne uniesieniu tekst bliski mu ze względów biograficznych, pełen niestety uproszczeń i dramaturgicznych błędów, pełen pomysłów i zaklęty w bogooojczyźnianyn kręgu. Autor zaangażowany w temat, pełen intencji dobrych i zapewne słusznych. Cóż z tego...?

Nabierzmy nareszcie odwagi i powiedzmy - można napisać średnią sztukę o Armii Krajowej, można napisać knota o papieżu, można być grafomanem opiewając Częstochowę, prymasa Wyszyńskiego i Katyń. W twórczości artystycznej temat nie powinien uwznioślać twórcy, nie może być usprawiedliwieniem dla uprawiania sztuki złej, lecz słusznej - inaczej popadniemy na powrót w akademizm, tym razem narodowy w formie i katolicki w treści. Autor "Kłopotu Pana Boga" pozwolił się (mam nadzieję, iż nieświadomie) zmanipulować.

W ciągu premier tegorocznych pojawia się sztuka wątpliwie interpretowana (przede wszystkim przez realizatorów) o zagrożeniach, które niesie ze sobą tolerancja, krytyka polskiego charakteru i martyrologia, lecz de facto oskarżenie nadmiernej wolności, podkasane piosenki (w antrakcie niejako) i wreszcie dramat lustracyjny, każącym palcem wskazujący na obrońców "komunistycznego bagna", "pogrobowców PRL-u" i inną zgniliznę. Atmosfera wokół spektaklu daleko przekroczyła te szacowne mury. Ja, który w niesłusznych czasach byłem na wycieczce w Jugosławii (byłej), uczestniczyłem w dwóch 1-Majowych pochodach, ślubu kościelnego nie mam, znam kilku starozakonnych i posiadam rower - poczułem nieprzyjemny swąd inkwizytorskiej smoły.

Miał to być (wedle zapowiedzi) spektakl kontrowersyjny, odkrywczy, oparty na utworze, który podejmuje tematykę dotychczas obcą naszej literaturze. Na poziomie tematycznym nie jest to przedstawienie, a przede wszystkim tekst żadnym novum. Dylemat zabić, nie zabić? - ekranizacja "Popiołu i diamentu" Wajdy, prześladowania stalinowskie? "Przesłuchanie" Bugajskiego, "Matka Królów" Brandysa. Aresztowania AK-owców? "Rozmowy z katem" Moczarskiego, "W zawieszeniu" Krzystka. Człowiek "śmiercią i zabijaniem zarażony?" poetyckie "A jak królem, a jak katem będziesz" Nowaka. Stawiam pytanie - celowy zabieg, czy zwykła ignorancja?

Kto nie jest z nami, ten jest przeciw nam. Kto pisze źle o kieleckim teatrze, ten nie tylko atakuje dyrektora, ten "spotwarza" i "opluwa" Ojczyznę naszą. Myliłby się ten, kto sprowadzałby konflikt dyrektora Piotra Szczerskiego z kilkoma mediami do poziomu sporu o bilety, o kształt sztuki. To konflikt o wolność wyrażania własnych poglądów, narodziny obywatelskiego oporu w mieście dusznym i małym. Po jednej stronie stoi sprawny inżynier ludzkich dusz, przedłużenie ramienia władzy (ostatecznie, gdzie odbywały się po spektaklu debaty polityczne?), po drugiej ludzie, którym nie jest obojętne jaki kształt przybierze w Polsce demokracja.

Każda władza rozprawia się najpierw z artystami i żurnalistami niepokornymi. Jest mi przykro, że dyrektor Szczerski stanął w jednym rzędzie z ludźmi, którzy atakują teatry Wierszalin i Gardzienice, którym nie podoba się awangarda Suki Off, którzy niszczą Głomba w Legnicy i Nowaka w Gdańsku. Nie wszystko da się wyjaśnić ekonomią. Można zdławić artystów nie wystawiając ich sztuk, można zastraszyć dziennikarzy odmawiając im informacji.

Trzeba jednak czasem czytać Miłosza...


Pilon


Komentarze

Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, prosze sie zarejestrować

Cornwall 02-04-2006 o godz. 19:34:06
Mam pewne obawy, że nie tylko literatura na temat zadany nie do końca jest znana... Mam dziwne wrażenie, że wszelkie wydarzenia teatralne odbywające się w Kielcach poza murami teatru Żeromskiego są niezauważane przez... wiadomo kogo. Bywam na nich i nigdy nie zdarzyło mi się zauważyć. Może jednak to jest moje gapiostwo?
pilon 03-04-2006 o godz. 23:20:56
A ja raz widziałem! Może przez przypadek, ale jednak. Przyznam jednak, że jaskółka jedna wiosny nie czyni... To już jednak temat na osobny komentarz, który chyba warto napisać.
Agape 04-04-2006 o godz. 13:26:22
Gratulacje, Pilon. Świetny, wyważony tekst. Trochę za mało o realizacji scenicznej, ale pewnie nie chciałeś się powtarzać, co? Wprowadziłam jedną poprawkę, pewnie już zauważyłeś :)
pilon 15-04-2006 o godz. 09:08:08
JAKO PEWNEGO RODZAJU UZUPEŁNIENIE DO ZARÓWNO MOJEJ RECENZJI JAK I CAŁEJ SYTUACJI W TEATRZE POZWOLĘ SOBIE ZACYTOWAĆ POLEMIKĘ (TAK TO UMOWNIE NAZWIJMY) Z "GW":
Szczerski nie zaknebluje
Jako czytelniczka "Gazety" od momentu jej powstania oraz długoletni kibic teatru odnoszę wrażenia, że tym razem "Gazecie" zabrakło (...) dobrej woli wobec teatru i jego dyrektora i przede wszystkim dobrego smaku i umiaru. Czwartkowy artykuł odebrałam jako szczególnie małostkowy i napastliwy w treści i wielce niestosowny w stylu i czasie jego zamieszczenia - pisze czytelniczka Gazety Wyborczej - Kielce oburzona tekstem Pawła Słupskiego o konflikcie dyrektora Teatru im. Żeromskiego z kieleckimi dziennikarzami.

«Ze zdziwieniem przeczytałam informację o złych stosunkach dyrektora kieleckiego teatru Piotra Szczerskiego z kieleckimi dziennikarzami ("Gazeta w Kielcach" z dn. 29 marca). Tytuł okazał się lekko na wyrost, bo na szczęście nie ze wszystkimi, tak naprawdę z jednym, a konflikt polega na tym, że dyrektor nie wysyła mu zaproszeń na premierowe przedstawienia. Z tego, co mi wiadomo, teatr jest otwarty dla wszystkich, ochrona również nie podejmuje interwencji w przypadku, gdy ów dziennikarz pojawia się jednak na spektaklu.

Z naszym teatrem, moim teatrem, związana jestem od 1981 roku, od momentu, kiedy rozpoczęłam pracę w redakcji "Echa Dnia" - gdzie m.in. zajmowałam się recenzowaniem kolejnych przedstawień; teatr za czasów ówczesnego dyrektora Bogdana Augustyniaka był nijaki, martwy dość. Nowa era rozpoczęła się wraz z nastaniem Szczerskiego. Więc jeśli on mówi: "mój teatr", to ma do tego pełne prawo. Bo to on zmienił oblicze tego zapyziałego dość miejsca - co z pewnością dostrzega także dziennikarz będący w złych stosunkach z dyrektorem Szczerskim. Jeśli nie dostrzega - to ubolewam.

W ciągu kilku ostatnich miesięcy kielecki teatr gościł trzykrotnie Sławomira Mrożka, także z okazji Dnia Teatru 27 marca. Do kiepskiego teatru Mrożek by nie przyjeżdżał.

I ostatnia refleksja, trochę nie a propos: komentarz Pawła Słupskiego do opisywanej, banalnej w końcu, historii - "i śmieszno, i straszno". Jeśli ktoś zaknebluje Panu usta oraz stępi pazur dziennikarski - nie będzie to Piotr Szczerski. Daję Panu słowo honoru.

Z wyrazami szacunku

Justyna Żukowska

* * *

Głos w sprawie teatru

(...) Decyduję się po raz pierwszy na publiczną wypowiedź sprowokowana stanowiskiem, jakie zajmuje"Gazeta Wyborcza" wobec dyrektora teatru pana Piotra Szczerskiego, bowiem w moim odczuciu redaktorzy "Gazety" przekroczyli granicę dobrego smaku.

Krótki przegląd informacji teatralnych zamieszczonych w "Gazecie" daje taki oto obraz sytuacji: w poniedziałek następuje zapowiedź premiery, sztuki reżyserowanej przez dyrektora teatru Piotra Szczerskiego. Dzień jest jak na premierę nadzwyczajny, podyktowany obchodami Międzynarodowego Dnia Teatru, tak więc zapowiedź w prasie przykuwa uwagę. We wtorek brak jeszcze recenzji po premierze, jest natomiast zapowiedź, że ukaże się ona w środę.(...) W czwartkowym numerze doniesienia "Gazety" na temat "obrażonego dyrektora Szczerskiego" poruszyły mnie i napełniły głębokim niesmakiem. Atak na dyrektora pojawia się bowiem tuż po tym, gdy Piotr Szczerski został odznaczony za wieloletnią trudną pracę jako dyrektor teatru, reżyser i działacz kultury, który uparcie i wytrwale dąży do zbudowania trwalej i solidnej pozycji teatru na mapie miasta i regionu. Czwartkowe enuncjacje zamieszczone w "Gazecie" wydają mi się złośliwą łyżką dziegciu, która ma obniżyć rangę wyróżnienia, zneutralizować sukces dyrektora i postawić znak zapytania nad jego dokonaniami. Niegodziwość jest tym większa, że pojawia się w tym samym tygodniu, w którym nastąpiło święto teatru. Jeśli ktoś - w tym wypadku Piotr Szczerski - został doceniony i publicznie uhonorowany, to należy takiej osobie czym prędzej radość zepsuć, najlepiej zaraz następnego dnia. I tak oto ujawnia się dobrze znany syndrom polskiego piekła, tym razem w wykonaniu kieleckiego dziennikarza.
Przeczytaj dalszy ciąg komentarza...

Ocena: 3.9/5 (932)

W temacie Teatr

Pilot Kieleckiego Festiwalu Teatralnego

Sławomir Holland znów w Kielcach

Wywiad z głównym Ocelotem

Magiczna stodoła, czyli Wesele w Dąbrowie

Nowy sezon w Kieleckim Teatrze Tańca

Po premierze ''Dziadów''

74-678 exam products is that they can enable the candidates to get certified in 200-125 pdf 200-125 70-483 200-125 exam 642-999 300-210 pdf cism  |  200-125 IIA-CIA-PART3  |  cca-500  |  gpen  |  you can enjoy the full refund of purchasing fees policy. 70-534  |  cissp  |  300-101 pdf 1z0-062  |  200-125 pdf 210-260