Kielce v.0.8

Listy do M - jednodniowa komedia

 drukuj strone
Kino Recenzje
Wysłano dnia 21-11-2011 o godz. 11:32:13 przez rafa

Nie mam pojęcia, skąd przywędrowała do nas moda na „jednodniowe komedie”, ale trzeba się chyba pogodzić z tym faktem. Słowo „komedia” powinno się kojarzyć nam z czymś… śmiesznym. Po prostu śmiesznym, zabawnym, odprężającym (z tą różnicą, że taki powinien być każdy film, ale skupmy się na omawianym gatunku). Teraz podstawowe pytanie – jakie są „jednodniowe komedie”?



W tym przypadku powinniśmy wziąć jeszcze jedną, dość istotną, kwestię pod uwagę – to POLSKIE komedie. I od razu wiemy(?), z czym mamy do czynienia. „Nasze” filmy są kojarzone z tandetą. Ale sądzę, że co do tego każdy wypowie się samodzielnie w zgodzie z własnym sumieniem.

Wracając do tematu przewodniego, dość niedawno mieliśmy do czynienia z jednym z polskich tego typu filmów. W dodatku była to produkcja Marka Koterskiego. Niestety jak się okazało, film nie był tak świetny jak jego reżyser. Czy to oznacza, że każdy polski film – bez względu na gatunek – musi okazać się klapą? „Listy do M” opowiadają o historii teoretycznie pięciu par. Wszyscy bohaterowie na swój sposób są zagubieni w swym życiu. Pomimo, że osiągnęli dość sporo, to ich życie prywatne nie jest idealne, a nawet takie, jakie mogłoby być. Jest Wigilia – czas, który chce się spędzać z najbliższymi. Nie każdy jednak do tego się przyznaje i próbuje od tego uciekać. Film ten jednak ukazuje, że od świąt i miłości nie da się uciec. Poza znakomitą obsadą: Maciej Stuhr, Roma Gąsiorowska, Tomasz Karolak, Agnieszka Dygant, Piotr Adamczyk, Katarzyna Zielińska, Paweł Małaszyński, Katarzyna Bujakiewicz, Agnieszka Wagner czy Wojciechem Malajkat ten film (o dziwo) ma wiele zalet.

Pomimo że to „jednodniowa komedia” jego fabuła jest niezwykle rozbudowana. Nie da się tego filmu opowiedzieć drugiej osobie, bo gdy chce się, by odbiorca zrozumiał jego sens, to trzeba omówić każdą minutę filmu, co nie jest wykonalne. Powiązania między bohaterami są bardzo zawiłe, a jednak niebywale przejrzyste, choć nie oczywiste. Nie ma pary głównych bohaterów, wokół których kręciłby się „cały świat”. Wszyscy wyżej wymienieni aktorzy odgrywają właściwie jednakowo ważne role, co jest ogromnym plusem. Fakt ten sprawia, że komedia ta nie jest łzawym melodramatem. Oczywiście zdarzają się momenty, w których łza pocieknie po policzku, ale to przecież komedia romantyczna, więc kilka tego rodzaju momentów jest nawet wskazane. I jedna zasadnicza kwestia – to naprawdę jest komedia; ona bawi, śmieszy, odpręża. Pomimo że to polska… produkcja tego typu to jest naprawdę bardzo udana. Przed Wigilią krąży swoista lista skojarzeń ze świętami. Sądzę, że każdy, kto zobaczy „Listy do M”, bez większego namysłu doda ten tytuł do własnego spisu. Mój prywatny jest trochę inny niż wszystkich, bo nie ma w nim ani mandarynek, ani czekoladowych mikołajów, ale na pewno znajdą się w nim „Listy do M”. Tak czy inaczej zdecydowanie polecam tę produkcję; nawet miłośnikom filmów typu „zabili go i uciekł”, ponieważ kawałek dobrego odprężenia przyda się każdemu.


Magdalena Mius




Ocena: 3.7/5 (65 oceny)

+ dodaj do

|

Komentarze

Anonim 22-11-2011 o godz. 12:20:46
Niestety, choć ładnie napisana - słaba recenzja. I widać, że na temat kina wiedza jest słaba. 1. Według Ciebie/Pani każdy film musi być śmieszny i odprężający? 2.Polskie filmy kojarzą się z tandetą chyba tylko tym, którzy chodzą do kina na produkcje typu 'Dlaczego nie?'. Polskie kino JEST dobre. I akurat "Listy do M." nie są tu jedynym wyjątkiem. Pozwolę sobie wymienić z ostatniego okresu chociażby 'Uwikłanie', 'Różyczkę' czy 'Erratum'. 3. Skoro powołujesz się na film 'Baby są jakieś inne', należy uzasadnić swoją negatywną opinię. 4. Zabrakło mi zwrócenia uwagi na muzykę, zdjęcia, poszczególne kreacje aktorskie. Obsadę mogę przeczytać na stronie Heliosa.
Magdalena_Mius (magdalena_mius@onet.pl) 22-11-2011 o godz. 13:55:29
Drogi Anonimie. Wiedza na temat kina nie jest słaba. A po Pani/Pana komentarzu widać, że nie do końca zrozumiał/a Pan/Pani moją recenzję. 1. Śmieszna powinna być komedia, a odprężający każdy film, owszem. Ale sądzę,że każdy ma swoją definicję odprężenia i odpowiednio dostosuje ją do wybranej produkcji. Czyż nie? 2. Nie chodzę do kina na filmy typu "Dlaczego nie?". Wybieram film znacznie bardziej wartościowe. I słusznie Pan/Pani dostrzegł/a, że polskie produkcje KOJARZONE są z tandetą. Nie napisałam, że takie są. Dodałam również, że każdy wypowie się co do tego samodzielnie więc... 3. Uzasadnieniem mojej negatywnej opinii jest napisana przeze mnie recenzja filmu "Baby są jakieś inne", którą proponuję przeczytać. 4. Fakt, z brakiem zwrócenia uwagi na muzykę czy zdjęcia mogę się zgodzić. Ale co do gry aktorskiej, to musiałabym napisać minimum trzy razy dłuższą recenzję, gdybym miała opisywać poszczególnie każdą ważną postać. Niestety nie mogłam sobie na to pozwolić, bo wychodzę z założenia, że zbyt duża ilość słów nie jest pożądana. Oczywiście szanuję Pana/Pani opinię i na pewno wyciągnę z niej stosowne wnioski.
Anonim 22-11-2011 o godz. 14:13:21
wszystko zależy od punktu widzenia, czy oglądasz film, czy w nim uczestniczysz. dla mnie ta druga sytuacja to kino!
Magdalena_Mius (magdalena_mius@onet.pl) 22-11-2011 o godz. 14:35:25
Sądzę, że tak jest ze wszystkim. Bycie na wystawie i chodzenie od obrazu do obrazu, udając, że jest się w stanie dostrzec co twórca chciał nam przekazać, nie jest rozumieniem sztuki. Słyszenie muzyki - to nie słuchanie. Odbieranie czyjegoś monologu - to nie rozmowa.
Anonim 27-11-2011 o godz. 19:35:43
Super film, wreszcie coś się dzieje po serii głupich komedii. Ps to jest komedia romantyczna, a czy śmieszna wystarczy posłuchać reakcji ludzi w kinie. Jednodniowa? Z pewnością nie, za to Pani komentarz i owszem.
Magdalena_Mius (magdalena_mius@onet.pl) 28-11-2011 o godz. 14:40:44
Obawiam się, że Pan/Pani nie zrozumiał/a na czym polega jednodniowość tej produkcji. Proponuję przypomnieć sobie film i prześledzić go. Może po tym zrozumie Pan/i sens "jednodniowej komedii".
Anonim 02-12-2011 o godz. 19:12:33
Jednodniowa produkcja:nie zgadzam się zdecydowanie!!! Czy odprężająca i dobra? Trochę odtwórcza, brak mi nowatorstwa w polskich produkcjach i w tym filmie szczególnie. I po co nawiązywać do Koterskiego? Baby to inna działka niż Listy ;)
Magdalena_Mius (magdalena_mius@onet.pl) 02-12-2011 o godz. 19:40:48
Skoro Pan/Pani nie zgadza się z tym, że jest to "jednodniowa komedia", to czy mogłabym prosić o uzasadnienie? Wszak wydaje mi się, że nie zrozumiał/a Pan/Pani sensu tego stwierdzenia."I po co nawiązywać do Koterskiego?". Zapewne dlatego, że to również polska "jednodniowa komedia".
  

Dodaj komentarz


Twój loginAnonim | Logowanie/Założenie konta
Temat:
Komentarz
Kod bezpieczenstwa Przepisz kod bezpieczenstwa

W temacie Kino

Wieczory Filmowe w Filharmonii

Lęk wysokości

PR-owiec premiera

Muliplex w Galeri Echo

Na co Polacy chodzą do kina?

Prosiaczek i przyjaciele

Jeszcze raz witajcie w naszej bajce

Człowiek z teatru

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywaa mailem Spinacz - Newsletter z zapowiedziami wydarzen, informacjami o zaproszeniach i nowościach na stronie Kielce - Wici.Info... wpisz swój adres e-mail i potwierdź

 
ZAPISZ WYPISZ