Kielce v.0.8

Kino
Na razie, Harry

 drukuj stronę
Kino
Wysłano dnia 15-07-2011 o godz. 11:42:45 przez rafa 1806

Jedni z nim dorastali, drudzy się zestarzeli, a trzecich, czyli twardogłowych mugoli, nie obchodził wcale. Na nocnej premierze ostatniej części filmowej sagi, „Insygniów śmierci cz 2”, w kieleckim Heliosie tłumnie zjawili się reprezentanci chyba wszystkich tych domów. Przyjść było warto, bowiem Harry Potter żegna się z nami nie tylko na baczność, z zaciśniętymi zębami, ale też czule. Jak to tylko on potrafi.



Minutę po północy, tj. kiedy budzą się pierwsze puchacze i zasypiają ostatnie portrety w gabinecie Dumbledore'a, nie tak znowu młody czarodziej zabrał widza w definitywnie ostatnią podróż w poszukiwaniu horkruksów i zwycięstwa nad Lordem Voldemortem. To naprawdę koniec, the end i kropka, mimo że raz już w końcu pożegnaliśmy Pottera – tego zaklętego na kartach prawdopodobnie najpopularniejszej książki ostatniej dekady. Teraz, spoglądając z ekranu na smutne oczy wiernego fana, Harry pociesza go i mówi, że będzie on wspaniałym czarodziejem, a prawdziwa magia to ta wystrzeliwująca nie z różdżki, ale z serca. To naturalnie banał odkryty dużo wcześniej i dalej od Hogwartu, ale po tylu wspólnie przeżytych przygodach, chyba można Harry'emu wierzyć.



Łabędzi śpiew Harry’ego Pottera nie okazał się oczywiście tak idealny, jak chciałaby tego brytyjska krytyka, która obejrzawszy film na kilka dni przed resztą świata, rzuciła na widzów zaklęcie w stylu Imperio. Zamiast hipnozy, warto zwyczajnie i na ułamek sekundy niemagicznie, powiedzieć, że druga część „Insygniów śmierci” trzyma po prostu bardzo wysoki poziom. Wzbogacając niemal każdy ze składników stanowiących do tej pory o sile mieszanki, jest godnym zwieńczeniem serii.

Przede wszystkim traktuje widza najbardziej serio ze wszystkich dotychczasowych odcinków. W końcu Harry, Ron i Hermiona dorastali razem z odbiorcą, więc zarówno on (duży chłopiec albo mądra dziewczynka), jak i oni mogą zobaczyć przed sobą śmierć, ból i cierpienie wizerunkiem dalekie od przytulnego skrzydła szpitalnego pani Pomfrey. Łóżko zastępuje tu gotycka sala o zgniłym kolorze; utopiona w morzu trupów pożeranych przez Nagini.

Bezpowrotnie minęły czasy, w których dyrektor Dumbledore ogrzewa cię, poturbowanego i zadrapanego po potyczce z sam-wiesz-kim, opiekuńczym spojrzeniem i uśmiechem. Harry Potter przestał być historią obudowaną tylko wokół ciasnych komnat, tajemnic i artefaktów. Tu wszystko znajduje swoje rozwiązanie w ostatecznej bitwie dobra ze złem, prawie jak w tolkienowskim Śródziemiu.

Potter pomimo pomnikowego nastroju potrafi mimo wszystko zachować dystans i angielską flegmę, co orzeźwia i rozluźnia pędzącą fabułę - choćby w scenie powrotu do Hogwartu i przywitania przez przyjaciół czy perypetiach niezawodnego w swojej histerii Rona.

Takich krajobrazów napotkamy jednak niewiele, bo „Insygnia śmierci cz. 2” są najkrótsze i jednocześnie najbardziej intensywne. Nie ma tu mowy o pauzie w rodzaju zmysłowego tańca Harry’ego i Hermiony z pierwszej połowy „Insygniów…”.Akcja finałowa gna na złamanie karku; szybko, szybciej, najszybciej, jeszcze szybciej - przymiotniki czasem same nie nadążają ze stopniowaniem. Puls filmu jest tak gwałtowny, że momentami wręcz dusi scenę, która nie zdążyła jeszcze odetchnąć, a innym razem nazbyt ją rozwleka. Opowieść spycha nas na krawędź fotela, by za chwilę, jeśli przywiązanie do wielkiej historii nam na to pozwoli, nawet nieco znużyć.

Na szczęście wszystko wynagradzają urzekające efekty wizualne, pięknie rozświetlające szarobury pigment krainy owładniętej chaosem i paniką. Od sceny ze smokiem, po ostateczne starcia pomiędzy Harrym a Voldemortem, które z racji swojej wagi z pewnością przejdzie do historii kina rozrywkowego.

Bo to, że "chłopiec, który przeżył", przeżyje i w naszej pamięci jest więcej niż pewne. Odcisnął już przecież blizny na niejednym czole i niejednej kryjącej się pod nim wyobraźni. Najwierniejsi fani Harry'ego żegnali go więc w dobrych humorach - zawsze będzie częścią ich wspomnień z młodości mijającej, jak cała reszta, stanowczo zbyt szybko.

Na razie, Harry.


Grzegorz Rolecki


Komentarze

Ocena: 3.5/5 (26)

Powiązane video

W temacie Kino

3. Przegląd Kieleckiego Kina Niezależnego

Tydzień Filmu Niemieckiego

Muliplex w Galeri Echo

Na co Polacy chodzą do kina?

Prosiaczek i przyjaciele

Jeszcze raz witajcie w naszej bajce

Szkoła uczuć

74-678 exam products is that they can enable the candidates to get certified in 200-125 pdf 200-125 70-483 200-125 exam 642-999 300-210 pdf cism  |  200-125 IIA-CIA-PART3  |  cca-500  |  gpen  |  you can enjoy the full refund of purchasing fees policy. 70-534  |  cissp  |  300-101 pdf 1z0-062  |  200-125 pdf 210-260