Witaj Anonim! Dzi¶ 12 marca 2010, imieniny obchodz±: Alojzy, Bernard, Grzegorz Zaloguj siê | Za³ó¿ kontoUstaw Kielce - Wici.Info jako strone startow± dodaj do ulubionych poleæ znajomym Wy¶lij wiadomo¶æ
Kielce - Wici.Info - Strona G³ówna menu


Greenpoint w Nowym Jorku


Data publikacji: 03-06-2007 o godz. 12:00:00, wys³any przez frog
Greenpoint, jedna z dzielnic pó³nocnego Brooklynu, to najwiêksze skupisko polskiej spo³eczno¶ci w Nowym Jorku. I choæ wed³ug amerykañskich danych statystycznych metropoliê zamieszkuje dzi¶ oko³o 1,3 miliona osób przyznaj±cych siê do pochodzenia polskiego (w wiêkszo¶ci potomków emigrantów), to kawa³ek Polski w amerykañskich dekoracjach zobaczyæ mo¿na tylko w "zielonym punkcie", o krok od Manhattanu le¿±cego po drugiej stronie East River.


Podró¿ do polskiej dzielnicy rozpoczyna siê na lotnisku Okêcie. Na dwie godziny przed odlotem przy stanowisku odprawy biletowo-baga¿owej ustawia siê ogromna kolejka z³o¿ona z podró¿nych i odprowadzaj±cych ich bliskich - w wiêkszo¶ci naszych rodaków, obcokrajowców korzystaj±cych z us³ug polskiego przewo¼nika nie jest zbyt wielu. Hala odlotów portu lotniczego w stolicy jest ju¿ zbyt ma³a i zbyt ciasna, aby pomie¶ciæ wszystkich go¶ci, wewn±trz - przy punktach odpraw - panuje zatem ¶cisk, t³ok i nerwowa atmosfera. Ogonek do stanowiska z napisem "New York" posuwa siê wolno. Wa¿enie i nadawanie baga¿u, kontrola wiz, paszportów i wydawanie kart pok³adowych musi potrwaæ. Pomiêdzy podró¿nymi biegaj± dzieci, doro¶li denerwuj± siê przed lotem, co rusz kto¶ sprawdza dokumenty lub odrywa siê od kolejki i wychodzi przed halê "na dymka".

Wiêkszo¶æ z ludzi wybieraj±cych siê w podró¿ do Nowego Jorku nie wróci szybko do kraju. Legenda Ameryki, gdzie - je¶li kto chce - mo¿e siê dorobiæ, wci±¿ jest ¿ywa. Czar "american way of life" nie umrze tak szybko, podsycany przez kolorowe obrazki wspó³czesnej popkultury i opowie¶ci (czasem prawdziwe) o sukcesie naszych rodaków za oceanem. O dziwo - choæ w Unii Europejskiej pracy dla Polaków jest coraz wiêcej, to samoloty do Nowego Jorku czy Chicago wci±¿ lataj± pe³ne. Przyszli wspó³towarzysze podró¿y przez Atlantyk dziel± siê na kilka grup. Pierwsza z nich, i bodaj najwiêksza, to w³a¶nie ci marzyciele, w wiêkszo¶ci pro¶ci ludzie z £om¿y i okolic, chc±cy do¶wiadczyæ amerykañskiej legendy na w³asnej skórze. Wyje¿d¿aj± z turystycznymi wizami i wkrótce powiêksz± spo³eczno¶æ nielegalnych imigrantów, bêd± dr¿eæ przed kontrolami funkcjonariuszy Immigration Office, urzêdników imigracyjnych o uprawnieniach policyjnych. Z³apany "nielegalny" nie ma zbyt wiele szans na pozostanie w USA, zwykle czeka go areszt i deportacja. Drug± grupê tworz± ci szczê¶liwcy, którzy posiadaj± zielone karty uprawniaj±ce do pobytu i legalnej pracy w Stanach Zjednoczonych. Green Card - "piêkny obiekt po¿±dania" wszystkich nielegalnych imigrantów. Trzeci±, niewielk± grupê podró¿nych stanowi± studenci, wyje¿d¿aj±cy legalnie do USA w ramach projektu Work and Travel. Czwarta grupa to obcokrajowcy, którzy wybrali polskiego przewo¼nika i przesiadkê w Warszawie.

Po dokonaniu odprawy, szczegó³owej kontroli bezpieczeñstwa przy wej¶ciu do strefy wolnoc³owej, wszystkich nas czeka ju¿ tylko lot. Jeszcze tylko szybkie zakupy, zajêcie miejsca w samolocie i nerwowe oczekiwanie na start. Dzi¶ kapitanem Boeinga jest kobieta, fakt ten nie wzbudza jednak poruszenia. Po pó³ godzinie jeste¶my w powietrzu, w dole niknie stolica. Good bye Warsaw, good bye Poland!

Po dziewiêciu godzinach podró¿y samolot przelatuje nad Long Beach. L±dowanie w burzy, samolotem trzêsie i ko³ysze na lewo i prawo. Niektórym z podró¿nych wyrywaj± siê okrzyki przera¿enia, jednak po paru minutach maszyna p³ynnie i lekko osiada na p³ycie lotniska Johna Kennedy'ego. Oklaski. Jeszcze tylko kontrola imigracyjna, otrzymanie wizy wjazdowej i Nowy Jork stanie przed nami otworem. Przedtem jednak trzeba odstaæ swoje w nastêpnej kolejce. W tym samym czasie przylecia³y trzy samoloty - w hali kontroli w ogonku czeka ponad tysi±c zmêczonych ludzi. Urzêdnicy Immigration Office nie spiesz± siê jednak - nie pracuj± na akord, poza tym kontrola musi byæ szczegó³owa. Ka¿dy musi siê wyspowiadaæ z celu podró¿y oraz zostawiæ odcisk palca. Urzêdnik sprawdza dane w komputerowej bazie danych i fotografuje tak¿e twarz. - Jak d³ugi pobyt w USA? Tylko tydzieñ? - dziwi siê urzêdnik, na wszelki wypadek ogl±da jeszcze bilet powrotny, po czym bez s³owa wpina do paszportu wizê wjazdow±. Deportacje Polaków prosto z lotniska zdarzaj± siê bardzo rzadko, choæ podró¿ni opowiadaj± sobie w kolejce do kontroli mro¿±ce krew w ¿y³ach historie o aresztach deportacyjnych, kajdankach i zakazie wjazdu na teren USA. Wizy otrzymuj± nawet spo¶ród Polaków, którzy nie potrafi± powiedzieæ s³owa po angielsku. Dokumenty jednak w porz±dku, promesa wizowa w paszporcie jest - nie ma zatem powodu do podejrzeñ, ¿e podró¿ny zamierza podj±æ nielegaln± pracê, choæ w rzeczywisto¶ci najczê¶ciej tak w³a¶nie bêdzie.

Pierwsza wizyta w polskiej dzielnicy. Little Poland, jak czasem mieszkañcy Nowego Jorku nazywaj± Greenpoint, sprawia wra¿enie prowincjonalnego miasteczka gdzie¶ na wschodzie Polski. Gdyby nie typowa brooklyñska zabudowa dzielnicy oraz obecno¶æ czarnoskórych, Azjatów i Irlandczyków, mo¿na by pomy¶leæ, ¿e tu¿ za rogiem natkniemy siê na zapyzia³y przystanek PKS na wylotówce w kierunku do Warszawy.

Polska dzielnica po³o¿ona jest na górnym Brooklynie. Od pó³nocy graniczy z Queensem, jej wschodni± granicê wyznacza brzeg East River, z którego mo¿na podziwiaæ panoramê ¶rodkowego Manhattanu. Id±c z Greenpointu na po³udnie dotrzemy do Williamsburga, dzielnicy Brooklynu, gdzie równie¿ mieszkaj± Polacy, wtopieni jednak w wielonarodow± spo³eczno¶æ. Zachodnia granica "ma³ej Polski" to droga szybkiego ruchu BQE (Brooklyn-Queens Expressway). ¯ycie Greenpointu skupia siê wokó³ zaledwie dwóch alei: Greenpoint Avenue i Manhattan Avenue. Te dwie ulice to centrum handlowo-us³ugowe. Pe³no tu sklepów, sklepików, piekarni, barów, salonów fryzjerskich. Wszêdzie szyldy po polsku, polska mowa, polskie zwyczaje i polskie kuchenne zapachy. Co ciekawe - tylko czê¶æ z lokali i zak³adów nale¿y do nowojorskich Polaków, prawie wszêdzie jednak pracuj± nasi rodacy, co oznajmiane jest na specjalnych wywieszkach o tre¶ci "Mówimy po polsku".

Polsk± specjalno¶ci± s± w dzielnicy zak³ady fryzjerskie i kosmetyczne, na które natkn±æ siê mo¿na niemal na ka¿dym kroku oraz kilkana¶cie polskich jad³odajni - barów przypominaj±cych wystrojem polskie bary mleczne z czasów realnego socjalizmu. Byle jaka posadzka, brzydki wystrój, sklejkowe sto³y i metalowe krzes³a. Za to jedzenie o niebo lepsze - króluj± schaboszczaki, klopsy, pierogi, zupa pomidorowa. Do tego polskie piwo. I klientów nie brakuje: bary odwiedza mnóstwo polskich robotników, ale te¿ i Amerykanie, bo bardzo tanio i do¶æ smacznie, choæ tradycyjnie po polsku, czyli - t³usto.

Wed³ug powszechnej opinii bar to dobry biznes - po Greenpoincie kr±¿± legendy o dobrobycie, w jakim p³awi± siê ich w³a¶ciciele. Marek, 23-letni robotnik budowlany, z którym siedzê przy stoliku siorbi±c ¿urek z jajkiem mówi, ¿e w³a¶ciciel lokalu zawdziêcza biznes nieszczê¶ciu. W pracy uleg³ wypadkowi - ciê¿kie z³amanie uda. Adwokaci zajêli siê jego spraw±, gdy le¿a³ w szpitalu. - Namówili go na proces o odszkodowanie, obiecali, ¿e jak przegraj±, to nie wezm± od niego grosza. Ale jak wygraj±, to on im odpali du¿y procent - opowiada. - I tak by³o. Ch³op by³ niezdolny do pracy. Wygra³ w s±dzie sprawê, dosta³ mnóstwo kasy i za³o¿y³ garkuchniê. Teraz mieszka na Staten Island, w dzielnicy bogaczy - dodaje. Podobno w okolicy, gdzie swój nowojorski dom ma Mick Jagger. - A wiesz, ten w³a¶ciciel to nawet nie zna angielskiego - ¶mieje siê mój rozmówca.

Z jêzykiem angielskim to w ogóle k³opot na Greenpoincie. Spora czê¶æ polskiej spo³eczno¶ci dzielnicy mówi tylko ojczystym jêzykiem. Ci nie maj± szans na dobre zatrudnienie, nawet je¶li s± w USA legalnie. W pracy trzeba siê dogadaæ i z pracodawc± i ze wspó³pracownikami. Pani Janina z £om¿y, która pracuje jako wo¼na w publicznej szkole podstawowej, zna angielski na tyle, by nie chodziæ ju¿ "na plejsy" (sprz±taæ domy bogatych nowojorczyków). - Jest dobrze, odprowadzam dzieci do gimbusów, robota ma³o stresuj±ca, choæ kolorowych du¿o. Da siê z tego jako¶ wy¿yæ - opowiada w kolejce w s³ynnej w ca³ej okolicy piekarni Syrena, gdzie chleb pachnie prawdziwym chlebem. - Tam u was w Polsce to teraz dobrze siê dzieje, porz±dki - mówi 43-latka i ubiega moje pytanie: - Ale ja nie chcê wracaæ, ja jestem tu legalna. No wie pan, greencard mam - pokazuje mi wyjêt± z portfela plastikow± kartê formatu kredytówki. Nie chce jechaæ do Wielkiej Brytanii? - pytam. - Panie, ja ju¿ tu wros³am - macha rêk±. Pani Janina od 16 lat nie by³a w kraju. Za to w Nowym Jorku odwiedzi³a j± dwukrotnie starsza siostra z dorastaj±c± córk±. Pracowa³y pó³ roku "na plejsach".

Polacy mieszkaj±cy w innych, lepszych dzielnicach Nowego Jorku nazywaj± Greenpoint "polskim gettem" i podkre¶laj±, ¿e przybysz z kraju, je¶li szybko nie opu¶ci tego miejsca, to ju¿ nigdy siê z tej spo³eczno¶ci nie wyrwie. Przedmiotem drwin s± nie tylko ma³omiasteczkowe polskie zwyczaje przeszczepione na nowojorski grunt, ale tak¿e jêzyk polski, pe³en ¶miesznych amerykanizmów. Plejsy (ang. place), kara (rodzaj ¿eñski! car - samochód), korner (corner - róg, zakrêt), kakroæ (pogardliwe okre¶lenie Latynosów, od cockroach - karaluch), Margines Bulwar (McGuinness Boulevard - jedna z wiêkszych ulic przebiegaj±ca przez Greenpoint). Little Poland nie cieszy siê równie¿ s³aw± w¶ród samych nowojorczyków. Jesieni± 2006 roku David Langlieb, prominentny pracownik Departamentu Parków i Rekreacji miasta Nowy Jork opublikowa³ artyku³, w którym naubli¿a³ polskiej spo³eczno¶ci. Wed³ug niego dzielnica jest"brzydsza ni¿ pó³g³ówki, które tam ¿yj±", samych mieszkañców okre¶li³ mianem "robactwa" i doda³, ¿e nale¿y ich "wykurzyæ". Artyku³ wywo³a³ burzê - Polaków wziê³y w obronê znane nowojorskie pisma, m.in. "Daily News" i "New York Sun", protesty do Departamentu Parków i Rekreacji s³ali te¿ wyk³adowcy Uniwersytetu Nowojorskiego, Alex Strozynski (dziennikarz polskiego pochodzenia, laureat Nagrody Pulitzera), miejscy radni, Kongres Polonii Amerykañskiej (KPA) stanu Nowy Jork. W efekcie Langlieb przeprosi³ mieszkañców Greenpointu, podkre¶li³, ¿e sam tu mieszka, w dodatku lubi tê dzielnicê, a publikacja by³a tylko satyr±.

Greenpoint nie jest jednak czarn± dziur±, senn± prowincj± w centrum metropolii, bez jakiejkolwiek kultury - jak chcieliby widzieæ to miejsce niektórzy. Z Little Poland zwi±zany jest opiniotwórczy dziennik "Nowy Dziennik - Polish Daily News", gazeta stworzona w 1971 roku przez Boles³awa Wierzbiañskiego, wybitnego polskiego intelektualistê, dziennikarza, wydawcê i dzia³acza polonijnego. W "zielonym punkcie" odbywaj± siê równie¿ liczne koncerty artystów z Polski, tu wystêpuj± polscy aktorzy. W dzielnicy dzia³a kilka polskich ksiêgarni, gdzie kupiæ mo¿na nie tylko poradniki, prasê i beletrystykê, ale najlepsz± literaturê wydawan± przez oficyny wydawnicze w Polsce. Biznes ksiêgarski nie jest ³atwy - w³a¶ciciele ksiêgarni wypowiadaj± siê w podobnym tonie: - Sklepy istniej± g³ównie dziêki poradnikom i literaturze popularnej (romanse, fantastyka). Mi³o¶ników ksi±¿ek z wy¿szej pó³ki jest znacznie mniej, jednak podobnie jest tak¿e w Polsce. Od kilku lat do krajobrazu Greenpointu nale¿± tak¿e m³odzi arty¶ci, studenci akademii sztuk piêknych oraz m³odzie¿ alternatywna - Little Poland wybrali ze wzglêdu na blisko¶æ Manhattanu. Wystarczy kilkana¶cie minut, by dojechaæ metrem na wyspê, a ceny mieszkañ na Greenpoincie s± o wiele ni¿sze, co czyni tê dzielnicê atrakcyjn± dla posiadaczy mniej zasobnych portfeli.

Dla turysty z Polski Greenpoint nie jest mo¿e najciekawszym miejscem. Polskiej dzielnicy trudno by³oby konkurowaæ z takimi atrakcjami Nowego Jorku jak Most Brookliñski, Statua Wolno¶ci, Pi±ta Aleja, Park Centralny, Muzeum Metropolitalne. Stêsknieni za polsk± ma³omiasteczkow±, ale te¿ swojsk±, atmosfer± powinni siê jednak wybraæ, choæ na chwilê, na Greenpoint - chocia¿by po to, by zje¶æ pomidorow± zupê. Smakuje "jak u mamy" - rêczê g³ow±.

- Dzielnice Nowego Jorku zamieszkiwane przez Polaków: Greenpoint, po³udniowy Brooklyn, Staten Island, Queens-Ridgewood, Maspeth, Middle Village
- 1,3 mln nowojorczyków przyznaje siê do polskiego pochodzenia
- Instytucje za³o¿one przez Polonusów w Nowym Jorku: Fundacja Ko¶ciuszkowska, Polski Instytut Naukowy, Fundacja Paderewskiego, Instytut Józefa Pi³sudskiego.

Jerzy Pi±tek polska.pl

Ocen zawartosc
Wynik glosowania: 4.5 G³osów: 34

Po¶wieæ chwilê i oceñ ten artyku³:
Wy¶mienity Bardzo dobry Dobry Przyzwoity Z³y
  

komentarze

| 0

dodaj do

|

Dzia³ ¦wiat

+

W temacie Turystyka i Podró¿e

+

Ba³tów zaprasza :)

(9778)

Sielpia

(9449)

Greenpoint w Nowym Jorku

(6518)

Pogañski £ysiec

(6134)

Winiary

(4619)

Pokrewne linki

+

2002-2010 © Fundacja Kultury Wici | RSS | Kontakt | Oferta 2009

Tworzenie strony: 0.07 sekund