Na scenie jeste¶cie kosmitami. Czy w ¿yciu zdarza wam siê byæ bakteri± homo sapiens?
Rahim: My¶lê, ¿e zaliczamy siê do tej bandy. Tworz±c „Homoxymoronomaturê” starali¶my siê spojrzeæ na ludzi obiektywnie, jednak zawsze by³ tam pryzmat subiektywizmu, bo przecie¿ jeste¶my lud¼mi, ¿yjemy tutaj, prze¿ywamy wszystko to, co inni. Jest to jakby zbiór naszych obserwacji, wiêc dziwnie by³oby powiedzieæ, ¿e w ogóle siê z tym nie identyfikujemy.
L.U.C: Misja by³a taka, ¿eby siê odci±æ, ale nie jeste¶my na tyle doskonali, a¿eby potrafiæ tak, jak roboty odci±æ siê od cz³owieczeñstwa i opisywaæ to tylko z punktu widzenia kosmosu. Absolutnie jeste¶my tymi bakteriami. To by³o dla nas wyzwanie - napisaæ trochê o samym sobie, ale w ¶wietle ca³ej cywilizacji. Nie chodzi o nasze indywidualne cechy. Chodzi³o o ogólne cechy ludzko¶ci - to, co nas wszystkich ³±czy jako gatunek. Jednak staramy siê nie byæ t± bakteri± a¿ tak bardzo. My¶limy w sposób, nie chcia³bym powiedzieæ - ekologiczny, ale jednak staramy siê postrzegaæ Ziemiê przez pryzmat kilku pokoleñ, a nie tylko przez czubek swego nosa…
Rahim, mo¿na powiedzieæ, ¿e tworzy³e¶ kulturê hip-hopu w Polsce…
R: Wspó³tworzy³em!
Wspó³tworzy³e¶… By³ wtedy ogromny boom na tê muzykê. Teraz to ucich³o. I nagle wy wychodzicie z orkiestr±, z ¿yw± muzyk±, ale graj±c wci±¿ poniek±d zahaczacie o hip-hop. Rahim, chcesz przez to powróciæ do czasów ¶wietno¶ci hip-hopu? Chcesz to o¿ywiæ, trochê zmieniæ?
R: My¶lê, ¿e ca³a moja droga polega od pocz±tku na tym, ¿e nie idê za trendami. Wszystkie albumy ³±czy to, ¿e s± odmienne od nurtów i trendów panuj±cych w momencie ich nagrywania. „Homoxymoronomatura” jest w rytmach trip-hop – to album wolniejszy, ciê¿szy, mocno klimatyczny. To zas³uga Luca. Mnie jednak zale¿a³o na tym, by w ¿yciu nagraæ taki album i w koñcu siê uda³o. Jestem za tym, ¿eby ludziom otwieraæ umys³y. Widzê, ¿e czêsto u m³odych ludzi istnieje takie ukierunkowanie – jak kto¶ s³ucha rocka, to ju¿ nie mo¿e s³uchaæ rapu. Ja te¿ tak kiedy¶ na to patrzy³em. A przecie¿ chodzi o to, ¿eby ludzie potrafili zaczerpn±æ trochê z ró¿nych tendencji, umieæ co¶ powiedzieæ na ka¿dy temat, a nie i¶æ za g³osem t³umów. Bywa³o, ¿e p³yta, któr± w danym momencie wydawa³em by³a ¶rednio odbierana, a po 2-3 latach nagle ludzie byli zafascynowani, nagle pojawia³a siê taka fala uderzeniowa. Z tym albumem by³o podobnie.
A sk±d wzi±³ siê pomys³ ca³ej p³yty?
L: Ja pewne rzeczy ubra³em konceptualnie, ale jednak za³o¿enia zbili¶my wcze¶niej razem. Mo¿e by³em t± osob±, która bardziej to nakrêca³a, bo mam fazê albumów konceptualnych. Kolejne moje solowe ods³ony nastêpuj± w pewnym cyklu przebudzeñ. To by³ kolejny krok – fragment cyklu. To po czê¶ci kontynuacja my¶li zawartej w „2 pokojach” – utworze, który nagrali¶my wspólnie – o cz³owieku, jego psychice i umy¶le. To by³ pewien manifest, na którym mo¿na zbudowaæ ca³± filozofiê – ¿e cz³owiek jest w pewien sposób niewolnikiem swojego umys³u, swoich pomys³ów, nie do koñca siê z nim zgadza. To potê¿ny temat. Do dzisiaj mamy dreszcze, kiedy o tym rozmawiamy. To by³o co¶ bardzo metafizycznego i nie do koñca jeszcze wyeksplorowanego. Poza tym, utwór wywo³a³ bardzo dobr± reakcjê, nawet w ¶rodowisku hip-hopowym. To by³ dla nas znak, ¿e nie tylko nas to krêci – dla ludzi to mia³o warto¶æ. Wtedy stwierdzili¶my, ¿e trzeba jeszcze co¶ zrobiæ wspólnie. Album „Homoxymoronomatura” by³ w³a¶nie kolejnym krokiem – postanowili¶my, ¿e napiszemy o cz³owieku co¶ wiêcej, ¿e mo¿e obejrzymy go z punktu widzenia kosmosu. To by³a nasza wspólna praca.
Rahim - d³ugo zastanawia³e¶ siê, czy na pewno realizowaæ pomys³ tej p³yty?
R: W ogóle siê nie zastanawia³em – wszed³em w to bez dwóch zdañ. To wrêcz by³o co¶, na co w ¿yciu czeka³em. S± takie rzeczy, które wiesz, ¿e chcesz zrobiæ i je¶li przychodzi taka szansa, to masz dwa wyj¶cia: albo j± zmarnowaæ, albo wykorzystaæ. Ja wzi±³em tê drug± opcjê. Moim zdaniem s³uszn±.
Nie ba³e¶ siê, ¿e w³o¿ysz w to du¿o wiêcej, ni¿ mo¿esz zyskaæ?
R: Od pocz±tku by³em w pe³ni ¶wiadom, ¿e ten album bêdzie trudny, ¿e nie bêdzie hitem komercyjnym, ¿e nie sprzeda siê w dziesi±tkach tysiêcy egzemplarzy. Ale te¿ wierzy³em w jego moc.
A jak wyznaczyli¶cie sobie zadania przy nagraniu?
R: Ja w zasadzie zrobi³em najmniej – napisa³em teksty i je zarapowa³em.
L: To i tak du¿o, jak na czas, w którym to pisali¶my!
R: W sumie oprócz koncepcji, które razem stworzyli¶my, zajmowa³em siê swoj± warstw± liryczn±. Resztê oprawy zrobi³ Luc – muzykê, aran¿acjê, nagranie.
W³a¶nie, a co z warstw± liryczn± – teksty s± do¶æ skomplikowane. Chcieli¶cie tym zachêciæ? Nie obawiali¶cie siê, ¿e mo¿e bardziej zniechêcicie?
R: Generalnie tak piszemy, taki mamy styl – nie zamierzali¶my siê naginaæ, dlatego ¿eby zrobiæ co¶ ³atwiej. Te teksty nie s± jakie¶ wyj±tkowo trudne w odbiorze.
L: W moich wersjach mog± byæ trochê bardziej skomplikowane, ale ja jestem takim cz³owiekiem, ¿e jak co¶ sobie wkrêcam, to oddajê siê temu w pe³ni. Wchodzê w to totalnie. Kiedy jestem w jakim¶ projekcie, to czasem mam problem z powrotem do rzeczywisto¶ci. Je¿eli chcê nagraæ utwór prosty, ordynarny, wrêcz dzieciêcy - to robiê kawa³ek o ¶lepym ¶ledziu, gdzie jest, poza paroma zakrêtami, nawijka spokojna, prosta. To zrobi³em na swojej nowej p³ycie. Ta p³yta mia³a brzmieæ kosmicznie, dlatego jêzyk te¿ mia³ byæ odjechany, awangardowy, trochê futurystyczny. Swoj± drog± jestem ju¿ zmêczony ci±g³ym s³uchaniem piosenek o tym samym – co gorsza za¶piewanych w prawie identyczny sposób – jakie¶ zapêtlone kseroleserstwo siê dzi¶ uprawia..
(W tym momencie niestety Rahim wyszed³, by odpocz±æ przed kolejnym koncertem.)
D³ugo my¶lisz nad s³owami, które sk³adasz w teksty, czy konstrukcje same tworz± siê w g³owie?
L: Bardzo d³ugo siedzê nad tym, bardzo d³ugo. Jestem pracoholikiem i praca to ca³e moje ¿ycie. Zrobienie tego albumu to by³a naprawdê bardzo du¿a harówa – zgranie muzyków, nagrania, aran¿acje, teksty, rymowanie ich… Bardzo du¿o czasu spêdzi³em przed mikrofonem, ¿eby to powyginaæ w ten konkretny sposób. S± ludzie, którzy to docenili, dla których to jest po prostu ¶wietne i absolutnie prze³omowe, a s± tacy, którzy mówi±: „Jakie to popieprzone i skomplikowane!” – i ja to rozumiem, mam ¶wiadomo¶æ, ¿e tak mo¿e byæ. Taki by³ cel tej p³yty – mia³a brzmieæ kosmicznie i mia³a byæ pogmatwana. Dopiero ws³uchuj±c siê kilkakrotnie, zaczynasz wy³apywaæ pewne warto¶ci. W³o¿y³em bardzo du¿o pracy, ¿eby tak to skomplikowaæ. To pewien szyfr – jego warto¶æ polega na tym, ¿e jest inny ni¿ wszystko i ¿e jest w nim zawartych wiele przes³añ, które odkodowujesz po ósmym czy piêtnastym ods³uchu.
Jakby spojrzeæ skrajnie, to czym ta p³yta jest bardziej – sztuk± dla sztuki czy dydaktyzmem?
L: Sztuk± dla sztuki by³ w jakim¶ sensie Kana³ Audytywny, ale tak naprawdê i on nie by³ zwyk³ym bawieniem siê i nie skupia³ siê jedynie na warstwie artystycznej. Ten projekt te¿ mia³ bardzo du¿e przes³anie, by³ jednak bardziej zaawansowany w warstwie d¼wiêkowej ni¿ tekstowej.
W sumie ka¿da moja solowa p³yta, z wyj±tkiem „Haelucenogenoklektyzmu” jest mega dydaktyczna. Chocia¿ nawet i tam zdarza³y siê teksty o hiperkonsumpcji, ale zrobi³em to w bardzo abstrakcyjny sposób, chyba zbyt abstrakcyjny jak na nasze do¶æ ksenofobiczne spo³eczeñstwo.
Teraz moja twórczo¶æ jest ewidentnie dydaktyczna. Nie to, ¿e chcia³bym nauczaæ i podawaæ jakie¶ dewizy, ale czujê, ¿e s³owo jest warto¶ci±, któr± mo¿na trochê naprawiæ ¶wiat. Okazuje siê, chocia¿ nigdy tak tego nie postrzega³em, ¿e przychodz± ludzie i cytuj± moje teksty, s± one dla nich wa¿ne i je prze¿ywaj±. My¶lê, ¿e mam jaki¶ wp³yw na ich ¿ycie, wiêc chcia³bym po prostu wp³yn±æ pozytywnie. Tak te¿ jest z moj± now± p³yt±. Chyba nawet jeszcze bardziej. Jest tyle spraw, o których trzeba mówiæ i pamiêtaæ, a¿ wstyd mi czasem za to o czym siê ¶piewa…
Co w skrócie powiesz o Twojej nowej p³ycie „Planet L.U.C”?
L: Trudno o tym mówiæ w skrócie – to tak, jakby powiedzieæ w skrócie o planecie Ziemia (¶miech). To jest mikro¶wiat. Pracowa³em nad tym jeszcze d³u¿ej ni¿ nad Homoxem, chocia¿ mo¿e w trochê bardziej lu¼nym klimacie – nie by³o to tak intensywne. Na ca³y projekt zesz³o mi 2,5 roku. Mogê powiedzieæ, ¿e pracowa³em nawet du¿o d³u¿ej, dlatego, ¿e to, co przekazujê jest efektem 26 lat mojego ¿ycia. „Planet L.U.C” jest moj± dewiz± na doros³e ¿ycie, to jest mój podrêcznik filozofii. Chcia³em tê filozofiê przekazaæ ludziom, dlatego tutaj równie¿ dydaktyzmusnujê. Mówiê o sowietmental, czyli o tym, ¿e pozostaje smrodek mentalno¶ci sowieckiej, któr± nam zaszczepiono podczas PRL-u i wielu innych zniewoleñ. Po prostu naród polski jest zniszczony i tego nie ma co siê wstydziæ i ukrywaæ – jeste¶my wyniszczeni, a nasza inteligencja w du¿ej mierze ¶pi w Katyniu. I g³ównie to powoduje zakompleksienie, brak szacunku wobec innych, my¶lenie tylko o sobie, wrogie spojrzenie na spo³eczeñstwo. To jest powszechne u nas na ka¿dym kroku – prowizorka i fuszerka. I to jest jedna z rzeczy, któr± ta p³yta chce zmieniaæ i naprawiaæ – ten mental. Polacy jako warto¶ciowy naród, obud¼my siê, my¶lmy o sobie, u¶miechajmy siê do siebie i szanujmy siê! A z drugiej strony, je¶li siê nie uda, to trzeba wykszta³ciæ na to jak±¶ filozofiê, bo mogê nie pokonaæ tego wszystkiego, co jest wokó³. „Planet L.U.C” mówi w³a¶nie o tej filozofii. O filozofii dystansu do pewnych spraw. No i energocyrkulacja - nawet je¿eli ty do mnie wysy³asz jak±¶ z³± energiê, to ja, chocia¿ nie jestem idealny i pope³niam wiele b³êdów, spróbujê to przetworzyæ i wys³aæ dobro. Energia cyrkuluje, to, co siê wysy³a innym, w jaki¶ sposób wraca.
No i te wyczekiwane cztery dziedziny sztuki…
L: Tak. P³yta ta jako pierwsza ³±czy muzykê, film, s³owo i grafikê, o które tak walczy³em od 4 lat. Dlatego te¿ to jest mój swoisty ca³okszta³t. Po bardzo wielu wysi³kach uda³o siê wydaæ p³ytê, czego ¿aden wydawca by siê nie podj±³, bo to siê po prostu nie op³aca. Dlatego zrobi³em to sam i mam nadziejê, ¿e bêdzie dobrze. Zrobi³em to te¿ dlatego, ¿eby pokazywaæ, ¿e w ¿yciu nie jest najwa¿niejszy najwiêkszy, maksymalny zysk, tylko jakie¶ idee. I to jest w³a¶nie p³yta-idea. Tutaj ze wzglêdu na koszty produkcyjne zarobek bêdzie du¿o mniejszy, ale za to powsta³o co¶, o czym marzy³em i co zrobi³em na przekór wytwórniom i rynkowi. I okazuje siê – co jest docenione.
Ale co nie znaczy, ¿e po wyra¿eniu wszystkiego, co wyraziæ chcia³e¶ skoñczysz karierê?
L: Nie wiadomo, nie chcê rzucaæ pustych hase³. My¶lê, ¿e jestem ambitny na maksa, mam swoje rozdmuchane marzenia i mam czêsto takie my¶li, ¿e nie chce mi siê ju¿ robiæ muzyki. Muzyka jest moj± wielk± pasj± i marzeniem, ale to, czym ca³y ¶wiat siê odwdziêcza nie jest sprawiedliwe. Chocia¿ kiedy widzê u¶miechniête twarze – jest super. Poza tym w pewnym momencie cz³owiek te¿ chce sobie pewne rzeczy pouk³adaæ, tak jak jest na tej p³ycie powiedziane: „Sztuka dla sztuki dopóki jak jad 26 lat ciê nie dopadnie. Alternatywa to nie tort fajnie poniek±d póki na kolana nie siada kredytu fetor”. I dlatego nie wiem, czy to nie jest ostatnia p³yta. Szczerze mówi±c, mia³em takie my¶li, dlatego zrobi³em j± tak potê¿n±, tak du¿±. ¯ycie jest niespodziank±, mo¿e jutro stwierdzê – koniec, i zacznê po prostu sk³adaæ piloty do telewizorów na jakiej¶ farmie pracy w Anglii. Na dzi¶ jest ¶wietnie – w koñcu trochê ludzi doceni³o ten album, wiêc mo¿e uda siê przy tym pozostaæ. Bardzo bym chcia³ graæ muzykê, dawaæ koncerty i dobrze, godnie siê z tego utrzymywaæ, bo to jest najwiêksze szczê¶cie dla artysty. Jestem jednak ¶wiadomy, ¿e mo¿e tego szczê¶cia nie uzyskam. Ta p³yta by³aby te¿ o tym.
Oby tak siê nie sta³o. Dziêkujemy za rozmowê.
L: My dziêkujemy za ¶wietny festiwal!