Kielce - Wici.Info: Forums Warning: Missing argument 1 for OpenTable(), called in /home/users/wici/public_html/includes/page_header.php on line 21 and defined in /home/users/wici/public_html/themes/rafa/theme.php on line 12
miejsce: ul. Kościuszki 11 (były budynek Muzeum Zabawek)
cena: 48 PLN
Tematyka kursu:
Dzień 1
Pierwsza pomoc w przypadku:
- utraty przytomności
- zatrzymaniu krążenia
- omdleniu
- zaburzeniach świadomości
- zakrztuszeniu
- podejrzeniu zawału serca
- ataku drgawek
użycie oraz obsługa AED (Automatycznego Defibrylatora Zewnętrznego)
Dzień 2
Pierwsza pomoc w przypadku:
- zatrzymaniu krążenia u dzieci i niemowląt
- zakrztuszeniu u dzieci i niemowląt
- krwotoków
- podejrzeniu urazu kręgosłupa
- podejrzeniu urazu głowy
- złamaniach, skręceniach, zwichnięciach
Celem kursu jest nauka praktycznego nauczenia udzielania pierwszej pomocy.
2/3 kursu stanowią ćwiczenia na manekinach do ćwiczeń oraz pozoracjach (scenkach sytuacyjnych)
A ja pozwolę sobie wrzucić coś takiego co mam nadzieję spowoduję jakąś dyskusję i zachęci tych, którzy się wahają albo myślą że im to niepotrzebne..
15-latek uratował życie mężczyźnie
Kiedy Bartek ratował dorośli tylko patrzyli jak on, 15-letni uczeń, reanimuje mężczyznę po zawale - leżącego i duszącego się.
Ten pan leżał na ziemi, ludzie go omijali. Zadzwoniłem po pogotowie i zacząłem mu uciskać klatkę piersiową. Ratownicy powiedzieli, że miał zawał, że udało się w porę pomóc - opowiadał we wtorek Bartłomiej Biernacki z Kielc.
Bartek jest uczniem klasy III H w Gimnazjum numer 7 na osiedlu Słoneczne Wzgórze w Kielcach. We wtorek, jak zwykle o godzinie 8.20 wybrał się do szkoły.
- Gdy mijałem przystanek przy ulicy Warszawskiej zauważyłem, że nieopodal leży mężczyzna w średnim wieku - relacjonował we wtorek Bartek. - Grupa ludzi czekających na autobus patrzyła na niego, ale nikt nie podchodził. Chyba sądzili, że jest pijany. Pochyliłem się nad nim i zauważyłem, że się dusi. Zadzwoniłem po pogotowie, rozpiąłem temu panu zamek kurtki, przechyliłem mu głowę, by umożliwić oddychanie i zacząłem masować serce oraz uciskać mostek.
Nikt z dorosłych stojących wokół kołem mi nie pomagał, chociaż wołałem, żeby go ratowali. Wtedy nadeszła jedna pani z mojego bloku, zbliżyła się i dodawała mi otuchy, podpowiadała, co jeszcze mogę robić. Błyskawicznie nadjechało pogotowie. Martwiłem się, że może mogłem zrobić więcej, że coś poszło nie tak. Ale pani doktor z pogotowia, zanim pojechała do szpitala, powiedziała, że ratowałem tego pana dobrze, że jest ze mnie dumna. Nie to jest jednak ważne, ważne, że ten pan żyje - cieszy się Bartek.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach