04.04.2004
A jednak w sieci nic nie ginie. ¦ieæ wy³owi³a dryfuj±cego Emeryka zaskakuj±co szybko. Nim zd±¿y³em napisaæ i wrzuciæ do niej drug± czê¶æ, ta pierwsza sta³a siê przedmiotem publikacji i analiz (Ha!art, Liternet.pl), a nawet pos³u¿y³a za przyk³ad prozy hipertekstowej na lekcjach jêzyka polskiego w staszowskim liceum. To bardzo mi³e. Tym bardziej, ¿e Emeryk jest opowie¶ci± dosyæ popl±tan±, a to co opowiadaj± poszczególne byty nie zawsze ³atwe do rozszyfrowania; wszak ka¿dy z nich snuje swój w±tek po swojemu ..... Oczywi¶cie idealnie by³oby, gdyby ka¿dy z nich opowiada³ w swoim jêzyku – ja jednak musia³bym wtedy wymy¶leæ (albo odkryæ) sto kilkadziesi±t nowych jêzyków i sporz±dziæ i zamie¶ciæ w jakim¶ odsy³aczu jeszcze wiêcej s³owników. To oczywi¶cie niewykonalne. Wykonalne by³o i jest jedynie to, ¿e ka¿da opowie¶æ jest inaczej konstruowana, inaczej edytowana, inna na poziomie pozagramatycznym, mniej lub bardziej (lepiej lub gorzej) inna, ale zawsze inna. I to chyba wyró¿nia Emeryka spo¶ród innych opowie¶ci hipertekstowych – to ¿e trzeba go czytaæ wielopoziomowo .... Bardzo mi³e jest te¿ to, ¿e s± te „inne opowie¶ci hipertekstowe”. Emeryk nie jest ju¿ samotnym, bardzo kolorowym ¿aglem. Wystarczy wej¶æ na stronê www.techsty.art.pl zajmujac± siê w³a¶nie twórczo¶ci± hipertekstow±. Niew±tpliwie bardzo mi³e by³oby te¿ to, gdyby kolejne czê¶ci Emeryka pojawia³y siê szybciej. Niestety, tak siê z³o¿y³o, ¿e jestem nadmiernie uwik³any w t³umaczenia ró¿nych trudnych ksi±¿ek, a ¿ycie koncertowe te¿ ostatnio nabra³o rumieñców. Za¶ w maju bêdê mia³ przyjemno¶æ zaprosiæ na wystawê moich ksi±¿ek papierowych do Biblioteki Pedagogicznej w Kielcach, gdzie nie tylko bêdzie je mo¿na ogl±dn±æ, ale tak¿e poczytaæ w tamtejszej czytelni – jak ³atwo siê domy¶leæ praca nad takimi ksi±¿kami te¿ zabiera trochê czasu. Mam nadziejê, ¿e bêdzie wtedy okazja, ¿eby porozmawiaæ o wy¿szo¶ci (lub ni¿szo¶ci) kartki papieru nad ekranem monitora na przyk³adzie trzech czê¶ci Emeryka i piêtnastu moich dzie³ liBerackich. Ale nie na przyk³adzie czwartej czê¶ci(nie wiem dlaczego ma tych czê¶ci byæ cztery – tak to sobie wyobrazi³em od samego pocz±tku). A to z tego powodu, ¿e jeszcze nie wiem jaka ona ma byæ. I to te¿ jest bardzo bardzo mi³e.
12.10.2003
Autor oddaje w rêce internautów drug± ods³onê legendy o Emeryku. Dwa dni temu dzie³o zosta³o wpisane do katalogu biblioteki publicznej w Nowym Jorku, a tym samym do ogólno¶wiatowego systemu bibliograficznego w dziale literatury s³owiañskio-ba³tyckiej.
12.01.2003
Wici maj± przyjemno¶æ zaprosiæ Pañstwa do lektury hipertextowej legendy Rados³awa Nowakowakiego pt. "Koniec ¦wiata wg Emeryka".
Jak sam autor mówi: jest to hasarapasañska opowie¶æ hipertekstowa w czterech ods³onach i jednej zas³onie o tym co wydarzy siê pewnego gor±cego czerwcowego dnia 70 a mo¿e 71 lat po spisaniu pewnego tajemniczego zaklêcia, które sprawi³o ¿e p-papier zosta³ w koñcu wyparty przez e-papier.
Prapremiera drugiej ods³ony mia³a miejsce w czasie Urodzin Wici 21 wrze¶nia 2002 roku w Pa³acyku Zieliñskich w Kielcach.
